Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-04-06, niedziela
Tagi:  triptrop, hejt, szrot
___________________________________
... czyli urlopik w PL. W sumie, bardziej wyjazd służbowy niż urlopik, ale co poradzić.

Gdyż pomieszkiwanie w dwu krajach wiąże się z całkiem sporą kupką upierdliwych problemów, głównie w kategorii "podatki", "ubezpieczenia", "zobowiązania" a czasem też "szrot". Stąd wizyty w PL są może nie do końca niezbędne, ale ułatwiąją i załatwiają, a alternatywa to zylion pełnomocnictw dla rodziny albo i najęcie jakiegoś prawnika.

M.in. z powodów formalno-prawnych przyjechaliśmy vanem, zamiast przylecieć - kończy mu się przegląd, zbędnym jest w Szkocji, a zresztą wymaga już sporych nakładów, żeby utrzymać go w standardzie w jakim bym go widział, więc wpadało go odstawić do PL. Inna sprawa, że przejechał w 9 miesięcy około 30 tysięcy km, potem odstał pod chmurką 3 miesiące, a teraz dojechał w zasadzie bezproblemowo, pomimo szeregu różnych usterek jakie się nazbierały przez rok. Stąd chyba zostanie - pójdzie pod wiatę, może kiedyś zrobię z nim porządek.

Podróż zaczęliśmy fenomenalnie, zostawiając w domu obie nawigacje samochodowe, a w telefonie mi wysiadła appka, bo cośtam. Ale stwierdziliśmy "nic to, byle tylko nie myśleć" i polecieliśmy żwawo na Stirling-Edynburg-Newcastle, w pogodzie raczej szkockiej.

Tym razem przepłynęliśmy promem Newcastle - Amsterdam, trochę większym niż Dover - Calais i płynącym trochę dłużej. Nieraz zastanawiałem się nad tym rozwiązaniem (jest wolniej, ale w cenie jest kabina więc nocleg, oszczędza się jakieś 850km czyli 1/4 trasy), jedyny problem, że przeważnie cena wydaje mi się z czapy, szczególniej w weekendy. Ale tym razem jechaliśmy we dwójkę (stąd podwójna kabina się przydała) i w środku tygodnia, a DFDS miało jakieś wiosenne promo cenowe, więc jednak.

port newcastle

Zrobiłem w porcie Newscastle nieco więcej zdjęć, ale w większości są nudne dla postronnych. W Amsterdamie było jeszcze mniej ciekawie, może poza fenomenalnym steampunkowym przemysłem wyłaniającym się z mgły (ale zdjęcie słabo oddaje)

port amsterdam

Nie obyło się bez kłopociku, bo "udało mi się" nie wyłączyć zapłonu i van odstał godzinę na zasilaniu (i tak dobrze, że zaszedłem po cośtam przed odpłynięciem) i rano zapalić już nie zechciał. Ale załoga była przygotowana, starter mają pod ręką dla takich idiotów jak ja, niewiele prądu brakowało, więc zapaliliśmy od strzała. BTW na oko cała załoga marynarska i techniczna na duńskim promie pływającym z UK do NL - Polacy; stewardzi i obsługa pokładowa na oko Filipińczycy i okolice.

W międzyczasie naprawiłem appkę navi w telefonie, więc pierwszy wjazd przez Niderlandy rysował się nieco łatwiej, dopóki nie okazało się, że appka owszem działa, ale map Holandii nie było, nie ma i nie będzie. W końcu po wygrzebaniu z przydasiów papierowego atlasu samochodowego Europy (jak zwierzęta...) polecieliśmy na przestrzał i nawet udało trafić się w Hanower, a nie w Danię czy Bawarię.

Mała dygresja, ostatnio zdaje się popularna, stereotypowa i rzygliwa, ale co ja poradzę - co pewne, to że przez ostatnią dekadę polskie bydełko rozpanoszyło się po EU jak gnidy. Wiem, wiem, wśród czytelników bloga są ludzie normalni, stereotypy są zuem, a "efekt koktail party" zaburza mi spojrzenie, ale jednak - które TIRy NATYCHMIAST po zjechaniu z promu bawią się w "podaj drugie śniadanie" (czyli wyprzedzają się na dwupasmówce z różnicą prędkości 1km/h)? - pierwsze trzy to polaczki (a przez 1500km 9 na 10 to polaczki). Z czego szczególne pozdrowienia dla palanta który zablokował kilometrowym (nie przesadzam) korkiem obwodnicę Utrechtu. Kto leje w krzakach pod samym autohofem, bo pół euro za kibel to ZAWSZE będzie dla niego za drogo? - gość w koszulce jakiegoś gównianego polskiego kluby szmaciarzy kopiących gałę. Gdzie po raz pierwszy, drugi i kolejne obłyskano mnie długimi od tylca, nadlatując tak na oko z 50% przekroczeniem dopuszczalnej prędkości, bo za wolno wyprzedzam TIRy? - tak, zgadliście, dopiero na polskiej A2.

I tak dalej, próżne żale przybywajcie. A w tym kontekście jedna uwaga - mam silne wrażenie, że te 10-13 lat temu, kiedy zaczynałem sporo jeździć po Europie i świecie, polaczki czuły że są w EU biedne, głupie i było im wstyd w gumofilcach i z obornikiem we łbach pchać się na drogi i chodniki pierwszego świata. Teraz zmieniło sie tylko tyle, że buraki czyją się już u siebie i mają normalny świat w dupie, a nawet - robią mu na złość, bo tylko to potrafią zrobić perfekcyjne, zesrać ruch autostradowy i wyszczać się na niemieckie pobocze.

Mniejsza, choć mniej więcej pamiętam, dlaczego wyjechałem z tego kraju, dawka na przypomnienie nie zaszkodzi.

Na miejscu jest do załatwienia sporo spraw i zlew, ale jedną z ważniejszych zagadek było czym za tydzień wracamy - van zostaje, więc albo samolot albo scorpio o wielu obliczach aka UFO, bo trochę gratów przydałoby się przewieźć, no i chce się czegoś w automacie i płaskiego do pojeżdżenia po Szkocji. Zdaje się, że jednak będzie to scorpio, bo po wykopaniu spod wiaty po pół roku (a w praktyce po roku), autek zapalił od strzała, jeździ i raje dadę. Trzeba go tylko odkurzyć, zrobić przegląd i zylion drobiazgów, ale jestem z nim raczej na "tak".

Od jutra zabawa zacznie się na dobre...





cmos
Mon, 7 Apr 2014 15:28:28
Ja już prawie wszystkie sprawy które załatwia się w kraju załatwiłem ostatecznie, zostało właściwie tylko przedłużanie paszportu.
No i to jest upierdliwe, znaczy w samym urzędzie ujdzie, ale trzeba załatwić za dwoma wyjazdami, za jednym nie da rady. Niby można by też bez jechania do Polski, ale trzeba by dwa razy pojechać do Kolonii, a to jeszcze bardziej upierdliwe i zajęłoby dwa dni urlopu.
Rozmyślam od pewnego czasu czy nie załatwić i tego ostatecznie, ale to 250 EUR na osobę i też trochę upierdliwości, więc na razie nie. Z naciskiem na "na razie".

tajemniczybrodacz
Mon, 7 Apr 2014 21:40:57
Naprawdę nie przyjeżdzajcie do Polski już więcej ,poradzimy sobie jakoś bez tego gówna co od rodaków leci z tej pięknej zagranicy na nasze głowy.

Boni avatar Boni
Mon, 7 Apr 2014 21:43:02
@cmos

Ech, przy dobrych układach będziemy tam gdzie ty za trzy do pięciu lat.

Boni avatar Boni
Mon, 7 Apr 2014 22:07:16
@tajemniczybrodacz

Straszna krzywda, co nie?

charliebravo
Tue, 8 Apr 2014 19:42:06
Powstrzymałem się od komentarza, bo temat buractwa na drogach (i nie tylko) podnosi mi ciśnienie zbyt często. Ale skoro pojawiają się tacy brodacze (wąsaci zapewne też), to chciałbym zgłosić zdanie odrębne.

rozie
Wed, 9 Apr 2014 18:58:23
Nie obyło się bez kłopociku, bo "udało mi się" nie wyłączyć zapłonu i van odstał godzinę na zasilaniu (i tak dobrze, że zaszedłem po cośtam przed odpłynięciem) i rano zapalić już nie zechciał.
Możesz ten wątek rozwinąć, bo trochę nie wyobrażam sobie. Zostawiłeś kluczyki w stacyjce i odszedłeś od auta czy jak?

Boni avatar Boni
Wed, 9 Apr 2014 21:43:42
@rozie

Van ma stacyjkę w stylu amerykańskim (bęben ma wielkie ręczne pokrętło, a nie - tylko z kluczyka) i w stanie demencji, pokrętło minimalnie zaskoczyło z powrotem "na zapłon" (bo zgasiłem go przecież). To są konsekwencje historii sprzed lat, siódmy akapit

Fri, 11 Apr 2014 10:49:02
No tak, maszyny z duszą.
Moja stara primera miała charakter stangreta angielskiego lorda. Przeciwieństwo histerycznych i przewrażliwonych współczesnych aut.
Lampkę "check engine" miała niby sprawną (bo można było wybłyskać kody błędów), ale sama z siebie to jej nigdy przez 10 lat nie zapaliła. I nieważne, że potencjometr pedału gazu odłączony. Nieważne, że przepływka albo sonda lambda nie działa. Nieważne, że pan zapomniał odetkać wlot powietrza - od czego są szczeliny w plastikach, którymi można zassać trochę tlenu? Niech sobie wielmożny pan nie zawraca głowy. Dojedziemy!

tajemniczybrodacz
Tue, 15 Apr 2014 17:56:01
wąsów nie mam, po prostu takie pieprzenie na rodaków do niczego nie służy, żadnej krzywdy nie odczuwam - sami sobie wystawiacie laurkę.

Boni avatar Boni
Tue, 15 Apr 2014 19:26:31
@tajemniczybrodacz

Po prostu - masz pewien talent, znowu tak mało słów, a tak wiele błędów. Skądinąd, to uczucie, które poczułeś po przeczytaniu tej notki, że aż musiałeś zabrać głos, to się nazywa poczucie krzywdy. Nieuzasadnione, rzecz jasna.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 19:44
Paradox zarezerwowany na

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 17:13
No tak napisałem, jakbym pracował w R&R, aż...

charliebravo - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 16:21
OMG. Wow! Ale pracujesz bezpośrednio dla R&R, czy...

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 15:53
@charliebravo No tyle kojarzę, że to powinien być...

charliebravo - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 14:41
@myself No chyba że nieoryginalne - z tego co...

charliebravo - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 14:28
@brzmienie Mustanga vs Spitfire To musieli coś...

tyz_Aniou - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 11:21
To ja już podjąłem Solenne Postanowienie Dotarcia.

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 10:56
@janekr Przyjdziemy, pewnie około 18, bo już...

janekr - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 10:46
Paradują w czwartki. Jakiś stolik się znajdzie....

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 09:03
@Aniou @paradox Jesteśmy jeszcze; zdaje się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017