Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-05-17, sobota
Tagi:  muza
___________________________________
W latach '90 trafiła nam się muzyczna czarna dziura, z powodów różnych, chyba głównie przez gwałtowne przybycie zajęć, obowiązków, dzieci i innych takich, tudzież niziutkie zasoby (dla przypomnienia: pod koniec '90 CD były raczej drogie, DVD jeszcze nie było w zasięgu; net już był, ale raczej 33kbps niż 56kbps). Ale nawet w tym czasie trafiały się muzyczne znaleziska i wykopki, na przykład ktoś (pozdro) przysłał nam w prezencie zripowany zylion płyt folk/celtyckiej/irlandzkiej (bo ktoś jest takiej muzy fanem, odkąd go pamiętam), na paru CD, w niskiej jakości, ale jednak było to wspaniałe.

Przedtem była oczywiście Enya, Clannad i ska, tudzież Carrantuohill, czy podobne odpryski, ale wtedy, około 1997 chyba, przez tę kompilację, trafiła mnie ta muzyka ponownie z dużą siłą.

Oczywiście, wraca to falami, jak zawsze z moim gustem muzycznym bywa, więc czasem prawie zapominam, a czasem słucham czegoś na okrągło - ostatnio padło na Loreenę McKennitt.

Która bardzo dobra jest w te muzyczno-celtycko-folkowe klocki. I tyle.

Żartowałem.



Chyba powyższy kawałek wykatapultował McKennitt z niszy folku irlandzkiego i okolic, w rejony mainstreamu i wielkiej popularności (BTW coś jak "Orinoco Flow" Enyę ok. dekadę wcześniej i równie niespodziewanie). Ale ja chyba wolę utwory z wcześniejszej płyty, "The mask and mirror", jakby bardziej zakręcone i bardziej world-etno - o ile pamiętam, "świeższej" po podróżach Loreeny.



Niestety, w 1998 nieszczęście przerwało jej rozkwitającą karierę na prawie dekadę (jej ukochany narzeczony, jego brat i ich przyjaciel, utonęli w wypadku na małej łódce, na Wielkich Jeziorach). Prostacka, ale jednak prawda - czas leczy rany; obecnie Loreena znowu nagrywa, koncertuje, robi dobro i piękno, jak przez lata.

A za poniższy kawałek, to jakiś pomnik jej powinienem, ale taki w granicie i platynie. Tudzież powinienem napisać w końcu glosę do philosophia perennis, do mistycyzmów wszystkich czasów, miejsc, kultur i Rzeczywistości, a pisać - słuchając jak Loreena śpiewa "Noc ciemną duszy" Jana od Krzyża. Ale to może innym razem.




(jeśli linki prowadzą w cyberpustkę czy cyberkaszanią, przepraszam, ale nie mam w domu youtuba, więc walę w ciemno - o tym też trzeba notkę, hejterską...)









Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018