Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-06-30, poniedziałek
Tagi:  varia
___________________________________
Jakoś tak ostatnio miałem chcicę w zakresie zabytków, kultury i sztuki, nieco większą niż na co dzień (bo chamowi jak ja, na co dzień starcza popmuza, popfilm i kawałki internetów), więc wynikły z tego pewne wypady a nawet wycieczki.

Praktycznie po drodze do city mamy odsłonięte wykopaliska związane z rzymskim Wałem Antonina, więc w końcu zajechaliśmy obejrzeć. Warto było. Fundament i "baza" małych rzymskich łaźni w Bearsden okazały się przesympatycznym zabytkiem techniki i historii. Typowe dla czasów cesarstwa założenie było częścią jednego z kilkunastów fortów rzymskich, w których stacjonowały wojska utrzymujące Wał. Baraki i pomocnicze budynki fortu były drewniane, więc po prawie 1900 latach praktycznie ślad nie został, jedyne co było w kamieniu, to mury fortu i właśnie łaźnia. W XIXw w czasie rozwoju Bearsden zasypano ruiny i postawiono na tym domy, ale na szczęście przy kolejnej generacji wyburzania i budowania w latach '70 okazało się, że pod wiktoriańskimi domami ruiny rzymskie są w całkiem przyzwoitym stanie, więc doszło do odkrywki i stworzenia małego zabytkowego skweru, śmiesznie wciśniętego między modernistyczną deweloperkę.

Chociaż pozostały praktycznie tylko fundamenty, to i tak ładnie widać konstrukcję hypokaustu (grzanych podłóg i ścian), basenów, no i ogólnie jakie były założenia techniczne i sanitarne.

W sumie, bardziej nawet od wrażenia wprost, uderzyły mnie różne refleksje związane z. Po pierwsze, to była granica imperium, skraj cywilizowanego świata. W tym forcie stacjonowali, z tej wypasionej łaźni korzystali nawet nie "prawdziwi" legioniści (którzy stacjonowali w twierdzach daleko na południe), ale auxilia, lżejsze i pomocnicze jednostki. Ale nawet tym pomocniczym wojskom przysługiwała kamienna łaźnia. Na północ od Wału, wojsku czy nawet wodzom, przysługiwała kurna chata jak w Biskupinie, co najwyżej. Więc stojąc tak na granicy, łatwiej uwierzyć w koncepcję, że Wały budowano nie tyle dla przewagi militarnej, czy nawet dla ceł, podatków i kontrolowania migracji i przeływu towarów, co po prostu jako wyraz mocy Rzymu. I zrozumieć, czemu tubylcy nazywali rzymskie limes w Brytanii czy Germanii "diabelskimi murami" czy podobnie - poza zasięgiem ich pojęcia były możliwości i zasoby pozwalające na budowę w ciągu dekady 60km muru, kilkunastu fortów, setek kilometrów dróg, itp. I opuszczenie tego po 20 latach, ot tak (bo Wał Antonina miał bardzo krótką karierę).

Po drugie i z drugiej strony - dla "barbarzyńców" Wały były pewnie trudne do pojęcia i ekspozycją mocy Rzymu, ale na przykładzie tej łaźni widać, że nie była to jakaś rocket science, owszem, względnie kosztowna i pracochłonna dłubanina w kamieniu (szczególniej duże płyty), ale tak naprawdę, tu akurat nie było jakiegoś super wykończenia czy technologii (w końcu to tylko standardowa łaźnia wojskowa wz. 142) - to tylko porządne wykonanie wg. logicznego i sprawdzonego projektu i czysta funkcjonalność. I aż trudno uwierzyć, że tak prosta i logiczna forma i funkcja przepadła razem z upadkiem Rzymu, na jakieś 1000 lat a może i trochę dłużej (pomysł na grzane podłogi czy ściany, czy wanny-baseny, wrócił historycznie całkiem niedawno). Stąd refleksja jak nisko upadają cywilizacje i kultury, nasuwa się jak zwykle niewesoła.

W ten weekend zrobiliśmy małą wycieczkę do Edynburga, głównie zwiedzanie Scottish Galleries; sił i czasu starczyło na National i Modern Art, galeria portretu innym razem.

W National akurat wystawili dużo Tycjana i malarzy weneckich z okresu, więc było na co popatrzeć, zresztą, cała kolekcja jest zacna - późnośrednowiecze, renesans, barok (nędza...), romantyzm, impresjoniści, nowożytna - jest na czym zawiesić oko, na stronie z linka są e-galerie i przykłady. Technicznie jedyny fakap to wsadzenie wielu najfajniejszych rzeczy za szyby - no chyba kogoś pogięło, nie widać faktury i szczegółów techniki, za to zylion odbić oświetlenia. Poza tym bardzo przyjemnie, atmosfera fajna, wejście darmowe (ale parkowanie w centrum Edynburga bardzo odległe od darmowego).

W Modern Art, która jest poza centrum (i ma własne parkingi w sensownych cenach), również przyjemnie - akurat wystawiono przekrojowo "25 lat szkockiej sztuki współczesnej", więc było sporo rzeczy całkiem nieznanych, ale niezłych i świeżych (choć nie wszystkie, niektóre IMO wysilone za bardzo). A z normalnej kolekcji mają ładny set surrealistów i inne drobiazgi (np. urocza odtworzona pracownia Paolozzi'ego, jednego z ciekawszych rzeźbiarzy nowożytnych w UK).

Wracając obok lotniska zaliczyliśmy niechcący start Globemastera i przelot w kółeczko czegoś 4 silnikowego z WWII, kierowałem więc nie jestem na 100% pewien, ale prawie na pewno Lancaster'a. W ogóle wracaliśmy zygzakiem, przez jedno z największych centrów handlowych w UK w Livingston a potem przez Stirling, gdzie nieświadomie trafiliśmy na bardzo wypasione obchody 700 lecia bitwy pod Bannockburn, czyli tutejszego Grunwaldu, mniej więcej. Nawet wbiliśmy impulsowo na teren imprezki, ale odwidziało nam się, bo na eventy bilety dawno wykupiono, zresztą, po całym dniu łażenia sił brakło. Więc leniwie i okrężnymi drogami (bo korki i pozamykano ruch z powodu imprezy) wróciliśmy do domu.

Ogólnie, odchamianie wykonuje się zgodnie z planem.





just_hobbyst
Wed, 2 Jul 2014 16:01:52
@Drogi parking w centrum i korki: może takie coś sensowniej wyjdzie:

http://www.edinburgh.gov.uk/info/20016/travel_and_parking/350/find_a_park_and_ride

Boni avatar Boni
Wed, 2 Jul 2014 16:36:35
@park&ride

Średnio sensownie, nieraz rozważaliśmy (także w Glasgow), ale zbiorkom jest tu też raczej drogi, więc różnica przy jednodniowej wycieczce raz na jakiś czas i zarabianiu w funtach ;) nie jest jakaś powalająca i warta uwagi. A wygoda i czas podróży (bo w weekendy korków w Edi czy w Glasgow praktycznie nie ma) jednak samochodem lepsze. Zresztą, podobnie było w PL.

Moje marudzenie nie tyle wynika z tego, że nas nie stać na parkingi, co z tego, że raczej nie lubię tej neolibskiej metody ograniczania ruchu/trafiku w miastach (w deseń - "Samochodom w centrum mówimy stanowcze NIE! O, witaj, Dostatecznie Bogaty Samochodziku.")




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018