Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

ploosh - Głos w sprawie holajzy
Mon, 11 Feb 2019 16:27
Dopiero dziś tu trafiłem, ale myślę, że wiem, co...

Boni - Film (10)
Sun, 10 Feb 2019 12:18
@hellk Jw. wszelkich arachnopodobnych staram się...

hellk - Film (10)
Sat, 9 Feb 2019 13:02
Tylko Homecoming miałem okazję widzieć - taka...

Boni - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 10:28
@zz_top Otwarło mi to w mózgu takie rejony, że...

zz_top - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 09:54
@Fiat Fastback Też nie moje porno, ale się...

Boni - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 09:15
@zz_top UX przedprodukcyjnego okazywali już w lecie...

cmos - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 08:25
@zz_top Przesadzasz, jak na concept-cary to i tak są...

zz_top - Top Car 2018
Mon, 21 Jan 2019 13:39
Z nudów w weekend pooglądałem concept-cary jakie...

Boni - Top Car 2018
Sat, 19 Jan 2019 11:46
A co do tego, tak, 100% racji. Ja też czekam na to,...

kuba_wu - Top Car 2018
Fri, 18 Jan 2019 15:56
...i oby to była jaskółka szerszego trendu. Amen.


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-03-26, środa
Tagi:  triptrop, Alba
___________________________________
... czyli nieco przypadkowa przedwczorajsza wycieczka po Highlandsach, po raz kolejny. Bo skoro ktoś płaci za wyjazd do roboty w rejony przeurocze, a roboty jest na jakieś pół godziny (gdyby wszystko było ok, ale nie uprzedzajmy wypadków), to czemu nie skorzystać i nie pozwiedzać, przy okazji.

Szczególnie, że pogoda trafiła się Ż-Y-L-E-T-A (jedna z najzimniejszych nocy tej zimy), wyż, piękne słońce i w ogóle; jak na Szkocję to w zasadzie cud.

Tym razem trasa była nieco okrężna:

wycieczka

Początek klasycznie już, przez Cairngorms, Braemar - góry solidnie przyprószone śniegiem, ale droga ok. Widoki - nie uwierzycie, jakie ekstra i cudowności. Potem zygzakiem (skądinąd przyuważyliśmy ze dwie genialne miejscówki, do przyszłego obadania) do Rothes, gdzie porzuciłem żonę, obłaziła miasteczko podobnie jak poprzednio, tylko tym razem zakosami i opłotkami prawdziwymi (może innym razem o tym i fotki).

Ja poleciałem do roboty, na farmę wiatraków; trzeba tam było pewną drobnostkę ustawić, bo ktoś zapomniał, nie wiedział, nie umiał a wszystko pilne (oczywiście delikwent pojechać nie mógł). Robota na kwadrans, gdyby młodzi-zdolni kołorkerzy byli w stanie dostarczyć prawidłowe namiary, kontakty, parametry i dojazdy. Ale że obecne młode pokolenie ma nasrane a nie - rozgarnięte i dostarczyć może żarcik, srajfona i fejsbunia, ale nie podstawowe info o i do pracy, no to zamiast kwadransa zajęło mi wszystko ze trzy godziny, a miejscówki w koło Rothes poznałem cholernie dokładnie (szukając właściwego dojazdu do raczej odludnej centrali wiatraków). Ale mniejsza, w końcu udało się pierdołkę załatwić i nawet sprawdzić zdalnie; poleciałem po Grażkę, a z nią przez Elgin do Inverness.

Inverness, stolica prawdziwych Highlandsów (bo ci prawdziwi Szkoci z prawdziwych Highlandsów to uważają, że prawdziwe Highlandsy kończą się od wschodu gdzieś tak na Loch Ness; a może nawet na Isle of Skye), jest sporym miastem, ma jakieś tam stare miasto (w typowym tutaj stylu), port i inne różności, ale generalnie szału nie robi. W sumie, wbiliśmy tylko do portu i obadaliśmy zatokę i most.

most Inverness

Potem polecieliśmy w kierunku oczywistym, czyli drogą nad Loch Ness. Która to droga zaprawdę jest wydarta w skale, widoki śliczne, a jezioro całkiem duże, acz węższe niż się myślało (jednak rynna klasyczna).

loch ness

Ponieważ istniał pewien PLAN, nie bardzo zatrzymywaliśmy się, gdyż słońce uparcie kłoniło się ku zachodowi. A szkoda, bo np. sam Urquhart Castle i okolica warte byłyby paru godzin łażenia. Ale zara odbiliśmy w prawo na zachód i przypadkiem trafiliśmy do Szwajcarii

loch cluanie

ok, żarcik taki (ale naprawdę podobnie pamiętam Szwajcarię), zaledwie daliśmy ognia wzdłuż jezior, jak powyższe Loch Cluanie, drogą, zaprawdę powiadam wam, BARDZO malowniczą. A góry w koło zaczęły robić się bardzo na serio, znacznie bardziej niż Craingorms.

Po przebiciu się przez przełęcz wypadliśmy nad Loch Duich i zakosami do celu, czyli kto nie rozpoznaje kadru poniżej, idzie do kąta wstydzić się

highlander

gdyż albowiem był sentymentalny plan, żeby przed zachodem słońca dopaść do Eilean Donan Castle, czyli zamek grający siedzibę klanu MacLeod w "Nieśmiertelnym", tudzież parę innych siedzib w paru innych fajnych filmach.

eileaneilean

Zamek fajny jest, jak z filmu. Żartuję, po prostu fajny. Trochę fajniejszy byłby z większą ilością wody w koło (odpływ akurat...) i mniejszą ilością techniki i nowoczesności w koło (oświetlenie, gadżety, centrum turystyczne, itd). Nawet tablica pamiątkowa klanu MacRae z postawionymi obok działami z I wojny światowej troszeczkę gryzie się z. No ale trudno wymagać od renowacji sprzed stu lat jakiejś wielkiej autentyczności - ten zamek żyje nie historią, ale raczej symulakrą i nostalgią, jednak grunt, że żyje.


Nauczyłem się w końcu robić panoramy mędrkofonem, tyle, że z braku światła nie wszystkie wyszły "równe", w sumie tylko ta jedna w miarę ok (pełny obrazek ma ponad 7MB):

pan

BTW jeziora w koło też są malownicze, nawet bez zamków

loch duich

loch duich

A potem długi powrót (szaloną drogą...) przez jedne z najwyższych i najbardziej malowniczych górek w Szkocji i przez Fort William, niestety, już po ciemku. Tudzież malownicza droga po zachodniej stronie Loch Lomond, ale te okolice już mamy tak przebadane, że nie było bardzo szkoda, że po ciemku.

Generalnie, pomimo bezsensownej ilości jazdy i pośpiechu jak na jeden dzień (powinniśmy pojechać w niedzielę, albo i w sobotę, i przenocować gdziekolwiek, no ale tacy mundre inaczej my som, że nam to przyszło do głowy w niedzielę wieczorem...), wyprawa warta każdej godziny spędzonej za kółkiem, tym milsza, że jej koszt przyzerowy (BTW jeep zszedł do 6.4l/100km, nie myślałem że to powiem, ale - brawa dla kutra).

Najlepsze podsumowanie chyba - Grażka rzuciła gdzieś po drodze miedzy Loch Cluanie a Loch Duich - "tu jest tak pięknie, nie wyprowadzajmy się już gdzieś indziej".





shas
Thu, 27 Mar 2014 13:46:13
Obok Inverness jest Fort George, osiemnastowieczna, wciąż działająca baza wojskowa. Kilka pomieszczeń to mini muzeum pokazujące jak mieszkał w bazie wtedy typowy żołnierz i jego dowódca.

http://en.wikipedia.org/wiki/Fort_George,_Scotland

Boni avatar Boni
Thu, 27 Mar 2014 19:43:16
Prawda, czytałem kiedyś o tym, bo mają zabytkowe działa itp. Ale nie było czasu tym razem, like, wcale.

Skądinąd w poniedziałek/wtorek będę znowu na północy (nie aż tak daleko, ale trochę); może tym razem porobię jakieś fajniejsze zdjęcia w Craingorms jeśli pogoda pozwoli.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018