Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-05-17, sobota
Tagi:  muza
___________________________________
W latach '90 trafiła nam się muzyczna czarna dziura, z powodów różnych, chyba głównie przez gwałtowne przybycie zajęć, obowiązków, dzieci i innych takich, tudzież niziutkie zasoby (dla przypomnienia: pod koniec '90 CD były raczej drogie, DVD jeszcze nie było w zasięgu; net już był, ale raczej 33kbps niż 56kbps). Ale nawet w tym czasie trafiały się muzyczne znaleziska i wykopki, na przykład ktoś (pozdro) przysłał nam w prezencie zripowany zylion płyt folk/celtyckiej/irlandzkiej (bo ktoś jest takiej muzy fanem, odkąd go pamiętam), na paru CD, w niskiej jakości, ale jednak było to wspaniałe.

Przedtem była oczywiście Enya, Clannad i ska, tudzież Carrantuohill, czy podobne odpryski, ale wtedy, około 1997 chyba, przez tę kompilację, trafiła mnie ta muzyka ponownie z dużą siłą.

Oczywiście, wraca to falami, jak zawsze z moim gustem muzycznym bywa, więc czasem prawie zapominam, a czasem słucham czegoś na okrągło - ostatnio padło na Loreenę McKennitt.

Która bardzo dobra jest w te muzyczno-celtycko-folkowe klocki. I tyle.

Żartowałem.



Chyba powyższy kawałek wykatapultował McKennitt z niszy folku irlandzkiego i okolic, w rejony mainstreamu i wielkiej popularności (BTW coś jak "Orinoco Flow" Enyę ok. dekadę wcześniej i równie niespodziewanie). Ale ja chyba wolę utwory z wcześniejszej płyty, "The mask and mirror", jakby bardziej zakręcone i bardziej world-etno - o ile pamiętam, "świeższej" po podróżach Loreeny.



Niestety, w 1998 nieszczęście przerwało jej rozkwitającą karierę na prawie dekadę (jej ukochany narzeczony, jego brat i ich przyjaciel, utonęli w wypadku na małej łódce, na Wielkich Jeziorach). Prostacka, ale jednak prawda - czas leczy rany; obecnie Loreena znowu nagrywa, koncertuje, robi dobro i piękno, jak przez lata.

A za poniższy kawałek, to jakiś pomnik jej powinienem, ale taki w granicie i platynie. Tudzież powinienem napisać w końcu glosę do philosophia perennis, do mistycyzmów wszystkich czasów, miejsc, kultur i Rzeczywistości, a pisać - słuchając jak Loreena śpiewa "Noc ciemną duszy" Jana od Krzyża. Ale to może innym razem.




(jeśli linki prowadzą w cyberpustkę czy cyberkaszanią, przepraszam, ale nie mam w domu youtuba, więc walę w ciemno - o tym też trzeba notkę, hejterską...)









Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018