Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-05-21, poniedziałek
Tagi:  Alba, unrealpolitik, triptrop
___________________________________
W sobotę była tak piękna pogoda, że po wyjściu z porannego zombie-mode uznaliśmy, że trzeba gdzieś się ruszyć i padło na malowniczą trasę przez Cairngorms, do Braemar, Balmoral i Ballater.

Balmoral Castle

Ale głównie do "zamku" Balmoral, gdyż siatka skojarzeń związanych z królewskim ślubem, o którym trąbiono w mediach od paru dni czy tygodni, nieuchronnie "ściągała" pomysł na wycieczkę do ew. zwiedzenia, w końcu, jednego z prywatnych majątków królowej. Oraz w sobotę w cenie biletu było ciastko z okazji ślubu, dla darmowego ciastka przejechalibyśmy i 200 mil.

Przelot tą trasą, przy ślicznej pogodzie, jak zwykle fenomenalny; szczególniej, że wygodnym lexi, a nie jakimś służbowym pickupem czy starym vanem.

Balmoral Castle

Posiadłość Balmoral jest jednym z nielicznych prywatnych majątków króla/królowej (nie - Korony, jak większość zamków, pałaców itp. nieruchomości). Jej "serce" jest dostępne do zwiedzania od kwietnia do wakacyjnego przybycia rodziny królewskiej czy królowej, typowo w sierpniu. W budynkach gospodarczych jest parę ekspozycji, jak ładna garażowa kolekcja (pożyczonych) Landroverów i Range Roverów, trochę powozów itp. jakieś narzędzia, mundury, wyposażenie. W głównym budynku "zamku" tylko sala balowa jest dostępna do zwiedzania, również z niedużą acz efektowną ekspozycją bibelotów, obrazów, itp. Poza tym dostępne są ogrody i ogródki i cały teren w koło, park w rozmiarze parokilometrowym.

Kiedy około 1845r. jeszcze całkiem świeża królowa Wiktoria, razem z świeżym mężem, księciem Albertem, odkryła w temacie wycieczkingu Szkocję, bardzo spodobały im się dziewicze tereny w "przelotowych" dolinach przez Craingorms. A że królewskie wycieczki nie były dwuosobowym spacerkiem i jednak wymagały pewnego zaplecza, powstał plan, szczególniej w głowie Alberta, żeby kupić jakąś posiadłość w tej okolicy, kojarzącej mu się z ojczystą Turyngią. Akurat w Balmoral, gdzie było wtedy głównie dużo pustki i stary zameczek, pokończyły się dzierżawy itp. stąd Albert w podskokach i bez oglądania kupił posiadłość "na pniu", grunta, budynki, z meblami i służbą. Potem dokupili parę okolicznych posiadłości (jak Birkhill, gdzie rezyduje przeważnie następca tronu z ew. rodziną) i "skrawków", i obecnie całe królewskie Balmoral ma jakieś 20tys hektarów.

Stary zameczek i budynki błyskawicznie okazały się za ciasne, bo Balmoral z dyskretnej wiejskiej wakacyjno-szkockiej posiadłości błyskawicznie stał się ulubionym i reprezentacyjnym "zamkiem", gdzie królowa Wiktoria podejmowała gości. Stąd zaraz zamówiono nowy dwór, w stylu szkockiej baronii, jak widać na zdjęciach powyżej, plus szereg budynków solidnego zaplecza. Co ciekawe, dwór wydaje się nieco disnejowski i przerysowany, ale daleko mu do kiczowatego "bogactwa" "prawdziwego" stylu szkockiego, i był krytykowany w swoim czasie za prostotę na granicy prostactwa i że to wszystko wina Alberta i jego niemieckiego braku smaku (bo książę-małżonek mocno wpływał na projekt).

Królowa Wiktoria z rodziną uwielbiali wycieczki i ucieczki do Szkocji; uciekali nie tylko do przyrody, ale jakoś tak zaczęli "wcierać" się w Szkocję - królowa zaczęła wizytować zawody szkockie i inne festyny w pobliskich miejscowościach, lansować szkockość (nawet jeśli w wersji nieco bolywoodzkiej i tak mającej się do rzeczywistości jak proza Waltera Scotta), kumplować się z miejscowymi. Co skądinąd nie tylko było ważną cegiełką do budowy XIXw. renesansu szkockości w UK, ale też zrobiło bardzo dobrze na public relations rodziny królewskiej, no bo gdzieś tak od tamtych czasów na żarty albo i nie tylko żarty o niemieckiej rodzinie królewskiej, królowe mogły odpowiedzieć "chyba cię wieśniaku Bóg opuścił, jesteśmy nie tylko brytyjscy, ale wręcz szkoccy", a królowie pokazać co mają po kiltem.

Queen Elizabeth II horsesOd czasów Wiktorii Balmoral i okolica pozostaje w rękach rodziny królewskiej i oczkiem w głowie monarchów, nie bez problemów i kosztów, ale wydaje się dobrze trafioną inwestycją. Obecna królowa Elżbieta II, która od dziecka kocha konie i psy, ucieka do Szkocji na wakacje i jej rodzina też, podobnie jak przodkowie.

Dygresyjnie - królowa poza końmi i psami (słynne corgi) uwielbia też wycieczki w naszym stylu, to jest zmotoryzowane; ma zajoba na samochody od wczesnej młodości i od służby w czasie drugiej wojny w jednostkach pomocniczych, jako mechanik-kierowca.Royal ride Balmoral ma flotę landroverów i range roverów, inne bardziej cywilizowane miejscówki królewskie używają jaguarów; nie wiem jak obecnie, ale jeszcze parę lat temu królowa popylała jaguarami i terenówkami ino się kurzyło (zdjęcie jest w miarę świeże, królowa ma na nim około 90 lat). Znana jest anegdota o wizycie w Balmoral księcia (de facto władcy a wkrótce króla) saudyjskiego Abdullaha, któremu zaproponowano przejażdżkę po rozległej posiadłości. Wahał się, ale naiwnie się zgodził. Nie spodziewał się, że zostanie zapakowany do landrovera na przednie siedzenie, tłumacz na tył, a miejsce kierowcy zajmie królowa (nie mogę znaleźć konkretnej daty, ale około 70 letnia, zdarzenie było przed 2003). Dla ustalenia uwagi, w Arabii Saudyjskiej kobiety nie mogły mieć wtedy prawa jazdy czy prowadzić. Zresztą, to się częściowo zgadzało, bo królowa nie ma prawa jazdy (podobnie jak paszportu), no ale druga część zupełnie się nie zgadzała Abdullahowi, tj. królowa nie tylko może i umie jeździć, ale wręcz zapi... po wąskich gruntowych drogach Szkocji. Do tego cały czas gada. Stąd podobno nieco się przeraził i życie przelatujące mu przed oczami w godzinie śmierci zasłaniało mu piękne szkockie widoki, aż poprosił przez tłumacza, żeby królowa łaskawie mniej mówiła i uważała na drogę.

Balmoral catKiedy już zjedliśmy królewsko-ślubne ciastka, obejrzeliśmy na telewizorze rozstawionym koło zamkowej restauracji kawałek ślubu diuka i diuszesy Sussex, połaziliśmy wkoło zamku, wygłaskaliśmy zamkowego kota, nie sposób było nie zacząć się zastanawiać po raz kolejny nad tym całym monarchistyczno-konstytucyjnym pierdolnikiem.

Że z jednej strony, pewnie że to przeżytek i feudalne skamieliny, i arystokratyczne pajacowanie, które kosztuje podatników jakieś tam pieniądze (akurat nie Balmoral i podobne, ale ogólnie, Korona kosztuje).

Że demokratyczne i obieralne instytucje i wybrani do nich ludzie na ogół są znacznie lepszym wyrazem woli znacznie większej ilości obywateli, niż urzędy dziedziczne i dożywotnie.

Że król czy królowa, która "nie rządzi, tylko panuje" przeważnie jest ornamentem a często tylko kwiatkiem do kożucha.

Queen and elephantJednak czasem wydaje się, że bywa to mądry i dobry kwiatek do zawszonego i wstrętnego kożucha nowoczesnej ztabloidyzowanej polityki.

Że demokratyczne obieralne instytucje i ich wybrani przedstawiciele bywają durni jak średnia arytmetyczna z IQ wyborców.

Że może jednak "personal touch" i poczucie ciągłości i że w razie czego nie do końca bazujemy tylko na nowomodnych nacjonalizmach i ludziach zależnych od tego, z której strony modnie wiaterek polityczny zawieje, ale na starożytnej tradycji wzajemnej feudalnej przysięgi, jest wentylem bezpieczeństwa wartym pewnych kosztów i teatrzyku arytokratycznych lalek.

I że może jednak ten pierdolnik monarchiczno-konstytucyjny nie jest takim złym pomysłem.

A już zupełnie pobocznie - wydaje mi się, że najlepszą wersję przynosi królowa, która została dobrze przygotowana i wyedukowana, ale królową została nieco wbrew okolicznościom i "przez zaskoczenie". I musi się potem dostosować i kręcić mniej czy bardziej polityczne i obyczajowe kompromisy przez dekady. Jak Elżbieta II. Czy Wiktoria. Czy Elżbieta I.




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Nazwisko autora "Potopu" 1885:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 3000 znaków.


mgr Sianko
Tue, 22 May 2018 11:50:02
"Wesołe kumoszki z Sachsen-Coburg-Gotha"

Boni avatar Boni
Tue, 22 May 2018 12:47:13
@mgr Sianko

Idąc tym tropem, ale ruchem konika szachowego, to: królowe brytyjskie - Szekspir - Macbeth - Trzy Wiedźmy, ale Pratchetta. I chyba z powodu długowieczności, każda królowa była każdą z wiedźm, że tak pokrętnie się wyrażę.

BTW ciekawe, że te "kumoszki" zmyślił polski tłumacz i jakoś tak zostało. Pewnie polskie żony wiktoriańsko-rozbiorowe nie były dostatecznie zabawne.

Codiac
Tue, 22 May 2018 17:15:34
Tam w okolicy jest gorzelnia Royal Lochnagar, która nazywała się po prostu Lochnagar aż w 1848 właściciel zaprosił księcia Alberta (akurat przebywającego w Balmoral) do odwiedzin, ten zjawił się następnego dnia z królową Wiktorią i na tyle im posmakowała tamtejsza whisky że dali im Royal Warrant. A właściciel szybko wykorzystał okazję i zmienił nazwę gorzelni na Royal Lochnagar.

Z tego co teraz sprawdziłem używa się ich m.in. do czarnego i niebieskiego Jasia, ale ja piłem ich single malt i całkiem mi smakuje (tak w top 3 whisky które znam smakowo). Tyle że produkują stosunkowo niewiele.

Boni avatar Boni
Tue, 22 May 2018 19:10:27
@Codiac

Tia, się wie o Royal Lochnagar i że robią symboliczne ilości gorzały, ale a) nie przepadamy za Diageo b) nie przepadamy za ich zlewkami whisky c) nie chciało nam się zasuwać wgłąb okolic Balmoral, woleliśmy połaził po i zjeść w Ballater. Ale może kiedyś spróbujemy tego single, skoro mówisz, że dobry.

Codiac
Tue, 22 May 2018 20:01:22
Żeby nie było, ja z Whisky pijam głównie jakieś 10-12yo Single Malty, czasami trafi się 15yo, z rzadka coś w okolicach 20+, bo jednak żal mi wywalać aż takie pieniądze na alkohol. Plus każdy jakiś tam swój własny smak ma, jedni lubią - jak to określa mój znajomy - "mokrą szmatę na języku", inni delikatniejsze. Ja się trzymam od Ardbegha czy Lagavulina z daleka. Takie top 3 smakowo to byłyby u mnie obecnie Old Pulteney, Royal Lochnagar, Abberfeldy.
Jeśli ktoś preferuje Jurę czy coś bliżej Ardbeghów to się pewnie smakowo rozminiemy.
Dla porównania z japońskich piłem Yamazaki (zacna) i bodajże Nikka i ta druga smakowała mi jak rozpuszczalnik do farb. :)

Ale przy samym Lochnagar zabawnym znajduję to jak właściciel szybko wykorzystał okazję żeby sobie dodać Royal do nazwy.

Boni avatar Boni
Wed, 23 May 2018 00:00:31
@Codiac

Maestro, to ja tu jestem głupi i biedny i jeśli w ogóle fanem alkoholu to taniego i "łatwego". U nas na propsie jest np. Glenfarclas czy (szeptem, żeby Szkoci nie słyszeli) Tullamore, a nie jakieś wynalazki z wysp czy z Japonii. Najcięższa, która jeszcze nam w miarę smakowała to Talisker a nie jakieś Jury wyciśnięte z torfowiska itp. Niebieskiego Walkera w życiu nie piłem i nie zanosi się; ogólnie nie lubię szkockich blended (ale skądinąd Tullamore Dew jest chyba blended? nie chce mi się sprawdzać, taki ze mnie smakosz).

BTW może już sprzedawałem anegdotę, jak kiedyś z poprzednim szefem przepytaliśmy naprawdę dobrego speca, robiącego w różnych gorzelniach Speyside całe życie, "jaki single malt jest debeściak?". Zaczęliśmy żarcikiem, że może ich własna lokalna tam gdzie wizytowaliśmy, no ale to było tylko do pośmiacia, bo ta akurat gorzelnia Diageo to robi raczej nie w leżakowane beczki, ale w szybkobieżne cysterny, z których zaraz zblendują Johnnie Walkera, pewnie raczej czerwonego. Gość słusznie odparł jw. rozmawiamy, że każdy ma inny smak, itd itp. Szefu zabłysnął, że te klasyczne i popularne, Glenlivet czy Glenfiddich itp., są w sumie niezłe "dla każdego", no bo wynalazki jak Jura czy Islay itp. to już dla konesera i przycieżkie. Nieśmiało zauważyłem, że wynalazki też mogą być smaczne, jak Talisker, czy to co mamy koło naszej wsi, czyli Glengoyne (zara okazało się, że przepytywany delikwent w Glengoyne też pracował, dekady temu). I tak się przerzucaliśmy, gość myślał, myślał, i w końcu mówi tak "Będziecie się śmiać, no bo rozmawiamy o ąę singlach, wyrazistych i wynalazkach, zaraz dojdziemy to jakichś drogich cudów, a tak naprawdę, to mnie ostatnio najbardziej smakuje Glenfarclas". I taka pewna konsternacja nastąpiła, ale rozładowałem "Tak szczerze, to mnie najbardziej smakuje Tullamore Dew". Na co mój szefu wykonał fejspalma oburącz, i na tym dyskusja umerła.

Boni avatar Boni
Wed, 23 May 2018 00:25:08
@Codiac

A propos warrantów i Royal XYZ, to historyjka jw. jest powszechna, oczywiście jest pewna szajba i ambicja na to. Np. zdaje się w Ballater mnóstwo ludzi ma/miało ból pupci o to, że przez dekady królowa matka narozdawała lokalsom warrantów, i połowa Ballater była Royal, ale to były jakieś warunkowe czy czasowe warranty i ważne bodaj do 5 lat po śmierci królowej-matki. No i zrobił się bół tyłka, bo Elka nie przedłuża z automatu i nie daje zezwoleń (bo już chyba nie warrantów, zresztą, to jest poplątane) na prawo i lewo. Do niedawna załatwiało się wysoko, bodaj na poziomie któregoś Sekretarza Stanu i pałacu Buckingham, teraz chyba przez lokalne rządy (w Wali, Szkocji) albo zespół na poziomie ministerstwa w Anglii, ale IIRC i tak trzeba mieć mocne kwity z pałacu na geszefty z królową czy rodziną królewską, i zdaje się służby/registrar nie rozdają zgody na "Royal" itp. na prawo i lewo.

Codiac
Thu, 24 May 2018 19:22:27
:)

Tullamore Dew to i dla mnie przez długi czas była whisky pierwszego wyboru i wolę te irlandzkie, właśnie łagodniejsze (aczkolwiek Jameson to taki Johnny Walker trochę i czystego nie polecam). Zresztą jak mieszkałem w Dublinie to trudno żebym po szkockie chodził ;-) A najlepszym cydrem był Devil's Bit, który był dobry bo był dobry i tani.

Najczęściej spotykany Tullamore Dew to blended, ale mają własnego single malta. Nie piłem więc nie wiem jak smakuje, ale widziałem w moim lokalnym sklepie i kiedyś sobie kupię.

Smak mi się od tego czasu zmienił, po paru porządnych single maltach gdy znowu sięgnąłem po TD to trochę mi taką farbą zajechał, ale tylko trochę, więc się specjalnie nie przejąłem. Może to zresztą jedna butelka tak miała?
No i nadal preferuję łagodne, więc jeśli TD wam smakuje to myślę że właśnie Old Pulteney/Royal Lochnagar/Abberfeldy podejdą. Dwie pierwsze nie są bardzo drogie. Owszem, to nie blendy i będą więcej kosztować, ale ja też nie wchodzę w jakieś wypasione alkohole bo mnie nie stać.

Natomiast jest jedna zaleta picia bardziej "dojrzałych" alkoholi. Ostatnio np. piłem 15-letni rum Dictadore i następnego dnia czułem się bardzo dobrze, chociaż po takiej samej ilości taniego rumu miałbym porządnego kaca. Więc w sumie wolę zapłacić te 2-3x więcej kupując 2-3x rzadziej ale czuć się znacząco lepiej. Różnica w sponiewieraniu jest po prostu tego warta moim zdaniem.

zz_top
Fri, 25 May 2018 14:14:20
Single malt Tullamore Dew poleca się jak najbardziej. Bardzo gładko wchodzi...

Boni avatar Boni
Fri, 25 May 2018 14:38:37
Jedną z największych zalet TD dla nas w swoim czasie (jakieś 15 czy prawie 20 lat temu) było to, że gładko wchodziła i nie przynosiła kaca, w porównaniu z tym co bywało w koło. Może i singla kiedyś się spróbuje.

Inna sprawa, że po normalnych przypadkowych szkockich singlach jakoś tego kaca nie mam za wiele, nawet po cięższych i mocniejszych, jak np. Talisker 57 North. Ale też - pijam je w ilościach homeopatycznych a nie wiadrami.

Z delikatnych, łatwych i "owocowych" gorzałek, to właśnie Glenfarclas, tak jakby zastępuje nam Tullamore Dew. Poleca się.

igor
Fri, 25 May 2018 14:41:06
A mnie ruda wódka na myszach nie smakuje. Moje życie jest dzięki temu znacznie tańsze i prostsze. WO kiedyś stwierdził, że każdemu jakiś smak podejdzie bo jest ich tyle. Na jakimś konwencie poczęstował mnie ilomaś odmianami. Jak dla mnie wszystkie smakowały podobnie, a kac był potężny. Nie polecam, 1/10.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 07:12
@Boni @każda "puszka" nieczynna po byle...

kuba_wu - Okulary
Thu, 21 Jun 2018 00:25
Z jednej strony fakt bestialskiego zabijania fok budzi...

Boni - Srebrny ciągnik
Wed, 20 Jun 2018 21:17
@rozie @każda "puszka" nieczynna po byle...

rozie - Srebrny ciągnik
Wed, 20 Jun 2018 18:36
@Boni Chcesz przekładać tę swoją puszeczkę, ze...

janekr - Srebrny ciągnik
Wed, 20 Jun 2018 07:39
"Żeby przypadkiem 3rd party zamienników nie można...

Boni - Srebrny ciągnik
Tue, 19 Jun 2018 10:10
@rozie Widać, że nie mieszkasz na szrocie i se...

cmos - Srebrny ciągnik
Tue, 19 Jun 2018 07:38
@zabezpieczenia przeciwkradzieżowe Ale z moich...

rozie - Srebrny ciągnik
Tue, 19 Jun 2018 06:27
@Boni No tłumik czy opona to całkiem nie, błotnik...

cmos - Srebrny ciągnik
Mon, 18 Jun 2018 09:06
@leasing Przypominam, że model "leasing only"...

Boni - Srebrny ciągnik
Mon, 18 Jun 2018 08:55
@rozie "Teoryzujesz docent", myli ci się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017