Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-07-01, piątek
Tagi:  szrot
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Dupa jestem nie pistonhead - blog tyle czasu, i jeszcze nie było fapania nad aktualnym, czyli oczywiście najlepszym, najszybszym, najbezpieczniejszym codziennym wozidłem? Wstyd. A ponieważ będę poprawiał się teraz, i to solidnie i na bogato, to jeśli ktoś niezainteresowany szrotem, radzę iść bawić się gdzieś indziej.

Bohaterem będzie w ogóle i w szczególe (tada!):

scorpio mk1

Ford Scorpio Mk1, czyli 1985-91 (zdjęcie wzorcowe, Ghia 1990 z prospektu), nasz podstawowy oręż drogowy od jakichś lat 13, było tego coś z 5 czy 6, w porywach 3 na raz...

I już tu bystry czytelnik zauważa, że nieco trudno fapać nad "aktualnym autkiem", jeśli "aktualny" definiuje "13 lat". I nieuchronnie w czytelniku pytanie się lęgnie, niczym grzybica na stopie, skąd komukolwiek w miarę normalnemu mogło się wryć w mózgownicę coś takiego jak ze zdjęcia, i tak mocno, że na pół życia? Pomijając na chwilę temat normalności, wyjaśnienie jest dość oczywiste - starcy, zwizualizujcie sobie Podlasie roku jaruzelskiego 1988 (młodzieży - wyguglajcie se, albo zapytajcie starców): szaro, buro, nic ni ma, motoryzacyjne wypasy to poldolot nówka, albo merol-rzęch czy inny passek-złom. I w takiej rzeczywistości podjeżdża dwu czy trzyletnie Scorpio jw. (no dobra, raczej golec i "majonez"). Otóż brat cioteczny pojechał do Holandii po Sierrę, ale po lekkich zawirowaniach turecko-polskich, przyjechał prawie nówką Scorpio 2.0. Czaicie? Prawie nówka uczciwego niemieckiego segmentu E w 1988 w Polsce C? Nie, nie czaicie. To nie jest jak podjechanie dziś analogicznie dwuletnim segmentem E, jakimś audi czy beemą - teraz to trzeba by bentleyem podjechać, żeby taki opad szczęki i ślinotok spowodować... stąd mi, i zaraz żonie, deczko się Scorpio wbiło.

scorpio mk1 inter

(BTW - dajcie znajomym, niech zgadną z którego roku to zdjęcie, i załóżcie się o flaszkę za każdy rok pomyłki na plus wzg. 1990 - balanga będzie przednia!)

Własne Scorpio przyszło dopiero ok 1998, w ramach wymiany malucha na coś cywilizowanego - planowano raczej kadetta czy coś, ale jakoś tak wyszło, że odjechaliśmy srebrnym liftbackiem 2.0CL (co się tłumaczy na "goLeC"), BTW w cenie kadetta... I najlepiej podsumował sytuację kolega z pracy, gdy naród wyległ zobaczyć co za głupotę Boni se kupił (bo blue collars tam i wtedy nadal poważali nówki polonezy czy łady, a szef szefa jeździł audi 80) - "No to żeś przepadł" - "WTF?" - "W nic mniejszego i gorszego w życiu nie wsiądziesz... za duży przeskok z malucha...". Wtedy nie wierzyłem, ale 100% racji, panie Romanie.

Po paru miesiącach rozmawialiśmy z Grażyną, że w zasadzie, czego brakuje temu naszemu fordowi - szybko doszliśmy, że jakichś 50 kucyków mechanicznych dla mnie, porządnej regulacji fotela i automatu dla niej (lepsza połowa ma słuszną awersję do kopania się z pedałami), no i klimy dla całej rodziny, a reszta, w zasadzie, jest dla nas i-de-o-lo. Po paru latach i zajeżdżeniu 2.0 odkryliśmy, że przecież nasze wymarzone Scorpio istnieje. Stąd wziął się nasz megaulubiony Scorpio 2.9 Ghia RS 1991 aka "UFO" (o nim oddzielnie kiedy indziej):

scorpio mk1 ghia rs

I zaprawdę był to pierwszy samochód, którego nie olewałem sikiem prostym, raczej dbałem i przy którym zacząłem łapać bakcyla na drobny tuning. Ale po następnych paru latach, Scorpio tak mi się przejadły, że w końcu pozbyliśmy się i jego, i zostaliśmy tylko z SUVem i vanem. Ale raczej na krótko, bo już po paru miesiącach k...ica mnie brała na brak limuzynowatego płaskiego RWD. I kiedy ok 3 lata temu dojrzałem w ogłoszeniu zacnego merkura Scorpio (czyli wersja amerykańska, wmocniona w budzie, nieco pozmieniana i dopasiona), zara skoczyłem se go kupić. Potem doszedł jeszcze jeden, dla Grażki, granatowy Ghia 1990. A na deser, odkupiłem "UFO" Ghia RS ze zdjęcia, z powrotem (wiem, wiem, popaprani jesteśmy) za vana-cash. I była trójca. Jeden, granatowy Grażyny, wykruszył w międzyczasie, bo choć jeździł jak szatan, to jednak był zdezelowany bardziej niż mniej (BTW po ponad roku od sprzedaży, parę dni temu miałem kontakt, że nadal jeździ super i właściciel jest happy, tyle że mu się wziął i poobijał). Pozostałe dwa, merkur i "UFO", nadal w rodzinie, tyle że "UFO" w garażu, w remoncie i przeróbce z przyczyn sentymentalno-psychiatrycznych.

A skądinąd, merkur ledwo ledwo przetrwał - po zdublowaniu i zdeklasowaniu przez thunderbirda odstał swoje, i na deser, późną jesienią 2010 nieco przywaliłem nim w poslizgu, w płotek. I już było z nim krucho, klienci byli praktycznie umówieni, żeby se go wzięli za fistaszki na części. Jednak złamałem się, zostawiłem go sobie - wymieniłem błotnik, i po opchnięciu TBirda, nagle okazało się, że merkur jest moim codziennym wózkiem od wczesnej wiosny do teraz (może dlatego, że trudno mi go zabrać ;) Grażyna nie jeździ manualem)

merkur1

Nie będę pisał elaboratów o konstrukcji czy wyposażeniu, bo poza paroma świrami to nikogo nie obchodzi, jak ktoś chce niech se na wiki doczyta. Najogólniej - zawieszenie niezależne średniej klasy, napęd na tył, obecnie używamy wyłącznie Scorpio z bardzo trwałymi silnikami V6 2.9 "zwykłymi", czyli OHV, 145-150KM, wyposażenie zacne nawet jak na obecne czasy, o 1988 nie mówiąc.

merkur2

Co Scorpio mają be w XXIw - ruda dziwka je wpierdziela (bo to tylko ford, z antykorozji ino fosforanowanie, nieocynkowany, plus parę miejsc zrobionych czy zabezpieczonych niefortunnie); styl, szczególnie w wersji liftback i z oryginalnymi światłami i listwami mają zdecydowanie oldskulowy; no i brak poduszek powietrznych. A co mają cacy - cała reszta. Zalet mają na tyle, że nie miałem nigdy następnych poliftowych wersji (ciekawsze silniki, poprawione różności, poduszki itp ale też potanione i skopane jakość i materiały, no i kontrowersyjna stylistyka "wieloryba")

merkur3

Merkur ma sporo zmian wzg. normalnego Scorpio rówieśnika - klimatronik, kolosalnie wzmocnione drzwi i zderzaki, i trochę innych dupereli. Nasz jest "mieszańcem", bo wydaje się, że to merkur złożony dla Niemca, a nie - wtórny import (ręczna skrzynia, światła przednie EU). Technicznie w dobrym stanie (rocznik 1989, a na przegląd pojechałem z marszu - jedyna usterka - jedna lampka oświetlenia tablicy tylnej), choć do igiełki mu daleko - lakier jest "po elementach" różny nieco, bo z rudą walczył już niejeden właściciel, a srebrny metalik niewdzięczny jest do zabaw blacharskich; plus wiele rysek itp uszkodzeń "po wierzchu". Poza tym, tak w zasadzie, wszystko gra. Zewnętrznie pozostaje bardzo blisko oryginału, wnętrze było zmęczone, i nie miałem akurat oryginalnego mk1 ładnego pod ręką (zresztą, ładne wnętrza, jasne, czy skóry, w dobrym stanie, osiągają już ceny raczej kolekcjonerskie niż szrotowe), więc wsadziłem pierwsze jasne w dobrym stanie jakie się trafiło, czyli szmaty z "wieloryba".

merkur4

Wnętrze Scorpio jest fenomenalne samo w sobie, i ważnym punktem powodującym zauroczenie tym akurat samochodem, w miejsce starego audi czy bawary czy merola. Anecdata (ale solidnie podparta prywatną korespondencją fanbojów z emerytowanymi konstruktorami Scorpio mk1, a nie jakimś pijarem Forda - i stara prasówka w języku oprawców potwierdza) mówi, że kiedy projektowano Scorpio jako następcę Granady w stylistyce Sierry, postawiono jako cel konkurencję z segmentem E w Niemczech (czyli merolem E, Audi 100 czy BMW 5) - i od razu nasunęło się "ale tak w zasadzie jakim cudem ford może konkurować z powyższymi, poza ceną?" i tu ktoś zrobił genialny ruch: nie dano projektantom "luzu" ani w temacie trakcji i podwozia (poszły graty z Sierry i Granady), ani stylistyki (lekko przeskalowana Sierra) ale dano prawdziwego greenfielda w temacie "wnętrze".scorpio back I podobno tak właśnie zaprojektowano Scorpio - rozrysowano takie wnętrze, z takimi wymiarami i stylistyką, żeby a) dało się z tyłu założyć nogę na nogę b) facet który właśnie przyszedł do dealera Forda, po przymiarce do merca E klassy czy beemy 5, wsiadł do Scorpio, szczególnie z tyłu, i mowę mu odjęło, po czym można było go dodatkowo zdzielić ceną, jakieś 1/5-1/4 niższą od podobnej niemieckiej konkurencji (BTW jak ktoś wam będzie opowiadał bajki, że Scorpio jest amerykanckie, kopnijcie go w 4 litery - wszystkie Scorpio projektowano i robiono w Kolonii w Niemczech). Zresztą, spod ręki Uwe Bahnsena zawsze wychodziły dobre samochody, a Scorpio mk1 było ukoronowaniem jego kariery w automoto. Oczywiście, stylistyka zestarzała się znacznie (ale konkurencji jakby bardziej), technika poszła miejscami bardzo do przodu (ale jakość - w dół), ekonomia starych V6 i ogólna rudawa starość samochodów, to żałość - ale nadal przyciąga wielka funkcjonalność i wygoda, z poprawną jazdą, a wszystko w cenie lepszego roweru.scorpio dash Bo co prawda egzemplarze kolekcjonerskie, szczególnie merkura, osiągają już ceny całkiem wysokie, jak na 20 paro letnie popularne wozy segmentu E, rzędu nawet 10kzł, ale jednak zwykły Scorpio Ghia mk1 na maksie, we względnie dobrym stanie to zaledwie 3-4kzł. A akceptowalne to i za 2k można znaleźć. A utrzymanie (wliczajac utratę wartości) takiego limuzynopodobnego V6, jak kiedyś wyszło z Wielkiej Dyskusji Usenetowej, przy w miarę rozsądnych przebiegach, jest porównywalne z nówką kompaktem klasy Hondy Civic 1.6 na minimalnym wypasie - a jeśli ktoś chce, LPG obniża koszta utrzymania Scorpio o 1/3-1/2.

I nadal, pomimo coraz starszych Scorpio, nie znajduję sensownej alternatywy - nowsze Scorpio czy inne podobne wozy z podobnej półki nie mają wiele wartości dodanej, a jakościowo i problemowo są już znacznie gorsze. Podobnie wyższe półki, czy dużo nowsze wozy. Oczywiście, mam na oku parę modeli "4 drzwi RWD z zacnym silnikiem, wypasem i komfortem", i na niektóre nawet nas stać (np. żona nie rozumie, dlaczego od lat się ślinię, i nadal nie stoi na podwórku lexus LS400) - tyle, że ich nie mamy, bo mam silne wrażenie, utwierdzone przez przygodę z TBirdem, że zaraz się okaże, że wartość dodana jest mizerna vs. koszta V8 w lexi, mercu czy amerykańcu; a na końcu okazuje się, że nie mamy gdzie wykorzystać dodatkowych 100-150KM itp "dodatków".

Podsumowując przydługi wywód (ale to jednorazowy wyskok i starczy na wieki wieków) - parę lat temu zjechaliśmy się rodzinnie u moich starych, jakaś polsko-katolicka okazja. Na podwórku siedliska kolekcja autek, moich i braci - moje Scorpio, Maxima, Starletka, i wparowuje brat cioteczny (ten od którego Scorpio się zaczęło) porządnym Audi. Ogólne witanie się, gadki szmatki, biegające w koło stado wnuków, wiadomo jak to wygląda. Matka nawołuje do stołu, zbieranie dziecków, marsz do jadalni, itd. siadamy. "A gdzie wcięło Adama?" - "No przepadł, gdzie polazł?" - (ja) "Siadajcie, pójdę zobaczyć gdzie został" - wracam na podwórko, i zrobiło mi się dziwnie - brat, starszy ode mnie 10 lat, kawał twardego ziomala, siedzi samotnie w Scorpio i dotyka kierownicę, podłokietnik... pytam "Co jest, na obiad wołają?" - a on, nie przesadzajmy, może nie ze łzami, ale z nieprawdopodobnym jak na niego sentymentem w głosie "Jaki to był wspaniały samochód... jaki byłem głupi, że go sprzedałem..." - "Przestań, to już szrot, twoje Audi porządniejsze i zadbane" - tylko machnął ręką i poszliśmy...







2011/07/01 14:27:28
"teraz to trzeba by bentleyem podjechać, żeby taki opad szczęki i ślinotok spowodować"

No ale nawet teraz Bentleyów jednak mało jeździ. Fakt, kilka dni temu w Warszawie na Pięknej widziałem dużego, czarnego Rollsa. Wszystko jak trzeba, Srebrna Lady z przodu..

Przejechał koło ambasady USA, skręcił w lewo w stronę placu 3 krzyży i tyle go widziałem.


Boni
2011/07/01 15:56:48
@janekr

Dlatego analogia z bentleya czy rollsa wydała mi się niezła - szczególnie, że mówię o Polsce Ce 1988-89. W Wawie to może i było już trochę Scorpio wtedy, no ale między Suwałkami a Białymstokiem to była egzotyka, że weź, czyli zupełnie jak teraz bentley czy rolls między Suwałkami a Białymstokiem.





Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

red.grzeg - Wielki brat paczy
Mon, 15 Jan 2018 08:24
Tak, teraz (od 2 lat?) da się założyć firmę bez...

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 20:33
@księgowy DG (księgowy jest za 3-4 stówki, widzę...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:46
@charliebravo Primo, dlatego nawiązałem do...

Codiac - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:36
'Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw' ...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:56
@czyli czego, 206sw? skoda fabia kombi. ...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:14
@Janek Ok, chodziło mi o „uogólniony za duży...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 17:42
@ilu ludzi wozi kombiakiem bądź SUVem jedno dziecko....

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 15:49
@Prowadzenie firmy w PL No wiec ja mam wrażenie (DG...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 15:35
@„Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 12:58
@doxa @tłumaczenie księgowości w UK No...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.84   BS 2012-2017