Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 10 Dec 2018 15:46
Wpadło mi dzisiaj coś takiego. Może nie jest to coś...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 13:35
@zz_top Tak szczerze, to nie ogarniam i nie wnikam,...

zz_top - Premium
Wed, 14 Nov 2018 08:52
Ej, ale czemu ty jako premium szukasz w Audi A7 czy...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 03:11
Obejrzałem sobie różności i powiedzmy, chyba...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:24
@zz_top A to faktycznie porażka. Powiedzmy, dalsze...

zz_top - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:07
Nawet mnie zaciekawiłeś tą germańską trójcą i...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 19:47
@zz_top Zapewne masz rację, tyle że z merolami ze...

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-11-13, wtorek
Tagi:  przemysł, DIY
___________________________________
Nie wiem czy gdzieś w nomenklaturze, która miała być w miarę ścisła i klarowna, jest większy burdel niż w okolicach technologii. Znaczy, może i śliczne książki i normy bywają ślicznie ścisłe, ale znajdźcie jakiegoś praktyka w przemyśle, złapcie go uczciwie za rękaw, żeby wam zaraz nie uciekł, i przepytajcie go z definicji i różnic co do techniki, technologii, metody, procesu. Albo co gorsza, z narzędzi, urządzeń, wyposażenia i maszyn. Przeważnie - takiej ilości jąkania i uników nie zobaczycie nawet w rozmowie z księdzem o jego dziecku, albo z lewicowcem o jego księdzu.

A teraz wyobraźcie sobie takich 3 do 5 gostków razem, ustalających technikę i metody, czasem procesy czy maszyny czy wyposażenie, przy najróżniejszych technologiach. No ubaw po pachy, i po dziurki w nosie, do łez i wyrzygu. A idzie czasem o poważne pieniądze, albo o poważne zasoby i czas pracy.

Na przykład już z durnym "narzędziem" widywałem wieloletnie spory - zdawałoby się, że temat jest prosty i jasny jak narzędzie typu cep, ale nie w tzw. prawdziwym życiu. Bo co to jest narzędzie? Na wiki macie "urządzenie służące do bezpośredniego oddziaływania w procesie pracy na przedmiot pracy, stanowiące wyposażenie człowieka lub maszyny", i podobnie jest w większości podręczników technologii czy zarządzania produkcją, podobnie jest na wiki pod "tool" (tam widać lepiej, że czasem bywają głupie pyskówki o narzędzia nie-fizyczne, że to coś innego niż w/w - ale ja nie o tym).

Ale już w tych definicjach jest parę małych zagadek - na ogół przyjmuje się, że narzędzie nie jest "consumable", czyli operuje na innych przedmiotach, a nie jest "dodawane" do produktu (bo takie urządzenia to materiał do produkcji, ew. materiał pomocniczy - o to też bywają spory, no ale słabsze, patrz np. pod elektroda/drut spawalniczy), tylko pozostaje niezmienne w procesie produkcji. Ale hola hola, tu zapala się mała czerwona mrugałka - NIE ISTNIEJĄ niezmienne urządzenia, więc może i nie jest "consumable" ale prawie zawsze jest "usable", zużywa się. I o ile jeszcze w miarę jasne przy narzędziach ręcznych, że operator takiego narzędzia przeważnie jest władny ocenić jego stan, i ew. zainicjować proces odbudowy narzędzia w razie nadmiernego zużycia, to spróbujcie kiedyś ustalić kto, jak, przy jakich kryteriach sprawdza i inicjuje odbudowę narzędzia na wyposażeniu maszyny, szczególniej skomplikowanej i szybkoprocesowej, ogólnie takiej, gdzie operator czy prosty serwis nie jest w stanie działania i procesu ocenić tak łatwo, jak młotka i gwoździa, czy klucza i nakrętki.

Wtedy zaczyna się jazda. A zaraz zaczyna się jazda bez trzymanki, bo przychodzi ustalić, gdzie się kończy narzędzie, a gdzie zaczyna maszyna. Co wydaje się mało ważne w garażu, jeśli się ma hobbystyczną wkrętarkę czy wiertarkę (która BTW nie jest narzędziem, choć na Wiki tak ktoś napisał), ale jak ma się "na stanie" 300 wkrętaków elektrycznych, mechanicznych i pneumatycznych, każdy z kilkoma końcówkami-narzędziami i to robionymi na zamówienie, sprawa się komplikuje. Już choćby dlatego, że utrzymywanie (sprawdzenie, serwis, zamawianie, wymiana, itd) samych tych narzędzi (nie wkrętaków!), plus nadzór nad ich dokumentacją to jest etat.

I tu nie radzę podpierać się popularnymi definicjami, bo powiem tak - z praktyki i tak g... z tego będzie. Trzeba niestety wypracować konsensus zainteresowanych stron dla danego procesu, obszaru, techniki, i trzymać się go później, i tyle. Oczywiście najlepiej wdrażać techniki autonomous maintenance (autonomiczne utrzymanie ruchu) z pakietów lean czy TPM - czyli próbować wrócić do korzeni, i żeby supernarzędzia z wyposażenia maszyn były "rozpracowywane" jak najbliżej procesu, przez operatora, tak jak młotek, który się złamał. W ostateczności przez technologa czy inżyniera produkcji danego obszaru czy procesu.

Ale to się udaje, jak zresztą większość pomysłów lean czy TPM, tylko jeśli w organizacji jest świadomość, są cele i miary ich osiągania, no i odpowiednio wysoka kultura techniczna operatora (czy technologa...). Bo jeśli jest w to miejsce ciemnota i zabobon, to autonomiczność utrzymania robi się fikcją, więc i utrzymanie znika - bo przecież w epoce kryzysów i cięcia koszów "normalne" utrzymania ruchu nie dostają zasobów na takie rzeczy jak utrzymanie narzędzi (albo zrobią to kosztem wyposażenia czy instalacji). Więc po prostu zaraz nikt nad tym nie panuje, co odbija się na procesie i ew. produkcie.

Z innej beczki - istotną cechą narzędzi, dosyć oczywistą przy ręcznych, ale już niekoniecznie na wyposażeniu maszyn czy niematerialnych, jest ergonomia, ew. rozszerzona do SMED (o którym notka się pisze i pisze, ale jeszcze się nie napisała) itp. zjawisk dla maszyn; którą nota bene często pomijają definicje podręcznikowe. Każdy wie, że narzędzie, a nawet urządzenie, to kompromis jakości do efektu, czyli po ludzku i menedżersku - kosztu i zysku, ale często warto przemyśleć też ergonomię na trzecim "boku" trójkąta koszt-efekt, bo można mieć supermłotek z chromowo-niklowej stali, na węglowym kompozytowym trzonku, praktycznie wieczny, no i kosztujący krocie, i teoretycznie zwiększający wydajność i poprawiający Total Cost of Ownership (TCO) razy dwa, tylko,że nie, bo młotkowy obija sobie nim pazury i robi wolniej niż swoim starym ćwierćkilowcem. I nie, niekoniecznie opłaci się zmienić młotkowego na kompatybilnego z młotkiem, najczęściej warto zrobić odwrotnie, przynajmniej dopóki ktoś obiektywnie i empirycznie nie udowodni, że nowy młotek z nowym młotkowym osiąga te x2 i obiecany TCO.

A czasem "męczą się" z kosztownym przekombinowanym narzędziem maszyny, a nie ludzie - tylko, że tak naprawdę i tak męczą się ludzie, operatorzy, serwis, wkurzają szefowie, i tylko dostawcy zacierają ręce, i rosną koszta. I nie mówię tu o źle zaprojektowanym procesie, tylko o nieadekwatnych narzędziach - wbijanie gwoździ mikroskopem jest możliwe, ale "opłaca się" tylko w prehistorycznych flejmach w Usenecie, więc zawsze warto przemyśleć rozszerzoną ergonomię.


(Notkę sponsoruje problem narzędzi z zupełnie innej strony - czyli wirtualnych i IT; bo miałem pomroczność jasną, i ambitnie zacząłem pisać sobie mulitodtwarzacz multimediów na mediacenter, ze szczególnym uwzględnieniem networku i własnych potrzeb (bo rozwiązania znalezione w sieci jakoś mi nie spełniają) w C++, na wypasie i zgodnie z regułami sztuki. Po półtora tygodnia mordęgi i obtłukiwania sobie paluchów wypasionym młotkiem, odzyskałem 6,38% zdrowego rozsądku, przeanalizowałem co robię źle, i wyjąłem stare ćwierćkilo, czyli stare Delphi; i uzyskałem to samo, co po półtora tyg. w C++ Builderze, w pół dnia. A przecież teoretycznie to są prawie-kompatybilne RADy na tym samym API - ale jednak zupełnie co innego, kiedy młotek dobrze leży w dłoni...)





Marcin Zaród
Tue, 13 Nov 2012 13:01:07
100% racji, widać to również w sferze labowej, gdzie custom-made jest standardem w dużo większym stopniu niż w przemyśle.

Osobnym problemem jest moment, w którym słaba ergonomia i awaryjność urządzenia są niemalże wpisane w filozofię zarządzania sweat-shopem. Kiedy wygodny uchwyt i ergonomia są mniej istotne niż wpisane w system gnojenie pracowników.

Boni avatar Boni
Tue, 13 Nov 2012 13:48:16
@Marcin

"Osobnym problemem jest moment, w którym słaba ergonomia i awaryjność urządzenia są niemalże wpisane w filozofię zarządzania sweat-shopem. Kiedy wygodny uchwyt i ergonomia są mniej istotne niż wpisane w system gnojenie pracowników."

No fakt, ale to jest temat toksycznego zarządzania, i ew. rantu na, a nie tych #rzekomychnarzędzi. I nie czuję się na siłach o tym komentować, bo w tak toksycznych środowiskach w życiu nie pracowałem.

Wed, 14 Nov 2012 13:38:30
"narzędzi, urządzeń, wyposażenia i maszyn"

Wystarczy przepytać kilkanaście osób, czym różni się szpadel od łopaty...

redezi
Wed, 14 Nov 2012 15:49:09
Szefostwo chyba też czyta Twoje wpisy. Dzisiaj dowiedziałem się, że muszę ustalić dlaczego wyniki cudzych pomiarów z ciepłych krajów różnią się od cudzych wyników pomiarów z Polski. Tymczasem w tym segmencie pomiarów wystarczy zmiana operatora, nie mówiąc już o innej kalibracji czy innym aparacie. I teraz wszyscy są zdziwieni, że standardy pomiarowe się same nie ustaliły.

Boni avatar Boni
Wed, 14 Nov 2012 19:00:04
Nie mam jakoś inwencji na błyskotliwe wypowiedzi, może dlatego, że motałem się dzisiaj z popłuczynami po temacie "dlaczego system pomiarowy, mierzący ruchy w setnych milimetra, nie może składać się głównie ze zgadywania na podstawie zliczania kroków gównianego silnika krokowego, pracującego przez zabytkową przekładnią, na dokładkę niesymetrycznie, w prawo lekko, w lewo pod przeciążeniem". A chodzą po świecie osobnicy, którzy chcieli na ten silnik z przekładnią MSA zrobić, i piorun z jasnego nieba ich nie trafił. "Where is your God now?" jest tu dosyć adekwatne.

Wed, 14 Nov 2012 19:18:47
"system pomiarowy, mierzący ruchy w setnych milimetra"

Obiektywy dla Canona robicie? Złe języki szepczą, że autofokus w co tańszych lustrzanka działa mniej więcej tak, jak opisałeś.

Boni avatar Boni
Wed, 14 Nov 2012 19:46:16
@janekr

Oczywiście, że tak się robi w masówce i niekoniecznie tańszej, nie tylko foto; ale ja mówię o "pomiarze" w przemyśle, w jednostkowym urządzeniu, które wytwarza inne urządzenia...




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018