Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-04-16, poniedziałek
Tagi:  namysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Naczytałem się ostatnio sporych ilości, jak na mnie, głupot z psychologii, neurologii i podobnych, a nawet z trendów socjologicznych i dotyczących prawa. A jak się naczytałem, to oczywiście miałem zaraz wielką ochotę wypisać na blogu Małą Teorię Wszystkiego, szczególniej o równości i sprawiedliwości, w kontekście zmian społecznych ogólnie, a zmiany paradygmatu prawa i zagadnień społecznych z terrorism-as-war w terrorism-as-crime szczególniej.

Ale rozchodziłem to, z niejakim trudem.

Potem dopadła mnie chęć na Wielki Wykład Felicytologii Ogólnej, ale udało mi się zdusić chcicę w zarodku, skasowałem szkice notki, i byłem szczęśliwy z powodu, że nie próbuję innym opowiadać o szczęściu.

Ale potem trafiam na notkę Alexa, która jest o trzecim-czwartym poziomie Masłowa, i o nieszczęściu starzenia się nawet najfajniejszych umysłów. No to jak mam nie bredzić, kiedy trzeba bredzić, bo jak nie o szczęściu, to o czym. Więc zamiast Wielkiego Wykładu będzie króciutki wykładzik o pewnych spektach (nie)szczęścia (i z góry przepraszam, czytelniku, że na ciebie to padło, ale cóż, na kogoś widocznie musiało).

Definicję szczęścia każdy ma jak dupę, czyli własną, i nie są one zbytnio intersubiektywne, no ale powiedzmy, że Tatarkiewicz miał w większości rację. Gdzie racji, moim zdaniem, zupełnie nie miał, to kiedy wpisał w definicje w rodzaju "szczęściem jest trwałe, pełne i uzasadnione zadowolenie z życia" (lub w odwrotną, że takie właśnie życie daje szczęście) - "trwałość". Trwałe szczęście to mogą mieć byty na granicy samoświadomości, ale raczej nie ludzie, tudzież co cwańsze naczelne - no chyba, że kogoś wielostronnie stać na ciężkie prochy, mniej czy bardziej legalne, to ok, wtedy można być dość trwale "szczęśliwym".

Nie będę snuł truizmów o nietrwałości kondycji ludzkiej, jej uwarunkowań, i jej szczęścia, w sensie, jak być szczęśliwym przez dziesiątki lat, bo każdy mądry wie, że Pani Entropia ma w rękawie zawsze o 4 asy więcej niż dowolny żywy gracz, i nie da się z nią bez końca wygrywać. A głupi nie wie, ale też przegra (BTW "ignorance is bliss", tutaj jest całkiem na miejscu). To są trywialne rozważania jętek jednodniówek, nie warte strzępienia klawiatury - a recepty są znane, od stoicyzmu po buddyzm, i tam można odmaszerować po wskazówki w temacie pseudotrwałości i homeostazy niezłego samopoczucia.

Natomiast co jest ważne IMHO o nietrwałości szczęścia - jasne, że szczęściem bywa również zmiana, oczekiwanie zmiany, wszystko co nowe. Czyli moment, który pięknie przywołał Alex. Nowa podróż, nowe miejsce, nowi ludzie, nowa praca, nowa miłość, nowe wyzwania - jeśli tylko nie stresują za bardzo i nie podgryzają niższych pięterek hierarchi Masłowa, dają nam fenomenalne ilości hedów, wylew kreatywności i pozytywnych emocji, a przy tym są "tanie". A przynajmniej tak się wydaje, dopóki człowiek jest młody i naiwny. Bo potem, w miarę jak latka lecą, okazuje się, że z pędu za nowością bywa więcej nieszcześć niż to warte, a stres ze zmiany zabija szczęście ze zmiany. I nic na to się nie poradzi od strony, powiedzmy, socjologicznej, przynajmniej w obecnej kulturze, gdzie dopada nas wielki stres i strach (co z tego, że w większości bezsensowny i indukowany cywilizacyjnie), i gdzie kumulujemy wszelkie dobra, od materialnych przez mentalne po emocjonalne. Można pomyśleć o innych rozwiązaniach, bywały i bywają takie w innych kulturach, i pojedyncze przypadki w obecnej cywilizacji zachodu - ale to jest raz, tu i teraz bardzo trudne, dwa, moim zdaniem, wtórne.

Bo pierwotne jest to, że się starzejemy. Że R. przestał się uśmiechać, że dziewczyny wyrosły z pozowania z mieczami, że depresja dopadła X., że wszyscy mają kolejny krzyżyk na karku, coraz więcej zmarłych, coraz więcej traumy i urazów ciała i ducha, i wokół tego wszystkiego coraz mocniej i mocniej wypalone ścieżki w neuronach; i coraz mniej cieszy ich nowe, a coraz bardziej zamykają się, jeśli Boginii pozwoli, w krypcie stoickiej albo w nirwanie buddyjskiej, i oby nie w powszechnych depresjach i maniakalnych, również maniakalnym cynizmie i wkurwie.

I co ciekawe, zdaje się, że nie da się tego odkręcić trywialnym praniem mózgu czy mechanizmami "wyczyszczenia" pamięci czy osobowości, nawet chemicznie czy elektrowstrząsami - bo jak się zdaje, poczucie straty i ograbienia z osobowości i z życia jest znacznie większe, niż zyski z tego, że świat robi się nowy i świeży, więc nie tędy droga, bo na jej końcu bywa dubeltówka Hemingwaya itp. A zaćpanie się chemią, od koki po THC też kończy się długofalowo niezbyt ciekawie i szczęśliwie.

Więc może trzeba po prostu trenować w sobie nowe ścieżki w mózgu i umyśle, nauczyć się nowego języka, zyskać nowe skille, przeprowadzić się na nowe śmieci. Albo doprowadzać się do umiarkowanej deprywacji, metodami pustelniczymi, żeby odnaleść radość z bieżącej aktywności, której nie sposób porzucić i nie sposób sie od niej "wyprowadzić". Albo jedno i drugie na raz, czyli od czasu do pustelni na chleb i wodę, a po wyjściu, cieszyć się nowym i uczyć się, uczyć. I w ten sposób odnaleść radość z starych-nowych znajomych, aktywności, miejsc, ręko- i neuro- dzieła.

Dla mnie - płodozmian działa nieźle.










Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Muza (48)
Sat, 21 Apr 2018 01:06
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie,...

zz_top - Muza (48)
Fri, 20 Apr 2018 08:52
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy...

hellk - Film (8)
Sat, 14 Apr 2018 12:02
Nie będę przesadnie bronił, bo widziałem to...

janekr - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 08:08
Ponieważ ORACLE wypiął się na użytkowników i...

rozie - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 07:08
@tyz_Aniou No dla mnie SDNy to też trochę pic na...

janek.r - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 21:01
Byłem na szkoleniu, w którym przedstawiano jakąś...

Codiac - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 15:24
Co do samoograniczania i tego że może ktoś na tym...

tyz_Aniou - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 09:41
@rozie, re SDN Ty weź, nawet mi o tym nie...

rozie - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 07:15
@tyz_Aniou Wiesz, na te bibliotekowe zależności to...

Boni - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 01:47
@Bober @Stack IMHO się robi nie tyle wyższy, co...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017