Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-03-16, piątek
Tagi:  fun, varia
___________________________________
Istnieje taki zabawnie mały i prozaiczny kawałek Rzeczywistości, który regularnie powoduje, że mi się, jak to mówią, skóra na dupie marszczy z wrażenia i w przewidywaniu kłopotów. Nie to, że na maksa hej czy najbardziej na świecie, ale jednak.

Otóż jest to ten moment, kiedy kochana żona mówi "Mamy za małą lodówkę". Żebyśmy się rozumieli - przeważnie ma rację, i czasem miewaliśmy za małe lodówki. I żona jest naprawdę kochana. Ale jest też fanką olbrzymich lodówek.

W obecnym mieszkaniu męczyliśmy się przez 4 lata z gówniakiem zabudowanym pod blat. Niby dla dwu osób tak mała lodówka z symbolicznym zamrażalnikiem wystarczała, ale przy tygodniowych zakupach była jednak a) za mała b) jej pakowanie i używanie przypominało tetris 4 wymiarowy (bo nie tylko "jak to zmieścić", ale też "w jakiej kolejności będzie się zużywać").

Żona pożądała większej lodówki, ale przekonywaliśmy się nawzajem, że szkoda kasy, że szkoda na wynajętej miejscówce inwestować, że nie ma miejsca, że wiemy jak to się skończy, bo zawsze kończyło się "zabawnie"...

W końcu złamaliśmy się koło świąt Bożego Narodzenia, żeby "coś większego" nabyć, nawet może w używce, bo w tym naszym nędznym mieszkadle lśniąca nówka nam na plaster i są ważniejsze wydatki. Jakoś się wszystko opóźniło aż końca lutego bodajże, w końcu przejrzeliśmy jakieś lodówki i zamówiliśmy największą jaka była w secondhandzie - używkę Boscha wyższą ode mnie... 180cm, w podstawie skromne 60x60cm. Dostawa nieco opóźniła się przez atak zimy, ale w końcu bydlak przybył. I jak się spodziewano, utknął nieco.

Bo dla przypomnienia mieszkamy w byłym kościele, przerobionym przez landlorda na mieszkania "na chama" i po taniości. Którego to kościoła neogotyckie (serio serio) ostrołukowe odrzwia zostały przycięte piłą do betonu i niedbale pomalowane, żeby pasowały do wizji "korytarz szerszy niż 65cm jest marnotrawstwem przestrzeni".

O czym bardzo boleśnie przekonałem się na samym początku, kiedy "pustym kursem" vanem z PL przywiozłem sobie trzyosobową sofę na stałej dębowej ramie - rama nie przeszła przez skośny korytarzyk wejściowy z gotyckim ostrołukiem ani poziomo, ani pionowo, ani w dowolny inny sposób. Musiałem, zmęczony po jeździe z PL, wymontować okno (bo przez otwarte też nie przechodziła) i wrzucić samemu wielką ramę do środka, zdecydowanie na wieki wieków amen.

Skuj korytarzPodobnie lodówka wysoka 180cm, szczególniej na rolkach - weszła w korytarzyk na styk na szerokość, ale na wysokość zaraz usiłowała zakleszczyć się podstępnie, o resztki "gotyckiego" łuku. Nie pozwoliliśmy jej na to, wywaliliśmy ją z rolek czyli obniżyliśmy o 2-3cm, ale dalej nie przeszła. Złapałem za młotek i skułem nieco łuku. Dalej próbowała się zakleszczyć. No to pojechaliśmy z nią skośnie, nadludzkim wysiłkiem. A dalej było już z górki, i oto mamy wielką groźną niemiecką lodówkę, bardzo pożyteczną.

Poprawiacze humoru(A fenomenalne magnesy na lodówkę mamy z zeszłotygodniowej wycieczki do centrum kultury (i jej okolic) "Lighthouse" w Glasgow. Tak normalnie kupilibyśmy tylko jakąś repro japońszczyzny czy Ch. R. Macintosha, ale skoro jest "nowa" lodówka...)

Ale to było niedawno, oczywiście, nie jest to początek mojego urazu do wielkich lodówek. Właściwy początek mojej paranoi, po małych przymiarkach w pierwszym domu, wynajmowanych mieszkaniach, itp. to było kiedy żona zachciała wielkiej dwudrzwiowej lodówki w stylu amerykańskim, w poprzednim domu.

Wyhaczyliśmy wzg. tanie Daewoo, w słusznym kalibrze bodaj 100x60cm, acz chyba nieco niższą od obecnej 180cm. Z samym zakupem była kupa bieganiny i zmarnowanego popołudnia, bo przecenialiśmy ją dwa razy, z już nieco przecenionej (raz normalnie, a drugi za rysę na boku, której nie było widać przed pakowaniem). Potem było zabawnie, kiedy chłopaki z rampy sklepu krzywili się, że przecież nie wejdzie do SUVa i czemu nie zamówimy z dostawą jak biali ludzie, ale po chwili musieli zbierać szczęki z placu, kiedy bydlę wjechało poziomo do Forda Explorera, i nawet udało się zamknąć klapę.

Dowieźliśmy ją do domu, wypakowaliśmy ją lajtowo przez garaż no i zaczęło się. Jeśli komuś chce się dalej czytać, poleca się włączyć muzyczkę z kultowej dobranocki "Sąsiedzi".

Na wstępie okazało się, że nie przejdzie przez drzwi do garażu i kuchnię w okolice wnęki w której miała stanąć, gdyż zapomniałem, że na środku kuchni to nie stół, tylko wyspa z kuchnią elektryczną. Na szczęście nie murowana, tylko b. solidna konstrukcja z płyty itp. - przyszło odłączyć elektrykę i wkopać wyspę nieco głębiej do domu. Lodówka - bydlę z trudem wjechała do kuchni i zaciągnęliśmy ją do przewidzianej wnęki.

Okazało się, że może i zmierzyłem wnękę i "się mieści", ale nie ma takiej opcji, żeby przeszła "równolegle", przez "ościeżnicę" do wnęki, bo gdy budowałem dom, rozsądnie dałem na krawędzi wnęki wzmacniający słupek-pilaster przy poprzecznej ścianie, więc jest minimalnie za wąsko i przeoczyłem to.

Spoko, wstawimy ją bokiem czy nieco pod kątem, i obróci się ją we wnęce. Tu podstawy geometrii zachichotały diabolicznie w tle, i zaraz się naocznie przekonałem, że przekątna prostokąta jest przeważnie znacznie dłuższa od jego długiego boku. Co się tłumaczy - nie ma takiej opcji, żeby to duże zwierzę obrócić we wnęce.

A pies ją trącał, wstawmy ją bokiem na stałe. Oj, nie ma takiej opcji, gdyż lodówka plus jej otwarte drzwi blokują jakikolwiek dostęp normalnego człowieka, musi stanąć we wnęce frontem do kuchni.

A cholera z nią, złapałem za piłę i siekierę, wyrąbałem słupek przyścienny w trymiga. Okej, wnęka zrobiła się równa, dało się lodówkę po prostu wepchnąć na miejsce. Tada i fanfary.

Po chwili okazało się, że może i stoi i się mieści, ale drzwi otwierają się tylko na 90 stopni, w pierwszej chwili - tylko niezbyt wygodnie, ale zaraz okazało się, że mamy fakap - żeby wyjąć z zamrażarki wielką maszynę do lodu, do czyszczenia itp. drzwi muszą się otworzyć na max, jakieś 130 stopni. Co się nie uda.

Gdzieś w tym momencie, już piekielnie zmęczeni po pół wieczoru walki, minęliśmy wkurw i histerię, i zrobiło się nam bardzo wszystko jedno.

Co nawet było niegłupie, bo po chwili odpoczynku wyczaiłem, że może i nie da się lodówy obrócić we wnęce, ale da się ją nieco przekręcić, wtedy drzwi zamrażarki otworzą się na tyle szerzej, że piekielna machina lodowa wyjedzie z trudem do czyszczenia, którego nie robi się przecież co dzień. Sukces! lodówa może zostać, tak jak stoi.

No to w końcu włączmy ją i posprzątajmy kuchnię. Gdzie jest gniazdko? Tak, zgadliście, za lodówką.

Okej, nie ma takiej opcji, żeby to bydlę wyrwać łatwo z wnęki, więc witajcie w XIXw, wykorzystajmy małe dzieci do jakichś pożytecznych prac fizycznych. Ergo mniejsza córka siup na wielką lodówkę i "tam za lodówką po lewej jest gniazdko, powinnaś łatwo dosięgnąć, po prostu wetknij skarbie tę wtyczkę, tylko jej nie upu..." - PLANK, odpowiedziała wtyczka spadająca za lodówkę.

Przyszło ściągnąć córkę z lodówki, a lodówkę z wnęki na środek kuchni, żeby dostać się do kabla i wtyczki. Po czym przyszło wszystko powtórzyć od początku, ale tym razem skuteczniej, bo trening czyni miszcza.

Obiecałem sobie solennie nigdy więcej tamtej lodówki nie ruszać. Dlatego kiedy coś tam po latach zaszwankowało z agregatem czy elektryką, zdemontowałem ścianę za lodówką, żeby mieć dostęp, przy okazji do gniazdka też (i stąd mamy w korytarzu wejściowym do domu elegancką zasłonę, zamiast gipsopłyty).

I dlatego nawet nie próbowaliśmy jej sprzedać po przeprowadzce do UK, ktoś kiedyś kupi ją razem z domem, "w gratisie", mam nadzieję, że będzie zadowolony.

A ja kiedy słyszę "mamy za małą lodówkę", to się boję.





Fri, 16 Mar 2018 20:25:42
No to żeś mnie nastawił optymistycznie. Tak się składa, że czeka mnie w niedługim czasie przebudowa kuchni a w ramach zabawy m.in. przemieszczenie lodówki. Plus drobiazgi poza kuchnią, jak na przykład zmiana łóżka wpasowanego na mur między meble na nieco węższe.

Ciekawe, co u nas okaże się zbyt wąskie (na razie futryna, stalowa i solidna, a co - ale jesteśmy na samym początku).

Bober
Fri, 16 Mar 2018 21:29:11
Niestety rozumiem. U nas w wynajmowanym mieszkaniu też mieliśmy wstawić lodówkę w taką narożną wnękę między zlewem oraz szafkami. I na szerokość i głębokość i w ogóle to by dało radę, tylko się za późno zorientowałem, że szpara wejściowa ciut za mała, tak na pół, może cały centymetr i ani wcisnąć, ani przepchnąć, a na podniesienie i wstawienie od góry to za mało pijany byłem. Szczęściem mieszkanie prawie puste i lodówa wylądowała po drugiej stronie kuchni, inaczej ladacznic latałoby sporo.

Innym razem z kolei rodzice do siebie zamówili solidną kanapę, taką w krztałcie L z wyciąganą skrzynią i zagłówkami i maszyną do espresso z czujnikiem głosowym. I wszystko fajnie, przez wejściowe wchodzi, na klatkę się dostała, ale jak przyszło do drzwi to parę centymetrów zabrakło. Mierzyli, mierzyli, ale coś im nie wyszło. Na wprost nie idzie, po skosie nie idzie, oknem nie władujemy, bo chociaż parter, to weź przeciągaj to na zewnątrz i dookoła budynku. Dobrze, że dało się rozkręcić i wnieść w dwóch kawałkach, inaczej pewnie do dziś straszyłaby sąsiadów.

Wniosek - nie ważne jak i ile by nie mierzyć, obracać w myślach i planować, zawsze coś się schrzani. Murphy was right.

janek.r
Fri, 16 Mar 2018 22:45:37
Mamy Boscha, podobnych rozmiarów i kochamy ją!

Nie jest to DUŻA lodówka, ale przynajmniej ma szufladę na mięso (w której naprawdę są warunki dla mięsa lepsze, niż w reszcie lodówki), szufladę na warzywa (jw.), a poza tym jest cicha i nie przerywa snu, przy czym na stronach firmowych jest oznaczona jako cicha (do wyboru były jeszcze bardzo ciche i ekstremalnie ciche, czy jakoś tak).

Boni avatar Boni
Fri, 16 Mar 2018 23:49:38
@janek_r

Nasza IIRC Bosch KGSxxxx jest DUŻA, stara, nie ma żadnych fikuśnych szuflad i jest normalnie głośna, jak dla mnie. BTW ten bydlak side-by-side daewoo w PL jest najgłośniejszą lodówką jaką mieliśmy, a jej poprzednik, "za mała", jakieś normalne Ardo bodaj, była najcichszą lodówką jaką w życiu widziałem; jak ją jacyś ludzie odkupili i sprawdzaliśmy przed wywózką, to myślałem, że jest kaszan bo się nagle popsuła, tak bezgłośnie ruszyła.

@Bober

No bez przesady, murphy murphym, ale jednak zawsze każdą lodówkę zapakowałem tam gdzie chciałem ;P

@Aniou

Tarczówka odpowiedniej wielkości rozwiązuje zaskakująco wiele problemów ;)

janek.r
Sat, 17 Mar 2018 09:30:54
"Nasza IIRC Bosch KGSxxxx jest DUŻA"

Hmmm, może mamy inne potrzeby? Nie chce mi się szukać faktur, więc nie pamiętam kodu, w każdym razie nasz Bosch ma 2 metry wysokości i jest dla dwóch osób prawie wystarczający.

Może dlatego, ze to kombo lodówka z zamrażarką?

Boni avatar Boni
Sat, 17 Mar 2018 10:21:10
@janek_r

"Hmmm, może mamy inne potrzeby?"

Ostrożnie, bo już się czai przed nami filozoficzna przewrotka. Bo jak lodówki okażą się subiektywnie duże albo i nie, to i silniki samochodów, domy, Holendrzy i miłosierdzie też. Nie idźmy tą drogą, trzymajmy się intersubiektywnej, gdzie lodówka, silnik czy Holender z górnego decyla są zawsze duże, niezależnie od potrzeb twoich, moich czy Holenderek.

"Nie chce mi się szukać faktur"

Hint - kody i dane do dyskusji z serwisem albo na blogach powinny być na wlepce wewnątrz lodówki Bosch za pojemnikami dolnymi, na lewej ściance.

"Może dlatego, ze to kombo lodówka z zamrażarką?"

Znaczy, nasza, wasza, czy ogólnie? Bo OIMW ogólnie. A np. pierwsza lodówka, którą mieliśmy, jakaś zapomniana marka z początku '90, też była dwudrzwiowym kombo z zamrażarką na dole, no ale miała na dole dwie a nie trzy szuflady i chyba nieco niższą lodówkę, więc nie była tak DUŻA jak ten tutej Bosch.

Tue, 20 Mar 2018 23:15:30
No to żeś mnie zainspirował. Na całego. Przedwczoraj przyszedł materac, dziś wieczorem kurier przyniósł łóżko. Ponieważ zwężenie łóżka jest dla nas dość ważne toteż postanowiłem zabrać się za to z marszu. O 18:30.

Wyciągnięcie spod starego łóżka gratów przebiegło zgodnie z oczekiwaniami, choć było ich odpowiednio dużo (w końcu 207x140 cm, więc zacne). Rozmontowanie potwora (stalowe, skręcane) też przebiegło dość sprawnie. Sprawniej, niż montaż. A potem się zaczęło. Na razie skromnie - na przykład dość kluczowe śruby okazały się o 5mm za długie a choć w szufladzie mam kilogram podkładek i nakrętek to właściwych rozmiarem ledwo-ledwo dobrałem osiem a i to sztukując z rozebranego mebla. Wkładanie metalowych szczebelków metodą "włóż jeden - wypadną trzy" też dostarczyło stosownego ubawu.

No ale siurpryza zaczęła się dopiero z momentem dokręcenia ostatniej śruby. Bowiem łóżko 205x90 okazało się... dłuższe od poprzednika (który okazał się być krótszym, niż w specyfikacji). Poszło o jakieś 4-5cm. Clou w tym, że na długość ogranicza mnie fragment ściany :). Jako, że byłem już rozżarty to decyzja zapadła szybko: "bendem kuć". Na liczniku była 21:05, ja mieszkam w bloku, za ścianą mam małe dzieci a meselek wcięło. Stary śrubokręt-gigant, nadużywany jako zastępcze dłuto - też, bo porządków nam się zachciało i upchnęliśmy w jakimś ciemnym kącie. Młot jest dopiero w planach, kątówki nie mam. Poszedłem więc na ścianę z wiertarką i młotkiem. Pył uniósł się pod sufit, pewnie przez tydzień będziemy go wydłubywać - ale o 21:55 skończyłem odkurzanie i nawet nie wygląda to jak dzieło pijanego drwala.

No, ale nie wystarczyło - brakuje jeszcze 1.5cm, u wezgłowia. Na szczęście przeszkadza nie mur a koryto z prądem położone przy podłodze - i skoro łóżka się nie rusza to można zrobić w korycie dziurę i puścić przewód przed nogą, prawda? Prawda. Na szczęście mury mam tak krzywe, że wystarczyło to zrobić dla jednej - druga już miała luz...

Po takim wstępie z pewną taką nieśmiałością myślę o zmianach w kuchni i łazience.

Boni avatar Boni
Wed, 21 Mar 2018 00:56:55
@Aniou

Prrr, szalony... ;)

A w temacie łóżek, hm, po pewnych doświadczeniach za lata 1992-2012 nieco zbliżonych do mrożących krew w żyłach lodówek ;) powiem tak, istnieją powody, dla których od jakiegoś czasu używamy po prostu odp. materaców, położonych na podłodze, a la Japonia; i nie mam w planach "łóżkowych" w dającej przewidzieć się przyszłości żadnych jeb...ch ram, spec-dopasowanych fikuśnych materacy, i całego tego zbędnego świństwa.

Sun, 25 Mar 2018 12:25:50
No to do kompletu dorzucę tylko tyle, że rama z profili 50x25mm, połączonych w środku wsuniętym do środka ceownikiem okazała się - surprise, surprise - podatna na ugięcia. Ściśle mówiąc pracowała tak, że ciut nas to zaniepokoiło. Zaradziłem temu po małej konsultacji z kolegami - w pewnym momencie tylko uznałem, że to eskaluje zbyt szybko i wyjąłem z koszyka gwintownik, uchwyt, wiertło i tym podobne duperele i włożyłem tam nogi stalowe z regulacją na śrubie. Z tym, że ciężko jest zamocować kwadratową nóżkę, która ma sama 25mm na ściance i kryzy drugie tyle w taki sposób, żeby to wyglądało i nie kaleczyło...

...a więc kolejnego dnia grono kolegów popatrzyło na mnie i jeden z nich, starannie dobierając słowa, upewnił się: "Więc mówisz, że prócz tego, ze wkułeś łóżko w ścianę to przykręciłeś dodatkową nóżkę do podłogi, zamiast do ramy łóżka? Rooozumieem".

Boni avatar Boni
Sun, 25 Mar 2018 16:51:00
@Aniou

Więc mówisz, że prócz tego, ze wkułeś łóżko w ścianę to przykręciłeś dodatkową nóżkę do podłogi, zamiast do ramy łóżka? Rooozumieem.

No raz czy dwa miałem podobny pomysł, przy jakichś zaszłościach, ale zawsze wziąłem właściwe dragi, zanim go zrealizowałem i mi przechodziło... gratulacje, chyba? ;)

Sun, 25 Mar 2018 17:31:10
gratulacje, chyba? ;)

A mogłem gwintować! Więc chyba jednak tak ;)


Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Polska nazwa pierwiastka o liczbie atomowej dwa:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 3000 znaków.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018