Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-04-07, sobota
Tagi:  muza
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Zgodnie ze wszystkimi znakami na zie mi i nie bie, tak jak już przy podsumowaniu historycznym się wydawało - królowa wróciła. Wyświechtane, ale w moim świecie szczególnie prawdziwe, bo wokalistki popowe znoszę w dawkach homeopatycznych, raczej pojedyncze piosenki, czasem, ale nie albumy; wysłuchanie ponad 5 min śpiewogry jakiejś Rihanny czy innej Shakiry na ogół przekracza moje możliwości. Ale kiedyś, dawno dawno, za dwoma rzekami i paroma szosami, stało się coś dziwnego, i przez parę miesięcy słuchałem "Ray of Light" Madonny.

Kiedy zaczynała karierę, i przebijały się do PRLu jej pierwsze kawałki i teledyski, robiła mi tyle, co Gaga w 2011, czyli mniej niż zero. Kiedy około 1990 wypłynął "Like a Prayer" nie dało się nie zauważyć kontrowersji wokół albumu, napinek kościółków, oburzów janów pawłów, itd itd. ale też, dało się zauważyć, że Madonna kapeczkę dorosła. No ale nie żeby mi to robiło - po prostu zauważało się, "Like a Prayer", "Justify my love", "Erotikę", Evitę, itd itd. Tudzież newsy po każdym eroskandalu, że Madonna przegięła i jest skończona. Jaaasne.

Potem przyszedł 1998 i teledysk "Frozen", a to już zrobiło mi nieźle. I okazało się, po przebadaniu albumu, że połowa "Ray of Light" wymiata od razu. A druga, jak się osłucha. Traf chciał, że jakoś wtedy właśnie przyszło mi rozbijać się w delegacjach po Polsce moim pierwszym fordem Scorpio, któremu zapakowałem zacne radyjko, więc obracałem w nim przez pół roku praktycznie tylko dwa CDki - "Ultra" Depeche Mode i "Ray of Light" Madonny. I, że tak powiem, "tak mu już zostało".

Potem było nieco gorzej, ale niektóre kawałki "Music" i "American Life", czemu nie, jednak nie zostałem nagle jakimś wielkim fanem, nieprawdaż. Ale gdy sprawdzałem co tam ciekawego ma wyjść w 2012 z muzy, i zobaczyłem, że będzie nowa Madonna, to nawet zapamiętałem. Kiedy zobaczyłem zabawny i nieźle densowy "Give Me All Your Luvin", stwierdziłem, że może i coś z tego tym razem będzie. Gdy poczytałem, że Madonna wyrwała się spod czułych pazernych skrzydełek producentów i robi, znowu z Orbitem, to co chce, o, tu już serce drgnęło. A potem posłuchałem teaserów z youtuba, i umarłem na wylew emo, nie tylko od zacnej muzy, ale od powrotu do przeszłości - welcome to past perfect 1998.

Od tygodnia słucham prawie na okrągło nowej "MDNA" (no bo w tej chwili słucham "Ray of Light" ;) ), i poza jednym-dwoma kawałkami, i paroma niepotrzebnymi wstawkami duba, płyta wymiata. Połowa jest przyjemnie tanecznie zabawna, a druga połowa jest (jak mawia o Madonnie Guy Ritchie, a pewnie wie co mówi) - "broad", urywa cyce, wali w łeb, redukuje biegi do dwójki, wysadza głośniki, i daje radę; zarówno muzą, jak i tekstem. I nie są to tylko kawałki Orbita. I dobrze.

Ja wiem, że Madonna tak tylko se śpiewa, i czasem ma niezłe teksty, a poza tym jest wzorcem płytkiej celebrytki do postawienia w Sevres, no i bardzo dobrą bizneswoman. Że gdyby nie Orbit, i inni, to by tych niezłych kawałków wcale nie było. Ale co mnie to obchodzi, jeśli dostarcza, szczególniej, kiedy zaczyna zachowywać się i śpiewać jak dojrzała kobieta, a nie tylko rozwydrzona celebrytka. A choćby wszyscy recenzenci i krytycy, łącznie z byłymi jej facetami, pękli od bólu dupci - im bardziej robi muzę, filmy, wszystko dla siebie, tak jak cały swój biznes - tym bardziej mi dostarcza. I nawet jeśli tylko dobrze gra "prawdziwą Madonnę", mi to wystarczy.










Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018