Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-01-09, piątek
Tagi:  unrealpolitik, fun
___________________________________
Na tle różnych dyskusji o ostatnich atakach we Francji i wojnie "psychologicznej" z islamskim terroryzmem, i mniej czy bardziej odjechanych pomysłów na nią (od worków ze smalcem wieprzowym przeciwko wysadzaczom-samobójcom, po damskie oddziały AT szturmujące "bojowników" biorących zakładników czy osaczonych po atakach, itd itp) przypomniał mi się ciąg anegdot z drugiej-trzeciej ręki, sprzed dekady mniej więcej.

W jakimś wywiadzie czy świeżych wspominkach z okolic początku okupacji Iraku po drugiej wojnie w Zatoce, jakiś sierżant marines opowiadał jak to na wojence ładnie, to i owo, mosterdzieju, a nawet tamto i owamto. I nagle zeszło na sojuszników (co propagandowo było ą ę, no bo jak pamiętamy, nie była to pierwsza wojna w Zatoce, i sojusznicy USA byli towarem nieco deficytowym), i nagle zyskał moją uwagę, gdyż zaczął umiarkowanie wychwalać Polaków, że współpracują, dobrzy żołnierze, oczywiście do pięt Marines nie dorastają, ale w porównaniu z resztą zbieraniny walczą, są spoko i lodzio miodzio. I nagle tak się zadumał jakby i coś w deseń, że mają wyjątkowy dar do miejscowych i odwagę na granicy brawury, bo np. na przepustki se w pojedynkę chodzą w jakiejś Karbali czy podobnych, w takie miejsca, z których patrole marines wracają raczej bez głowy, a Polaka to raczej miejscowi odwożą na taczce do bazy nad ranem, zalanego w pestkę.

Zabawne to było na tyle, że podzieliłem się z kolegami anegdotką i zaraz zeszło na maczo-dumne gadki, wiadomo, że Polak lubi wypić i jakie te nasze ludzie twarde. Ale przystopowałem kolegów, żeby za bardzo w anegdoty jak wyżej nie wierzyli, bo po pierwsze, tam jest jednak niebezpiecznie, po drugie w kraju islamskim, nawet po przejściach, nie bardzo wierzę w możliwość naprucia się przez polskiego żołnierza na przepustce i to jeszcze razem z miejscowymi.

Na co wtrącił się sporo starszy ode mnie gość, z zawodu operator sprzętu ciężkiego, o którym wiem, że był w Iraku na kontraktach, przed wojnami w Zatoce budował tam drogi (podobno jeździł pierwszą polską równiarką i zaczynał od budowy bazy Budimexu czy podobnego, żeby siedzieć tam później latami itd itp). I o ile potwierdził, że rzeczywiście, może i nie było to za Saddama państwo islamskie i szaria nie obowiązywała, to alkohol był tylko w spec sklepach, względnie drogi, i jeśli kupował go miejscowy, to miał bardzo przerąbane i dużo krzywych spojrzeń - ale jednak anegdota nie jest tak bardzo niemożliwa, jak się wydaje, gdyż:

"Bo oni dobrze pamiętają, kto ich nauczył pędzić gorzałę z byle cytrusa - my, Polacy. Przecież oni wywalali kolosalne ilości pomarańczy itp. do śmieci, nie mogliśmy patrzeć na to, więc z chorych cen gorzały (bo przecież nie po to siedzieliśmy na kontrakcie, żeby dolary na picie wydawać) i z tych darmowych cytrusów, zaraz zrobił się zacier w dużych ilościach i najlepsza i najmocniejsza pomarańczówka na całym Bliskim Wschodzie. I stawiam każde pieniądze, że nadal w koło Basry itp. z wdzięcznością pamiętają, kto ich nauczył przepisu na Grunwald i że wystarczy byle stary czajnik, a gorzała popłynie, i żaden imam czy sąsiad nie wpieprzy się im więcej między wódkę a zakąskę. I pewnie pamiętają podstawowe słownictwo polskie z zakresie imprezowo-przestankowym, a jak nie oni, to ich dzieci. Bo przecież to pijaki, jak każde ludzie na świecie, a "przykrywkę" przed Allachem, to już se sami znajdą, nie bój żaby, a to że pod dachem Allach nie widzi, a to że w nocy Allach nie widzi, itd. I tyle."

Na co mi trochę mowę odjęło, jednak.





Gammon No.82
Fri, 9 Jan 2015 23:11:21
Nieboszczyk B.W. (nieważne, przyjaciel, umarł 15 lat temu) twierdził (także wg źródeł budowlanych), że nie bez znaczenia była iracka emisja serialu "Czarne chmury".

divak2
Sat, 10 Jan 2015 15:26:51
Kiedyś czytałem jakiś reportaż ze statku pływającego po bliskim wschodzie, rzecz z lat 80, i pamiętam jak dziś opis sytuacji w jednym z portów, kiedy miejscowych podejmowano na statku, że "Arabom alkohol podawać z maskującym dodatkiem Cocacoli". Maskującym przed kim - no przecież nie przed nimi samymi. Inna rzecz - piraci napadający na statki na wodach wokół Somalii często określają się jako muzułamnie, co nie przeszkadza im szukać alkoholu lub przywozić ze sobą różnych rozweselaczy. W PL księży też podobno obowiązuje celibat.

Codiac
Sat, 10 Jan 2015 22:48:10
O Polakach łażących tam, gdzie Marines się silnym oddziałem bali zapuszczać, też słyszałem. Aczkolwiek nie w kontekście upijania się, tylko raczej "No i paru Polaków idzie ot tak na bazar, a Amerykanie bez kamizelek, pełnego sprzętu i Hummera nawet nie próbują". Wytłumaczenie było takie, że dobrze pamiętali m.in. kto im kraj odbudowywał po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej. Sporo naszych inżynierów tam wtedy pojechało. Może Urban Legend, a może wcale nie. Do niedawna mieliśmy bardzo dobre stosunki dyplomatyczne z krajami arabskimi. Popsuły się przez interwencję w Iraku i różne wspieranie Amerykanów np. w sprawie Libii.

Co mi z kolei przypomina również świetne przez lata stosunki polsko-japońskie. Do tego stopnia świetne, że Polska nie chciała Japonii wypowiedzieć wojny podczas WWII, a gdy się ugięła, to cesarz japoński podobno wydał oświadczenie, że on tego nie przyjmuje do wiadomości i Japonia w żadnym stanie wojny z Polską nie jest.

Jak również bardzo dobre stosunki polsko-tureckie (po Wiedniu oczywiście). Wystarczy przypomnieć gdzie Mickiewicz emigrował.

Boni avatar Boni
Sun, 11 Jan 2015 03:44:46
@Codiac

Co mi z kolei przypomina również świetne przez lata stosunki polsko-japońskie.

To w sumie jest jedna ze większych zagadek, skąd to się ulęgło, po obu stronach świata. BTW nawet doświadczyłem deczko osobiście, np. jak się nieco zmęczyłem koło portu Tokio i podwiozło mnie do metra stare małżeństwo. Przez grzeczność zapytali gaijina łamanym angielskim, spod jakiego kamienia wylazł, ale jak się ujawnił, że z PL, to się nagle zrobiło zupełnie inaczej i przyjaźń polsko-japońska. Tyle, że ich angielski był niewiele lepszy niż mój japoński, więc nie pogadaliśmy za wiele.

Jak również bardzo dobre stosunki polsko-tureckie (po Wiedniu oczywiście). Wystarczy przypomnieć gdzie Mickiewicz emigrował.

"Poseł Lechistanu jeszcze nie przybył" to zdaje się urban legend, ale o ile pamiętam, faktycznie nigdy sułtanat nie uznał rozbiorów Polski; oczywiście, na złość caratowi, ale jednak.

rozie
Sun, 11 Jan 2015 09:12:11
@divak2 Odnośnie przywozić ze sobą różnych rozweselaczy. Jedyne, co widzę w podlinkowanym fragmencie, to Lepiej żeby się nie zbliżał, bo chłopcy sa naćpani i ze strachu mogą nas wystrzelać. i Żreją tylko swój KHAD i non stop repetują (przeładowują) swoje karabiny maszynowe.

Byłem kiedyś na prezentacji pary (znajomi znajomych), która zrobiła sobie długą wycieczkę po Afryce. Opowiadali m.in. o roślinie, którą nazywali "czad".

Metod przyjmowania było wiele i różniły się między krajami, ale podstawowa to IIRC żucie świeżych liści. Jak to ujęli: dla nieprzyzwyczajonych efekt zbliżony do amfetaminy.

Tylko podobno tam przyjmują to "wszyscy". Coś jak u nas kawa czy herbata. Pasuje zarówno do pisowni, jak i opisu. http://en.wikipedia.org/wiki/Khat

Więc z tym "rozweselaczem" to jednak okolice kawy czy tytoniu, bardziej. Zwł. po odrzuceniu europejskiej mentalności i prawodawstwa.

cmos
Sun, 11 Jan 2015 14:46:50
@Codiac
"Wytłumaczenie było takie, że dobrze pamiętali m.in. kto im kraj odbudowywał po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej. Sporo naszych inżynierów tam wtedy pojechało. Może Urban Legend, a może wcale nie."

Prawie dobrze, tylko raczej nie chodziło o odbudowę po pierwszej wojnie w Zatoce, tylko o kontrakty z lat 70-tych i początku 80-tych, gdy Polacy budowali w Iraku fabryki pod klucz, a Irańczycy studiowali w Polsce.

cmos
Sun, 11 Jan 2015 21:29:58
@myself

Ups, miało być "Irakijczycy studiowali w Polsce".

divak2
Sun, 11 Jan 2015 22:29:41
@rozie
W drugiej relacji też jest mowa o piratach żujących zielsko, tyle, że ono nazywane jest "miro". I o tym że jak jest przywożona nowa partia zioła, to się spokój robi na łajbie. Więc taka całkiem herbata to chyba nie jest.

rozie
Mon, 12 Jan 2015 20:15:27
@divak2 No całkiem to pewnie nie, ale bierz poprawkę, że to jednak prymitywni ludzie, jedyna używka, jedyna rozrywka, nerwowa atmosfera ogólnie itp. Palacze tytoniu też za spokojni nie są, jak im się fajki kończą. Więc tu dzieliłbym relację minimum przez dwa.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018