Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-12-12, poniedziałek
Tagi:  unrealpolitik, namysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Tia, mnie też, jak wielu, dopadła nostalgia i młodo-kombatanckie mamrotanie, bo przecież okrągła rocznica, i smuteczki w tej strasznej porze roku; i po co się opierać, skoro umysł, przy pomocy efektu coctail party wyraźnie daje znać, że coś go boli (wczoraj "przypadkiem" wczytałem się w postPRLowe i wczesnoemigracyjne opowieści Janusza Głowackiego, tego od "Rejsu", który przypadkiem wyleciał do UK przed samym 13.12; a dzisiaj jak wyciągałem sobie do odświeżenia "Czarne oceany" Dukaja, wpadł mi w ręce "Wroniec" no i jak mogłem go nie przeczytać...).


Większość znajomych w mniej więcej moim wieku (miałem wtedy 10 lat) pitoli na dniach smutno albo śmiesznie o teleranku, albo opowiada jakieś inne pierdoły, jak to z radia nie mogli nagrać tego czy owego, albo że było zimno, i czołgi, i kolejki. Starsi opowiadają o styropianie, albo o innej polityce, albo żartują i pozują, albo wolą milczeć. Młodsi pamiętają i opowiadają wrażenia i emocje, albo nie pamiętają nic.


Oczywiście niewiele mogę do tego szumu, i warstw wykopaliskowych w indywidualnej i wspólnej pamięci dorzucić, bom za głupi, i nie umiem pisać jak Jacek we "Wrońcu", czy wielu innych dobrych publicystów i pisarzy, ale z właściwym dla mnie uporem, polegnę próbując.


Gdybym umiał mówić językami ludzi i nieludzi, to spróbowałbym powiedzieć, że dla starszych dzieci, jak ja wtedy, przynajmniej niektórych, to już nie był "Wroniec" a jeszcze nie był opornik i styropian, czy słuszność prosowieckogeneralska, czy inny realizm polityczno-społeczny.


Taki jak we "Wrońcu", dziecinny, czarny i lepki, był wielki strach. "Strach nakazywał cały czas się bać". Ale nie z tego pierdolonego braku pierdolonego teleranka, bo to było najmniejsze zdziwienie świata w PRLu, że radio tylko szumi i w TV generał gada. Raczej z tego, co generał gadał - bo rozumiałem już na tyle, by wyobrazić sobie nie kruki i wrońca, ale że teraz będzie w PRL jak w Salwadorze (trąbili o nim i walce z huntą jak jasna cholera ok 1980). I strach z tego, że ojciec wracał tej pamiętnej nocy z drugiego końca Polski od rodziny, z okazyjną ćwiartką świniaka w walizie, no i na czas raczej nie mógł wrócić, nieprawdaż. I przecież wiedziałem czemu matka chodzi po ścianach w nerwach, i że ojciec w najlepszym wypadku musi przejść przez pełne wojska dworce, i wiedziałem, co to oskarżenie o spekulację mięsem, tylko nikt nie wiedział, co generał ma naprawdę na myśli mówiąc o trybie doraźnym. A jak już opóźniony ojciec dotarł, to rozumiałem czemu atmosfera poprawiła się tylko na chwilę, bo przecież wiedziałem, że ojciec w Solidarności jest, a tego czy wezmą się tylko za czołówkę, jak generał powiada, czy za kadrę, czy za wszystkich, też nie wiedział nikt z szarych dorosłych, więc ja tym bardziej. I strach z tego, jak bardzo zomowski BTR, którego widzieliśmy przejeżdżającego co jakiś czas, jedną z pustych arterii Białegostoku, w luce miedzy blokami, przypomina obrazki z filmów o hitlerowcach - bo rozumiałem, że to nie film, to nie Złomot, ale że to demonstracja siły, z wukaemem załadowanym ostrą amunicją, i że może zabijać, jak wcześniej zabijano robotników i protestujących, tylko nie pamiętałem gdzie i kiedy, ale wolałem starych o to w tym momencie nie pytać.


A potem nie było szkoły, tylko były kolejki, ale nie takie zwykłe, jak przez całe moje dzieciństwo i młodość, tylko kolosalne, na mrozie, i za chlebem i mlekiem, wydawanych z drzwi zamkniętego supersamu osiedlowego. A potem było szaro i buro, i nic nie było, czyli stan wojenny w pełnej krasie.


I czego jeszcze nie było w mojej wersji pierwszych dni i tygodni stanu wojennego, w przeciwieństwie do "Wrońca" i opowiastek niektórych znajomych; w przeciwieństwie do rodziców - otóż nadziei w religii i Kościele nie było, bo już wtedy mnie nieco odchylało od KK, i rozumiałem, że to jest słabszy, bardziej duchowy, innopłaszczyznowy, ale też System, konkurencyjny do tego systemu od generała i BTRa. Więc po prostu było czarno, zimno, i beznadziejnie.


Ale jakoś trzeba było funkcjonować, represje były w otoczeniu nikłe, na godzinę milicyjną trzeba było uważać, sobiepanom milicjantom i zomolom schodzić z drogi, niewygody były już tylko pomijalnie większe niż przed 13 grudnia, wychowawczyni była sekretarzem POPu szkolnego, i tak się życie toczyło.


Wypisałem to wszystko z trzech powodów tak właściwie - że może jakiemuś dzieciakowi, także 20 czy 25 letniemu, pomoże ta garść uwag przeczytać nieczytelnego (tak, takie mam najpowszechniejsze doniesienia i opinie) "Wrońca". Dla mnie genialnego, bo chociaż to nie moja historia, to bardzo bardzo dobra historia.


Dwa, jeśli myślisz, drogi czytelniku, że czarna zimna noc beznadziei była za górami za lasami, 30 lat temu, i to są bajędy starych ludzi, to przemyśl, co się dzieje u naszego wschodniego sąsiada, na Białorusi. Albo w wielu innych miejscach świata. I doceń, że tu jest inaczej niż tam.


Trzy, chciałem powiedzieć, że gówno mi wiedzieć o zasługach, winach, styropianie i pałach, o opornikach i pojednaniach, jak we "Wrońcu"; ale z pewnym oporem i niechęcią do obecnego samego siebie, pewnie przez ten zapiekły wtedy strach - szanuję tych którzy chcieli i zawalczyli w tamtym czasie o wolność, i nie szanuję i bardzo trudno litować mi się nad tymi, którzy niewolili w imię własnego interesu i upalenia władzą.


A może pamięć mnie zwodzi - stąd mogę nie mieć racji w jakiejkolwiek poruszonej kwestii.


 


(dla młodzieży: ZBoWiD, Związek Bojowników o Wolność i Demokrację, przystawka komusza w PRL dla weteranów, a "im dalej od WW2 tym ich było więcej i młodszych". POP - Podstawowa Organizacja Partyjna, najniższy szczebel PZPR w szkole, zakładzie, itp. sekretarz POP był polityczniakiem, często wiceszefem placówki lub szarą eminencją)







2011/12/12 23:34:04
A ja nie mogę. No po prostu nie mogę. Tak, jak kiedyś, ktoś mi opowiadał o Sapkowskim: "nie po to biorę do ręki książkę fantasy, żeby przeczytać, że świat jest s...syński i dlatego nie będę czytać Wiedźmina" tak i ja mam problem: nie po to biorę do ręki fantastykę, żeby czytać o aktualnej polityce.
Niby możecie argumentować, że Jacek przecież ma poglądy i w innych książkach polemizuje z aktualnymi wydarzeniami czy trendami. Ale "Wroniec" chyba jest zbyt bezpośredni, jak na moje gusta.


Boni
2011/12/13 00:07:39
@aniou

Eee, że niby Wroniec jest o AKTUALNEJ polityce? Czy nawet w ogóle - że jest głównie o polityce? Cisną mi się na klawiaturę różne mniej czy bardziej drwiąco ironiczne pytania, aniołku, ale się powstrzymam, może jeszcze przemyśl CO TY GADASZ.


2011/12/13 08:44:50
@boni_s
"tylko nikt nie wiedział, co generał ma naprawdę na myśli mówiąc o trybie doraźnym."

O masz. Przypomniałem sobie jak po wysłuchaniu przemówienia, będąc pod wrażeniem podanych tam regulacji prawnych zapakowałem chlebak najpotrzebniejszymi rzeczami, jakby przyszli mnie zabrac na jakieś roboty.
Ale wszyscy tylko o trzynastym grudnia '81 - a ja jestem ze Szczecina i jedno z moich najwcześniejszych wspomnień to czołg na ulicy, przed przedszkolem (po drugiej stronie ulicy była jednostka wojskowa). Grudzień 1970. SKOT pod oknem 11 lat później to przy tym pryszcz.


2011/12/13 08:51:13
Ja mieszkałem w Warszawie tuż obok Szkoły Pożarniczej, i gdy na początku grudnia pacyfikowali strajk tej szkole, zbiórka ZOMO odbywała się dokładnie pod moimi oknami.


Boni
2011/12/13 10:40:03
@cmoscmos
"Ale wszyscy tylko o trzynastym grudnia '81 - a ja jestem ze Szczecina i jedno z moich najwcześniejszych wspomnień to czołg na ulicy, przed przedszkolem (po drugiej stronie ulicy była jednostka wojskowa). Grudzień 1970. SKOT pod oknem 11 lat później to przy tym pryszcz."

Ojej, to ty jesteś starszy niż myślałem. W grudniu 1970 to ja byłem w pierwszym trymestrze ciąży. A w grudniu 1981 w B-stoku czołg podono stał pod KW partii itp, ale nie bywałem w takich miejscach przed 1983-4. Mnie BTR wystarczył w zupełności, BTW parę lat później byliśmy z wycieczką w ZOMO (wychowawczyni POP a jej mąż - dowódca czy zastępca dowódcy jednostki...), to se takim pojeździłem i pobawiłem się wieżą, może w tym samym, który straszył mnie 13 XII


2011/12/13 11:00:53
"W grudniu 1970 to ja byłem w pierwszym trymestrze ciąży."

W marcu 1968 usiłowałem obejrzeć demonstracje pod UW, ale mnie przegoniono na zasadzie: 'co tu robią dzieci'.


2011/12/13 11:07:05
@boni

"(Wroniec) napisana w konwencji baśni powieść Jacka Dukaja o stanie wojennym 1981 roku".

Nie zaprzeczysz, że dla znacznej części naszych rodaków ten okres to jest nadal bieżący temat polityczny.


Boni
2011/12/13 11:16:35
@i.znowu.aniou
"Nie zaprzeczysz, że dla znacznej części naszych rodaków ten okres to jest nadal bieżący temat polityczny."

Dla tych którzy nie potrafią przeczytać nawet, o jakimś rozumieniu nie mówiąc, Wrońca, przeważnie nie jest. A ci dla których stan wojenny to bieżący temat polityczny, przeważnie nie są ani targetem, ani zainteresowani Wrońcem.


2011/12/13 15:05:10
@boni
Ale ten temat jest tak aktualny i przemocą się wciskający, ze mnie trzącha. Gry, inscenizacje, książki, wywiady, wspomnienia, demaskatorskie publikacje, pyskówki, przemowy, artykuły, szarpanie się za klapy, znicze, krzyże, ZOMO, generał w TV, generał w gazecie, 40-to letni kombatanci stanu wojennego... AAAA!

Za kilka godzin wyjdę z domu, stanę w korku z powodu kolejnego marszu pod pretekstem, wyciągnę książeczkę o bitwie pod Falkirk (niech co Osprey Publishing?) a potem odsapnę i zamorduję parę goblinów, na chwałę Ardanii. A potem może poczytam sobie o powstaniu na Węgrzech. A może nie. Ale na pewno nie będę czytać fabularyzowanej, bajkowanej, śpiewanej czy nawet malowanej opowieści o stanie wojennym.


Boni
2011/12/13 21:38:12
@aniou

Rozumiem, współczuję. Jak zejdzie świąteczny 13 XII, to polecam Wrońca na spokojnie przeczytać, jak czarną bajkę, jak Koralinę itp. Albo i nie czytać.


2011/12/14 12:01:40
Ja jeszcze kombatancko: ostatni telefon, który odebrałem wieczorem 12 grudnia, dotyczył toczącego się wówczas Kongresu Kultury Polskiej.
Usłyszałem, że wygłoszono na tym Kongresie wspaniałe, ale to naprawdę rewelacyjne przemówienie, od którego komuchom w pięty pójdzie. Moralne zwycięstwo...


Boni
2011/12/14 15:38:39
@janek

Dobre!





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018