Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-12-27, piątek
Tagi:  film, varia
___________________________________
...czyli same cudowności - brak debilnych choinek, obżarstwa, bieganiny i całego tego cyrku skrzyżowanego z wariatkowem. Tylko wolne, no i rodzina.

A że wolne jest tu bardzo wolne i nie mam co robić, gdyż nawet jedyny samochód w którym mógłbym podłubać, gdzieś zapodziałem, więc zalegamy i przeważnie oglądamy filmy, a co jeden to dziwniejszy.

Pomijając jakieś ekstremalne wypadki typu cały sezon "Pingwinów z Madagaskaru" czy "Top Gear", wpadło trochę rzeczy normalnych, tudzież niechcący zrobił się maraton zakręconych westernów. Ale może po kolei.

"True Lies" znowu - znowu dowód, że to jedna z najlepszych komedii sensacyjnych ever, i że Cameron miewał momenty.

"Now you see me" - dla mnie premiera, fim niezły, może nie wybitny, ale spoko. Fajna obsada, fajne zagrywki, fajnie skręcone - szkoda że fabuła nieco licha, ale całość może być.

"Monsters University" - dla mnie premiera, słabowita. Może nie tragedia, ale od "Monsters Inc" znacznie słabsze.

"Wreck It Ralph" - z każdym obejrzeniem ten film umacnia mi się na szczycie zachodniej animacji za ostatnie lata, w rejonach "Shreka", "Odlotu" czy "Wally-e'go".

"Man of Steel" - bardzo dobry. Ale nie jak na film, tylko jak na "Supermana". Nolan/Snyder wspięli się na wyżyny, żeby z tego krapowatego pomysłu i komiksu coś wycisnąć, i trzeba im oddać, że wyszło nienajgorzej.

i na deser festiwal chorego westernu:

"Lone Ranger" - (premiera) - żenuacja. Jak dla mnie totalne niezrównoważenie (na raz po-mo, serio, dla dzieci, dla bogini wie kogo? rili?) i dłużyzny. Pewnie mógł to być dobry film, jakby przemontować go nieco.

"Cowboys & Aliens" - z każdym obejrzeniem lepszy, oczywiście, jak na komiks, ale jednak lepszy. A nawet całkiem dobry.

"The Quick and the Dead" - tylko Sam Raimi potrafi tak przegiąć film (no dobra, jeszcze ci, którzy się od niego nauczyli, jak Rodriguez), że nie wiadomo, czy podziwiać film, czy po-mo, i kiedy śmiać się i/lub płakać z tego co w filmie, a kiedy z filmu. Ale zabawa przednia.

Cóż, prawie tydzień wolnego jeszcze, więc będzie wiecej filmów. A jak się znudzę, to może więcej programowania czy czytania, może.

Antyświęta są super.





Fri, 27 Dec 2013 23:03:53
Korzystając z bardzo osobliwego układu świąt i innych okoliczności wreszcie mogłem obejrzeć prawie jednym ciągiem 9 godzin (6 odcinków) bluryja z trylogią Millenium (szwedzką oczywiście!), którego kupiłem gdzieś w lutym 2012 i nie miałem okazji przez ten czas.

Film ma oczywiście angielskie napisy, które zaciemniają - nie wiadomo, które "you" jest oficjalne, które przyjacielskie.

Boni avatar Boni
Sat, 28 Dec 2013 00:14:15
@janekr

Mhm, ten problem mam np. z posiadaną "Mononoke Hime" w wersji DVD, dub. tylko angielski (napisy mniejsza) - zaginęła cała japońska honoryfikatywność (plus część fabuły, ale to inna historia...).

Sat, 28 Dec 2013 08:06:38
Nie sposób z samego tekstu ustalić, czy sierżant ryczy do rekruta: "Rano szorujesz latryny, Jones" czy "Rano szorujecie latryny, Jones", ale może jakoś mową ciała czy innym przekazem pozawerbalnym nadrabiają?

cmos
Sat, 28 Dec 2013 08:45:50
A ja obejrzalem "Iron Sky" i poprawilem wieksza porcja klipow Laibacha. Film smieszny, a Laibach daje po glowie.
PS: Sorry za brak PL literek, ale pisze z Androidowego pada kupionego w Niemczech i jeszcze nie doszedlem jak zrobic ogonki.

Sat, 28 Dec 2013 10:03:46
Ach, "Iron Sky". Z pewnych przyczyn obejrzałem to z włoskim dubbingiem i... chyba tak jest jeszcze lepiej.

Sat, 28 Dec 2013 10:12:56
O pozawerbalnych rozróżnieniach: http://blabler.pl/s/t8tw

Codiac
Sat, 28 Dec 2013 12:57:01
No nie, proszę cię. "Man of Steel" to dla mnie jeden z największych crapów ostatniego dziesięciolecia, tym bardziej crapowaty że i po Nolanie i po Snyderze oczekiwałem dużo więcej.
Przejścia między scenami są paru miejscach tak amatorskie, że studenci w szkole filmowej oblewaliby za coś takiego egzaminy.
Scena ucieczki Lois ze statku to żenada, najpierw wirtualny tato potrafi ją świetnie osłonić, zamykać drzwi, ba nawet sprawić żeby trafiała, a na koniec tylko "dodge!", chociaż mają czas żeby goniącą ją babkę odstrzelić?
Jedyna dobra rzecz, to że postanowili z filmu o Supermanie zrobić film o kontakcie z obcymi, ale i to wyszło tak sobie.
Po ludziach którzy robili "300" i "Sucker Punch" oraz nowe Batmany oczekiwałem dużo więcej.

Boni avatar Boni
Sat, 28 Dec 2013 15:20:23
@cmos/Iron Sky

O, dzięki za przypomnienie, muszę to wynorać. I właśnie przypomniała mi się inna zaległość do obejrzenia, Pacific Rim.

@janekr/Millenium

Małżonka mi się ośliniła, jest fanką

@codiac/superman

No ale weź - widocznie ja oczekiwałem dużo mniej więc się zawiodłem pozytywnie; może i tam są dziury ale JAK NA SUPERMANA to jest mniut i cud, że to się w ogóle da oglądać. A da się. Fakt, wątki około Lois są najbardziej wyciągnięte z mułu pod dnem (ucieczka ze statku-matki to jeszcze pikuś w porównaniu z tym, na ch... złamany leciała globemasterem). Ja uważam, że N. i S. wspięli się na wyżyny, i naprawdę niewiele lepszy film dało się z tego materiału ukręcić.

@antyświęta

Z niepokojem obserwuję, że przejście na dobę 30-34 godzinną zajmowało nam kiedyś tydzień-dwa, teraz postępuje to znacznie szybciej - dziś pobudka o 11:30...

Sat, 28 Dec 2013 18:13:47
@fanka

Mogę posłać komplet przez umyślnego.

Boni avatar Boni
Sun, 29 Dec 2013 13:43:13
@janekr

Dzięki, ale zadobędzięmy bez kłopotu i umyślnego

@filmy cd.

Looper - to jednak jest bardzo fajny film, przedtem wydawał mi się dobry, ale z kolejnym obejrzeniem jest lepszy (i przypomniał mi że Primera nie widziałem)

Usual Suspects - trochę się zestarzało, ale jednak klasyka. Tyle, że ten film traci z każdym obejrzeniem, a nie zyskuje.

Asterix i Obelix: God Save Britannia - może i przeważnie durne, ale połowa tego filmu śmieszy mnie nie mniej niż "Meet Cleopatra"

Boni avatar Boni
Wed, 1 Jan 2014 23:18:24
@filmy cd.

Jakiś festiwal Toma Cruise'a wyszedł... o_O

A Few Good Men - nie przepadam za dramatami sądowymi tudzież za filmami na podstawie sztuk teatralnych. W ogóle opowiastka o wojownikach źle pojmujących swój obowiązek i honor i zwalczających ich szlachetnych biurokratach jest w dechę. Plus w tym filmie nawet drzewa na trzecim planie grają fajni aktorzy, więc kudosy i za to.

Last Samurai - przepadam za japońszczyzną w dowolnej postaci tudzież za filmami w których czuje się pasję i dbałość o szczegół (nawet jeśli ahistoryczny). W ogóle opowiastka o wojownikach źle pojmujących swój obowiązek i honor i zwalczających ich szlachetnych biurokratach jest w dechę. Nie to już było, i to nie ten film, tu akurat jest wprost przeciwnie. Ale mniejsza, jest mniej więcej ok.

The Firm - klasyka, sympatyczni i młodzi Cruise, Trippelhorn, nawet Hackman. Znowu, przeważnie dramat prawie-sądowy, za czym nie przepadam i happy end nieco przesłodzony. Ale historyjka fajnie opowiedziana, fajnie momenty i teksty, i nawet nutka zadumy - po 20 latach to nie jest już zupełny kryminał-sensacja-sf, gdyż mój świat się zmienił na tyle, że niektóre morały z takich historyjek (złote kajdanki; rubel za wejście, dwa za wyjście; dla kogo tak naprawdę pracujemy; itp) zaczynają być może nie - widoczne wprost, ale kryją się w zakamarkach rzeczywistości.

wieloryb
Thu, 2 Jan 2014 23:59:55
Obejrzałem "True lies" oraz "The quick and the dead". Pierwszy to niezła baja - te loty Harrier'em i jeszcze piękna niemiecka angielszczyzna Arnolda, drugi nawet mi się dość podobał, tylko Sharon Stone jakoś drętwo grała.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018