Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-11-21, środa
Tagi:  szrot, namysł
___________________________________
Człapię se spokojnie z rańca do roboty, nie wadząc nikomu, jak każdy porządny zombie w zombielandzie, gdy zza jakiegoś passata nagle atakuje mnie TO:

maska

I można się pośmiać z rust-rodowego wieśtuningu, i bessęsu, i że z drugiej strony jest w zasadzie symetryczny (bo wydechowa rozmiaru puchy od piwa) i zielone felunki, co jest jedną z pięciu najśmieszniejszych rzeczy na świecie, no i że to bodaj fiacik, zdaje się fiato bravo, więc ogólnie tarzam się ze śmiechu. Tylko, że niekoniecznie.

Bo raczej nachodzą mnie dwie smutnawe refleksje - z jak wielkim upodobaniem ssaki naczelne noszą maski, i nie do końca mam na myśli rustykalną maskę fiata; i jak bardzo bardzo głupio przekazują sobie nośne memy czy idee, no zawsze im wychodzi megagłuchy telefon jakiś, czego obecna moda na rust-rody w PL (bo to już trzeci czy czwarty jaki widzę w okolicy) doskonałym przykładem.

Wiecie rozumiecie, to się dawno temu wzięło ze starych amerykańskich hot-rodów, z czasów przed II wojną, czyli różnych starawych tanich wózków, podrasowanych do zabawy, "rozbijania się", ścigania się; czasem przez gangsterów i bimbrowników z policją w czasach prohibicji (BTW - z tego też wprost ulągł się NASCAR). Z hot-rodów wzięły się rat-rody, czy graty, które były jak wprost wyciągnięte z czeluści szrotu i wyrwane spod zgniatacza, tylko, że udawały, bo miały doinwestowaną trakcję i powerpack igiełeczkę wielusetkonnej mocy, i mogły "objechać" prawie wszystko, a szczególnie chodziło o objechanie wymuskanych lśniących cacek, i tych fabrycznie nowych, i tych wytuningowanych klasycznie, no i wkurzanie ich właścicieli (którzy używali nazwy "rat-rod" jak najbardziej pejoratywnie). A z tego poszedł po latach, typowo, styl wizualny już tylko, czyli rust i rust-rody, czyli samochodziki obdarte z farby i pomalowane kwasem, ale już niekoniecznie z V8 pożyczoną z dragstera pod maską, czego fiacik ze zdjęcia doskonałym przykładem.

I ta wojna wyglądu z osiągami (której inną gałęzią są sleepery, czyli autka na pozór jak najbardziej zwykłe, ale też potworne "pod maską") jest dla automoto prawie stała od wieku, bo i w Europie bywały takie ruchy, te garbusy z silnikami porsze, te maluchy z silnikami hondy (i ten żółty cienkocienko, chyba KJSowy, którego parę miesięcy temu nijak nie mogłem dogonić fordem 2.9). A ultymatywny wyraz tym mokrym snom autogeeków dał oczywiście Nienacki "Panem Samochodzikiem"

Co jest tak naprawdę dalekim echem archetypów z bajek o pastuszku zostającym księciem, o najmłodszym najsłabszym bracie, który wygrał życie, o Dawidzie i Goliacie, od zera do bohatera, o "małym dzielnym tosterze", o żółwiu i króliku, "i u możnych dziwnym" małym, słabym, ale chwacie.

I co, zdaje się, sięga korzeniami baardzo dawnej #sawanny, przynajmniej naczelnych jak szympansy, z ich hierarchiami i twardym pozycjonowaniem w grupie, ale niekoniecznie. Bo z jednej strony, niby mają hierarchię stada jak cholera, i wydaje się, że w takiej strukturze, na motywach doboru naturalnego i w paradygmacie darwinizmu, natura nie dopuszcza masek i oszustwa, tzn. samiec alfa czy najatrakcyjniejsza samica nie może tylko "udawać" strojeniem się i piórkami czy "po taniości" zdrowia i tężyzny, ale musi też taka/taki być naprawdę, bo inaczej dobór iewolucja nie działa; i podobnie w naszym świecie, gdzie tak normalnie, to raczej tylko w bajkach Dawid wygrywa z Goliatem, Polska z Niemcami, mniejsza czy w wojnę strzelaną czy w piłkę kopaną; czy istnieje samochodzik pana Samochodzika.

Ale już nawet szympansy mają na tyle empatii, że im szkoda tych słabszych i przegranych, i wyczuwają, że są granice które przekraczają tylko bydlaki, bo wielostronnie NIE TRZEBA ich przekraczać (podpieram się materiałem sfilmowanym z natury, który gdzieś podłapałem, ale nie pamiętam gdzie i nie mam czasu guglać) - samiec alfa potrafi ująć się za gammą, którą leje całe stado bet, bo gamma właśnie jest tradycyjnie wypędzana ze stada na kopach i z ciężkimi uszkodzeniami ciała (BTW przyczynek z #sawanna do kibolstwa, skiństwa czy innych bullies, itp) i nagle alfa, "nie mogąc na to patrzeć" i ryzykując sporo w stadzie i własne spore obrażenia, potrafi pognać w cholerę rozjuszone bety i uratować gammę, który z trudem ucieka na jakiś drzewo (wiecie, jakbym widział tę scenę z "Highlandera" kiedy Angus McLeod odwołuje spalenie Connora i mówi "odejdź póki jeszcze możesz", itd itd). Tylko, że w prawdziwym życiu gamma jest poraniona zbyt mocno, umiera i spada z drzewa, albo spada z drzewa i umiera, choć ciągle pilnuje jej wyjątkowo empatyczna alfa, i nawet bodaj po upadku jeszcze próbuje poruszać i pomóc gammie.

Więc myślę, że ten archetyp jest bardzo stary i bardzo nośny i chociaż logicznie można łatwo i zabawnie wykazać, jak Kołakowski bodaj w "Opowieściach biblijnych" o Dawidzie i Goliacie, że to wygranie przez słabszego jest oszustwem po prostu, i jeśli ktoś ma u swoich stóp pokonanego 2x większego przeciwnika, czy Goliata czy porsche 911, to po prostu jest silniejszy i mocniejszy niż tamten, i nie ma tu żadnej zasługi czy wartości dodatkowej, tylko chamskie oszustwo pozorami i wyglądem (co logicznie wiedzie do wniosku że prawdziwą łaskę i zasługę okazuje tylko ten silniejszy i naprawdę, i "wyglądem", który nie dobija przeciwnika; jak porsche które się nie ściga z fiacikami, jak wojownik darujący życie pokonanemu, czy szympans alfa broniący gammę) - tyle, że logika nie ma nic do rzeczy wzg. archetypów zaskoczenia i podziwu dla "słabszego-wygranego", umocowanych nie to, że przez tysiące lat kultur, ale setki tysięcy lat protokultury.

A z tego, że żółw bardzo rzadko wygrywa z zającem, i że porusza w nas to emocjonalne struny od empatii i marzeń po podziwy i zawiści, biorą się zaraz mody i memy, które, chyba wyjątkowo i zupełnie inaczej niż u naczelnych, transmitowane przez pokolenia czy "pokolenia" wypaczają się w superkarykaturę empatii do pozornie słabszego. Gdyż po historycznej chwili, pewnie z powodu lepszego języka i kumulacji pamięci, u ludzi pozór i wygląd słabszego staje się symbolem "prawdziwej" siły, mocy, zajebistości, piękna czy tam innych wartości do których normalnie aspiruje i które udaje moda czy pozór. A ogólna tępota właściwa homo niesapiensom wypacza ten trend memetyczny w jakieś zupełnie nieprawdopodobne odwrotności (jak dialog, nie pamiętam gdzie podłapałem, o sprzedawanej BMW na pozór M3 czy M5 - "ale to prawdziwa eMka?" - "jasne że prawdziwa!" - "i ta maska to prawdziwy carbon, prawdziwy laminat?" - "paanie, żaden, k..., obciachowy laminat, to prawdziwa bardzo dobra i bardzo droga folia karbon!").

Stąd ta rust-maska fiacika wydaje mi się mało śmieszna, tylko raczej maską założoną na maskę, założoną na maskę, założoną na maskę.





cmos
Wed, 21 Nov 2012 12:24:55
Teraz nawet w oldtimerach jest moda na "Scheunenfund" (znalezisko z szopy), nie ślicznie polakierowane i nawoskowane na błysk, tylko matowa resztka lakieru z wyłażącą rdzą. Mam takie zdjęcia, musiałbym zrobic notkę.

PS: Coś nie mogę się zalogować - podaję hasło a on mówi "Error - this user is registered, needs password"

Boni avatar Boni
Wed, 21 Nov 2012 13:19:53
@cmos

Tia, te spatynowane "dostojnie" oldsy też widuję, ale IMHO to jest inne zjawisko niż notka i fiacik z fotka; bardziej w temacie "oryginalności" rozumianej w nieco chory sposób, miałem o tym notkę.

Co do loginu, to skoro skrypt tak ci napisał, to usera wbiłeś dobrze, ale hasło raczej nie (BTW upierdliwie odróżnia małe-duże literki i takie tam szczegóły); ew. wieczorem sprawdzę.

Gatling
Wed, 21 Nov 2012 18:17:00
czyli w skrocie snobizm i snobizm-na-antysnobizm?

wehikuly cale w rust-stylu fajne sa. aby spojnie, namilybuk.

Boni avatar Boni
Wed, 21 Nov 2012 18:49:42
@Gatling
"czyli w skrocie snobizm i snobizm-na-antysnobizm?"

Chyba jednak nie, snob chyba z definicji "gra ciałem", sobą, a nie gratami? Jak już, to zwykły szpan i szpan na anty-szpan. No hipsterka po prostu ;)

"wehikuly cale w rust-stylu fajne sa. aby spojnie, namilybuk."

Nie, moim zdaniem raczej niefajne. Znaczy, ja wysoko cenię prawdziwe rat-rody i sleepery, bo wiem ile wymagają wkładu pracy i kasy (w końcu - nasze niektóre się łapią/łapały na takie zabawy, no w kategorii mocowej lite, powiedzmy); a rust-style wymaga tylko szlifierki, wiaderka kwasku i braku poczucia obciachu. Szczególniej jak się rdzawi np. dwudziestoletniego jaguara XK - kręcił się tu po okolicy taki cały w rust-stylu. Spory rzyg.

Thu, 22 Nov 2012 08:26:41
Ale to jest prawdziwa rdza (znaczy - maska zniknie za rok, dwa), czy dobrze zabezpieczona blacha pokryta z zewnątrz warstwą rdzopodobną?

Boni avatar Boni
Thu, 22 Nov 2012 10:13:16
@janekr

O ile mi wiadomo zwykła rdza, i tyle. Jeśli to jest gładka blacha i nie zrobiono jakichś głupot typu pomalowanie bezbarwnym, to wytrzyma nie rok dwa, ale z pięć lat. A jak jeździć tylko latem i trzymać raczej w garażu, albo olejować czy woskować tę rdzę czasem, to i znacznie więcej.

Chyba większym problemem rustów jest marudzenie na przeglądach i przez pieczarki na drodze, niż to, kiedy zniknie maska.

Thu, 22 Nov 2012 10:25:27
"olejować czy woskować tę rdzę "

Idę do kącika nie posiadać się ze zdumienia.

Moje doświadczenia z czasów kaszlowych pokazują, że jak rdza się wda, to już leci i są dziury na wylot. Chociaż właściwie komu dziury w masce przeszkadzają?

(Tak sobie zauważę, że dawniej rdza była największym wrogiem samochodów, a od 15 lat jeżdżę samochodami, dla których to jest najmniej istotna błahostka...)

Boni avatar Boni
Thu, 22 Nov 2012 12:23:54
@janek
"Moje doświadczenia z czasów kaszlowych pokazują, że jak rdza się wda, to już leci i są dziury na wylot."

Ale tak jest raczej na/w profilach i pod lakierem (bo trzyma wilgoć), ew. po niefachowych naprawach. Z tego co fani rosta twierdzą, na płaszczyznach i jeśli nie próbować polakierować bzebarwnym itp. to rost żre dosyć wolno. Zresztą, obserwując kawałki blachy walające mi się w pokrzywach, to po 10 latach goła 1mm straciła połowę dopiero, leżąc na ziemi pod chmurką.

"(Tak sobie zauważę, że dawniej rdza była największym wrogiem samochodów, a od 15 lat jeżdżę samochodami, dla których to jest najmniej istotna błahostka...)"

Mhm, i nawet potwierdzają to badania różnych producentów, konsultingów i stowarzyszeń. Znaczy, błahostką jest rdza na poziomie perforacji i uszkodzeń istotnych dla bezpieczeństwa, bo rdza kłócąca się z estetyką przecież bywa jak najbardziej, co wydatnie wspierają nowomodne ekofarby kładzione homeopatycznie. No ale powszechne ocynki i alu ciągną temat w drugą stronę.

Gatling
Fri, 23 Nov 2012 13:17:51
@Boni "Chyba jednak nie, snob chyba z definicji "gra ciałem", sobą, a nie gratami?"

bez bicia przyznaje, ze nie znam definicji. czytalem o snobistycznych wnetrzach, zegarkach i innych atrybutach nabytych, przenioslem na samochody. uzus?

w kwestii rost stoimy po pas w indywidualnym porno [znow kazdy w swoim, nowosc ;)]. mnie akurat wizualnie nie lezy rdzawienie dowolnych modeli zaprojektowanych w/po najntisach. maja za malo charakteru i indywidualnosci [ktorej rost pewnie dodaje, zdaniem wlascicieli]. za to starszego Jaguara z rdzawa blacha, swiezutkimi chromami i zadbanym zawiasem+wnetrzem nie odmowie.

Boni avatar Boni
Fri, 23 Nov 2012 17:16:21
@Gatling
@snob
"bez bicia przyznaje, ze nie znam definicji. czytalem o snobistycznych wnetrzach, zegarkach i innych atrybutach nabytych, przenioslem na samochody. uzus?"

No ale jeśli aspirujesz do czegoś innego tymi wnętrzami, zegarkami, applami, rostami - ale do czcego? Że niby właściciel rosta-fiacika aspiruje do bycia "pradziwym" zajebistym pistonheadem z rat-rodem? No niby racja, może bywa taki snobizm

"w kwestii rost stoimy po pas w indywidualnym porno [...]"

Tu na pewno racja ;P




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018