Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-05-29, wtorek
Tagi:  DIY, przemysł, fun
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Chyba na razie ostatnia część minicyklu anty-BHP, czyli loty nurkowe, i inne dziwne czy luźne przypadki, i to co się przypomniało, wróć, zmyśliło (podkład muzyczny, powiedzmy, z MI1).

- praca z drabiny rozstawnej bez (mini)pomostu, tylko ze szczeblami "połączonymi" w najwyższym punkcie, nie bez powodu jest dopuszczalna do przedostatniego, a jeszcze lepiej przedprzedostatniego szczebla. Bo tam z samej góry to może i świat wygląda fajnie, i łatwiej dosięgnąć na paluszkach wiertarką do najwyższego punktu wiercenia, ale wiecie co? nieco trudno się przytrzymać samej wiertarki, jak nagle okazuje się, że ktoś tu się chwieje, a rzut oka w dół niespodziewanie ujawnia BOK a nie CZUBEK drabiny.

- ostatnie słowa w locie nurkowym to przeważnie albo staropolskie "jezu" albo staropolskie "(nieczyt.)" (a nie "jezu jezu (nieczyt.)", pewnie dlatego, że przeważnie lot krótszy niż tupolewem), konsekwencje bolesne, itd. itd., ale w sumie najdziwniejsze co pamięta się z solidnego upadku, to tępy dźwięk uderzenia, szczególniej w beton, szczególniej twarzoczaszką. Nawet nie "łup!" tylko jakieś (volume=110dB) "TUMPF!!!". Aha, czasem potem człowiek dowiaduje się, że "mieć guz wielkości pięści" to wcale nie jest przenośnia poetycka, tylko bolesna rzeczywistość.

- upadek na miękkie i w "kontrolowanych" okolicznościach może być niecacy i niebezpieczny - jak się upadnie z 5-6m dokładnie na kark, nawet na metrowy materac, to coś tam się wyłącza w rdzeniu, i człowiek pomalutku dusi się, czasem wśród rozbawionego wokół materaca tłumu... bardzo nieprzyjemne; oczywiście, w końcu, nieco fioletowy, odblokowałem się.

- ze zbiegu samotnej pracy systemem gospodarczym, prac szalunkowych w wykopie i słabego oświetlenia placu budowy powstają czasem dziwne akcje, i jeszcze dziwniejsze myśli. No bo jaką można mieć myśl, jak się siedzi w jamie po ciemaku wieczorem (żarówka 60W i w bok), i nagle JAK COŚ NIE PIERDOLNIE W CIEMIĄCZKO! Moja pierwsza myśl była "ale mnie cicho skur... zaszedł!", druga, jak już wyplułem piasek, który mi się zrobił z zębów i przewaliło się to co miało się przewalić była "a jednak za słabo wbiłem ten słupek..." (słupek 10x10 i ze 3m o-wiele-za-długi, resztka konstrukcyjna jakaś, wbity jako blok szalunku poleciał dokładnie na mnie, i sama końcówka trafiła mnie z tyłu w eb - od tamtego momentu wiem, że hełmy na budowie nie są zupełnie bezsensowne).

- mało kto dłubiąc w naprawdę niedużym wykopie, jak na byle fundamencik czy kabel czy rurę, bierze pod uwagę, że ziemia czasem lubi się osunąć. A zaprawdę, powiadam wam, mało kto ma kwalifikacje do przebijania się z grobu jak The Bride aka Black Mamba aka Beatrix Kiddo, i nie radzę liczyć, że się nagle nauczycie i uwolnicie. Z niewielkiej praktyki - pomijając nieistotne w pierwszej chwili obrażenia, to przy zasypaniu do pasa są niezłe szanse, bo można się drzeć o pomoc; nieco wyżej, jest kiepsko, bo po chwileczce (1 chwileczka = 4 momenty) nie ma siły się drzeć; a zasypanie gdzieś nieco ponad pół piersi, to już w zasadzie kwiz na temat "czy Bóg istnieje".

- dygresja nr. 1 na temat służby zdrowia i lekarzy w kontekście pewnej tradycji rodzinnej (pozdrowienia, ociec!) w lotach z gatunku pionowych - chirurdzy i neurochirurdzy to twardy ludek, ale nie wiem czemu nie przepadają za ofiarami upadków, które wyszły bez większego szwanku. No co za nieużytki, i gdzie przysięga Herostratesa, się pytam. Oćca po upadku ze słupa NN raczył opieprzyć sam ordynator, za narzekanie, że boli, w deseń "panie S. do cholery, ludzie z krzeseł spadają i łamią kręgosłup w 3 miejscach, a pan po 6m ze słupa i z jednym żebrem złamanym i pęknięciem czaszki, narzeka, do cholery, że boli?!". A mnie próbował zabić śmiechem chirurg wezwany na konsultacje do bolących obojczyków (jak już wstrząs mózgu nieco odpuścił to poczułem obręcz barkową i obojczyki na granicy zwichnięcia) - wpada taki SSman na salę interny i "który to spadł" - "ja" - "wstań pan" - "sam se pan wstań" - "aha, wstrząs mózgu... to usiądź pan" - usiadłem - "co je?" - "obojczyki, tu nad mostkiem boli i jakby coś nie na miejscu je" - pomacał mnie fachowo, zamyślił się, pomacał SIEBIE po obojczykach - "eee tam, u mnie jest tak samo" - i tyle go widziałem. I mało nie umarłem z tłumionego śmiechu, no bo nie dałem rady się z tego śmiać.

- dygresja nr. 2 na temat służby zdrowia i lekarzy w kontekście wypadków i przypadków - warto podwójnie uważać na siebie i wypadki, kiedy, powiedzmy, żona leży na podtrzymaniu zaawansowanej ciąży. Bo jak się wyląduje piętro wyżej (mały szpital powiatowy), to może być skucha, kiedy jej ktoś (tu pozdrowienia dla teściowej) doniesie, gdzie leży mąż... Ordynator położnictwa był, cóż, jaki był, ale za przekazanie tej informacji wbrew jego poleceniu, ktoś podobno zebrał bardzo uczciwy opierdol. Ale zdaje się, że żonie i ciąży to info nie zaszkodziło (tu pozdrowienia dla córki).

"I to by było na tyle"







2012/05/30 00:36:32
A ja naiwny myślałem, że ten cykl to z opowieści przy piwie.... :)


Boni
2012/05/30 07:28:57
@pochlaniacz

Przecież to są opowieści przy piwie ;P


2012/05/30 11:47:54
Hihi. Kolega właśnie przyniósł relację godną notki Gospodarza: otóż przed chwilą przechodził obok pana, który rozbierał niewielki murek, kryty od góry jakąś dachówką. Zabrał się do tego metalowym młotkiem. Puk raz - ręka mu odskoczyła, jakby dachówka była z gumy. Młotek świsnął mu tuż obok głowy (kask? jaki kask!). No to więc puk numer dwa, z większym wektorem - ręka odskoczyła bardziej, na dachówce nie zrobiło to większego wrażenia. Pan zastanowił się solidnie i wziął w obie łapki kryty gumą młot nieco większego kalibru, taki do wyrównywania kostki brukowej, po czym... tak, dobrze zgadujecie - przyłożył oburącz, z całej siły, w oporną dachówkę.

Młot odskoczył z odpowiednio większą, niż w poprzednich przypadkach siłą, trafiając pana centralnie w środek czoła. Osobnik padł na wznak po czym zerwał się na równe nogi, wyraźnie nie orientując się - co się stało i dlaczego mu tak w uszach szumi...


2012/05/30 11:50:04
To był 'majster prawdziwy'... miał skrzynkę z narzędziami do czego innego, ale miał ;)


Boni
2012/05/30 13:25:34
@aniou

Chyba kiedyś na syffie porównałem coś (kogoś? dyskusje z WO? ;D ) do cięcia bloku gumowego siekierą. Otóż ja tego nie widziałem, ale z opowieści, to wyglądało podobnie jak to, co opisałeś, tylko znacznie bardziej niebezpiecznie ;)


2012/06/01 20:37:34
czytam i się zaśmiewam, chociaż pewnie następnym razem znowu wejdę nie na najwyższy szczebel, tylko na to miejsce gdzie się dwa najwyższe łączą i będę balansował ciałem, coby nie upaść i się nie potrzaskać. no cóż należę pewnie do tych, którzy uczą się wolniej. pozdrawiam serdecznie


2012/06/01 21:29:13
A ja pierwszy raz widziałem efekt stroboskopowy. Wierciłem coś ręczną wkrętarką i co chwila zmieniałem obroty, a obok świecił telewizor. I chwilami miałem wrażenie, że wiertło stoi...
Ciekawe, ile rąk taki efekt kosztował.


Boni
2012/06/02 10:06:10
@bartosz

To może być jeszcze kwestia wysokości, na małej rozstawnej to jak na stołku, "co się może stać" (tak naprawdę - też bardzo źle może się stać), człowiek się nie uczy - tamta pamiętna miała 4m. Nie to, że potem mój lęk wysokości się mocno zwiększył, ale respekt jakby tak.

@janekr

Widuję czasem strobo na większych maszynach, i nie uwierzycie z jakiego powodu - otóż niektórzy poprawiają wentylację wentylatorami podsufitowymi, poniżej lamp lub świetlików, "bo gorąco/duszno". Chory jestem od samego migotania, no i czasem jeszcze strobo (np. bęben rozwijarki przewodu zdawał się kręcić do tyłu, myślałem że pijany jestem ;) ), nie wiem jak ktokolwiek z bhpowców i pracowników zgadza się na to.


2012/06/02 17:50:46
Kiedyś widziałem jak facet malujący coś na wysokości ~3,5m (miejsce nad witryną sklepową) "chodził drabiną" siedząc okrakiem na jej szczycie. Do drabiny miał przywiązane narzędzia i wiadro z farbą. Normalnie improwizowany zestaw do prac na wysokości. Nie zarejestrowałem, czy "skrzydła" tej drabiny były zabezpieczone przed rozjechaniem się na boki.

A sposób z ręcznym sprawdzaniem zgodności faz jest best of the best - normalnie czapka z głowy.


2012/06/04 15:26:53
Dużą część studiów chemicznych przeznacza się na zniszczenie odruchu wąchania otwartej butelki. Fizycy mają jeszcze gorzej, bo muszą pracować po trosze ze wszystkim, ale bez specjalizacji. W poniedziałek jakaś laborka z wysokich napięć, we wtorek chemia, w piątek dyplomówka w piecowni.

Co do pieców - warto pamiętać o tym, że nasze nanowynalazki czasami wydzielają jakąś chemię w trakcie spiekania. Koleżanka zapomniała, opary weszły w ceramikę pieca. A potem piec się rozgrzał i opary też, ceramika słabiej się rozszerzyła i koleżanka zobaczyła drzwiczki rozgrzane do 1200C lecące w stronę twarzy.


Boni
2012/06/04 23:50:19
@redezi
@chemicy

A tak, wąchanie czego popadnie, racja np. jak się trafi tylko na głupią wodę amoniakalną uczciwie stężoną, to jest piękne zagadnienie - jak, prychając i płacząc i nie widząc na ślipie, odstawić flaszkę i żeby NIE ROZLAĆ! ;) W "Holmesach" mnie to ostatnio rozbawiało, jak Sherlock wącha i liże co popadnie w przypadkowych laboratoriach, IRL szybko zyskał by obycie, albo i stracił zdrowie lub życie.

@piecyki i wybuchi

W mojej branży piecyki i lutowarki do zwykłej "cyny" bywaja be. Bo jak się dostanie pod cynę woda itp. to po roztopieniu lubi zawrzeć, a że jakoś tak pod ciśnieniem cyny, a nie wody, to w końcu robi sru, i ktoś bywa oblany metalem; niby to "tylko" 400 stopni, ale... No i autoklawy co większe bywają mordercze, jak robią się niskolatające, także ich drzwiczki, ale to znam z drugiej ręki.





Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Muza (48)
Sat, 21 Apr 2018 01:06
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie,...

zz_top - Muza (48)
Fri, 20 Apr 2018 08:52
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy...

hellk - Film (8)
Sat, 14 Apr 2018 12:02
Nie będę przesadnie bronił, bo widziałem to...

janekr - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 08:08
Ponieważ ORACLE wypiął się na użytkowników i...

rozie - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 07:08
@tyz_Aniou No dla mnie SDNy to też trochę pic na...

janek.r - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 21:01
Byłem na szkoleniu, w którym przedstawiano jakąś...

Codiac - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 15:24
Co do samoograniczania i tego że może ktoś na tym...

tyz_Aniou - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 09:41
@rozie, re SDN Ty weź, nawet mi o tym nie...

rozie - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 07:15
@tyz_Aniou Wiesz, na te bibliotekowe zależności to...

Boni - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 01:47
@Bober @Stack IMHO się robi nie tyle wyższy, co...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017