Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-07-31, niedziela
Tagi:  DIY, przemysł, namysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Wiecie, ile trwa wprowadzenie u w miarę przeciętnego człowieka nowego nawyku? Podobno miesiąc, góra dwa, oczywiście w zależności od intensywności treningu i częstości używania danej czynności, i innych okoliczności. Przynajmniej tak twierdzą behawioryści, a socjologowie wtórują, że całkiem szybko nawyki zmieniają się w zwyczaje, wystarczy trochę czasu i trochę więcej ludzi kultywujących dany nawyk, wtarcie się memów, i włala, nikt już nawet pomyśleć nie może, że może być jakoś inaczej.

Rzucam te przemądrałki w kontekście techniki i poprawiania przez technikę jakości życia. Bo niby wiemy, że nasze zachowania związane z otaczającą nas szczelnie opiekuńczą cywilizacją techniczną to są wyuczone nawyki i zwyczaje, które są zmienne, tak jak zmienna jest nasza technika - ale na co dzień, nikt o tym nie myśli, i teoretycznie po 2 miesiącach, a już na pewno po roku czy dwu NIKT na co dzień nie myśli, że można żyć bez lodówki, komórki, zmechanizowanego transportu, czy innego laptoka. One mają być i działać, i już.

I zawsze smutno-śmieszne jest to przejście od Pawlakowego "młockarnie wymyślili, bo siły w rencach nie mieli" do "co to jest cep??", czy jak to ładnie kiedyś bodaj PWC wytknął w usenetowej dyskusji o zmywarkach - że wydziwianie nad zmywarką jest zupełnie identyczne jak wydziwianie 20 lat wcześniej nad pralką automatyczną, bo przecież prosta pralka wirnikowa była ok, i po co komu automat. Czy zmywarka. Przecież mycie czy pranie w misce było wporzo. I tak dalej, od czujnika ruchu zapalającego nam światło czy otwierającego przed nami drzwi, przez wszelkie AGD, RTV i kompy, po automatyczną skrzynię biegów w samochodzie.

Przeważnie wobec "nowego" technicznego jest opór i wzruszanie ramion, no i rozważanie często niebagatelnych kosztów. Potem wyrabianie nawyków. Potem utrawalenie i ew. powstanie zwyczajów. I warto pamiętać, że tak jest ciagle i ciągle, od początku rewolucji przemysłowo-technicznej, czyli od jakichś 200 lat, więc czasem warto spojrzeć na to z boku i z dystansem, szczególnie na swój czy cudzy opór, i dyskusje.

A kontekstem rozważania jest wczorajsza błahostka z domu - rodzina kazała naprawić drobiazg, który popsuł się jakiś tydzień czy dwa temu, który mnie osobiście nie bardzo zawadzał (widocznie za słabo wyrobiłem nawyk). Otóż po latach zdechł akumulator systemu oświetlenia awaryjno-nocnego, i przeciążył zasilacz, i LEDy w suficie zgasły. I okazało się, że są potrzebne i poproszono mnie, żebym coś z tym zrobił, bo bez tego w nocy jest be. No to naprawiłem, i już znowu mamy podświetlono na zielono wszystko poza sypialniami, i bez zapalania światła i oślepiania siebie i innych, można wstać w nocy, i iść do łazienki czy po coś tam. I w razie zaniku prądu nie trzeba szukać ognia czy świeczek itp. bo LEDy świecą się przez dobę czy dwie, zależnie od kondycji akumulatora.

I zadumałem się nieco nad tym, jak ten prowizoryczny (= wieczny) systemik, zrobiony kiedyś w trybie megaekspresowym jako "safety request" (1), wyrobił w nas kupę nawyków, bo rzeczywiście, jest użyteczny jak cholera, przyjął się bezoporowo (może dlatego, że nie zastępował nic co było wcześniej, żadnej starszej pralki czy skrzyni biegów), a nie jest czymś powszechnie spotykanym, o ile mi wiadomo. Choć powinen być.

A przewrotny morał jest taki - mam najlepszy zawód na świecie. Bo dopóki jest prąd, ba, dopóki jest nawet mechanika tylko - będę miał co robić za ciężki szmal, nawet nie tyle tworząc jakieś nowe jakości czy rozwiązania, czy utrzymując ważne i odpowiedzialne graty, ale po prostu naprawiając i utrzymując w ruchu to, do czego przywykli domownicy, pracownicy, pracodawcy, userzy, właściciele, itd.

No dobra, rodzina nie płaci.

 

(1) - oświetlenie nocno-awaryjne powstało kiedyś w pół dnia, z garści LED, rolki kabla, i zasilacza i aku od zepsutej wkrętarki, jako efekt akcji "rodzice na towarzyskim wypadzie (postbaryłce), dzieci same w domu, brak prądu wieczorem, dzieci się boją, nie znalazły świeczek, ale znalazły zapałki - i zaczęły palić gazetami w kominku, żeby światełko mieć". Tak, mnie też się dupa zmarszczyła z wrażenia. BTW jak zwykle dom-"szkieletówka" niezwykle ułatwia dokładanie takich śmiesznych ficzerów - w poprzednim murowanym domu wkuwałbym taką instalację tydzień...







2011/07/31 12:09:16
Hihi. To ja ostatnio, w trakcie wykonywania różnych, drobnych, domowych prac (jakieś półki, jakieś instalacje, jakieś biureczko z trzech desek) się pocieszałem: "jak będzie dumzdej i zniknie nam prąd, to się przekwalifikuję, bez problemu, na gościa od napraw bieżących".


Boni
2011/07/31 15:28:31
@aniou

Ja już przestałem liczyć zawody jakie mógłbym dość skutecznie uprawiać w razie czego, albo w razie dumzdeja ;) W zasadzie, to w moim przypadku najbardziej racjonalne byłoby już w końcu olać wszelkie działalności okołotechniczne, a zacząć uczyć się jakiejś medycyny, czy innego rolnictwa. Tyle, że to żarty, nie mam zajoba na survival, uczę się tego co lubię, a lubię technikę i technologię. No to idę do garażu.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018