Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-01-22, poniedziałek
Tagi:  muza, varia
___________________________________
Po odpryskach jakichś dyskusji sieciowych i poczytywania tu i ówdzie, oraz grzebologii w naszych zasobach muzycznych oraz dokupowaniu CDków "zaległych", podzielę się nienachalnie diagnozą co do stanu rynku muzycznego a nawet, być może, rynku kultury.

W 1986 singiel "Musique Non-Stop" był hiciorem zespołu Kraftwerk, wylądowali na no.1 sub-listy "Dance Club" Billboardu. W tamtych czasach technika muzyczna parła do przodu na wszystkich frontach (po stronie nagraniowej właziła zaawansowana elektronika i cyfrówka drzwiami i oknami; po stronie konsumentów kasety walały się już wszędzie, a CD zaraz nadciągały). Różnorodność "na topie" mainstreamu była chyba największa w historii, eksplodowały co chwilę całe nowe style i trendy. Małych wytwórni z porządnym repertuarem i wykonawcami było zatrzęsienie, a Wielka Szóstka grabiła do siebie coraz skuteczniej - szczególniej kiedy z przykopem weszło do gry Sony.

W '90 przemysł muzyczny doszedł w praktyce do perfekcji, zarówno w produkcji i dystrybucji muzyki, jak i wyciskaniu kasy z twórców i z konsumentów muzyki. Technika cyfrowa zaczęła nie tylko rządzić technologiczną stroną muzy, ale też "polityczną" i "socjologiczną", najpierw nieśmiało. Np. popularna muzyka zaczęła konwergować do popularnego łomotu.

Około 2004 nastąpił przełom sieciowy, tj. ze świata muzyki cyfrowej wylądowaliśmy w świecie muzyki puszczanej przez internety. Wszystko zaczęło robić się na wyciągnięcie ręki, tańsze, łatwiejsze. Muza pop i okolicy zaczęła konwergować do łomotu dodatkowo skompresowanego w ch... jakość, no bo internety wolne były. Małe wytwórnie zaczęły dostawać zadyszki i padać jak muchy. Twórcy stracili jakiekolwiek złudzenia, że na muzyce da się zarabiać jak w poprzednich dekadach. Wielcy producenci tracili je nieco wolniej, stąd zaraz padł na ryj PolyGram, z Wielkiej Szóstki zrobiła się Piątka, EMI paaadaaał tylko nieco wolniej.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o kasę. Jak na wykresie (to jest w M$ na lata, wg. danych IFPI,bez muzyki live; rynek amerykański i japoński generują ok 50-60% kasy "muzycznej" na świecie).

Music Market

Około 2008 wiadomo było, że jest totalna ch... z grzybnią, kasa się kurczy, bo piractwo, bo kryzys, bo zanik ambicji kulturalnych społeczeństwa po całości; za to apetyt rośnie, bo każde korpo i każdy CEO usiłuje przeskoczyć w drapieżnej chciwości poprzedników i konkurencję. Sony scala się z BMG w 2008, EMI w końcu dogorywa po latach agonii około 2012, na rynku zostaje Wielka Trójka (Sony, Warner, Universal). Która nie daje faka za cokolwiek, co nie przyniesie natychmiast kolosalnych zysków. Co konwerguje scenę mainstreamową do jeszcze większego łomotu jeszcze mniejszej liczby wykonawców, wokalistki do lady Gaga, Rihanny czy Minaj a wokalistów do bieberów, itd. itp.

Po 2012 w zasadzie nie ma o czym mówić, globalny rynek muzyczny stabilizuje się na poziomie mułu, nawet jeśli się nieco odbija z finansowego dna. Wielka Trójka odgrzewa ciągle te same kotlety z nowymi cyckami czy fryzurami. Małe firmy muzyczne stają się niszą niszy, bo już nie mają z czego schudnąć w przeciwieństwie do Wielkiej Trójki.

Ale za to teraz każdy może nagrać czy wyprodukować fajną i technicznie doskonałą muzę. Po czym rozdać ją w doskonałej jakości w internecie, najpewniej za darmo. Jeśli w ogóle znajdzie się jakaś nisza zainteresowana ściągnięciem tego-tam dzieła.

Powyższa historyjka dotyczy co do sedna chyba wszystkich działów zcyfryzowanej kultury - filmu, książek, muzyki, itp.

Jakie miałoby być rozwiązanie problemu "value gap" tj. braku transferu kasy od osieciowanych konsumentów (bronionych przez wszelkie jakże przyjazne im Google, youtuby itp. molochy żyjące z osieciowania) do twórców, i to tak, żeby nie przechwyciły po drodze całej monety chciwe wytwórnie, Wielkie i małe, cała ta przerośnięta produkcja i dystrybucja, a przy tym zapewniło to jakieś minimum różnorodności a nie stawianie na 3 pewniaki na krzyż, to ja nie wiem. Bo w bajki o tym, jak to będziemy wszyscy płacić za muzę, książki itp. bezpośrednio twórcom i będzie globalna wioska prosumerów, to ja nie wierzyłem nawet jak te głupoty wymyślali różni Tofflerowie. A teraz wierzą w to chyba już tylko jacyś zupełni retardzi.

Smutne, że fajne, ale coraz łatwiej dostępne i masowe zasoby kultury zawsze skonwergują do tym niższego i bardziej gównianego poziomu, im są łatwiejsze i bardziej masowe. Co niby oczywiste na dowolnych przykładach z historii - gazetach, radiu, telewizji - ale jednak los cyfryzacji i osieciowania muzyki jakże niemiłym mi przykładem.




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Nazwisko autora "Trenów" 1580:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 3000 znaków.


rozie
Tue, 23 Jan 2018 07:45:37
Mieszane uczucia mam co do wpisu. Z jednej strony bardzo się zgadzam, bo grają jednak głównie dinozaury sceny muzycznej (mignął mi skrót w wiadomościach i Sylwester w TVP to była nieśmiertelna Maryla i chyba boski Enrique). Nie powstają młode/nowe zespoły tego formatu, o tej rozpoznawalności. Jeśli coś gra, to albo stare, albo ludzie wiekowi. Albo po prostu ja ich nie znam (i to pewnie bliższe prawdy będzie), bo nie jest tak, że nic nie powstaje, tyle, że gatunki muzyczne mocno się pozmieniały, a choć staram się nie ograniczać, to sporo umyka. Bańka w radio (20 utworów w loopie) nie pomaga.

Tylko bardziej model się zmienił, a nie branża upadła. Masz może te dane, ale z wliczeniem live i całości przychodu? Bo tak trzeba by było na to patrzeć. Ciężar zawodu przeniósł się z "muzyk" na "celebryta-muzyk" - nie tyle zarabia się na samym tworzeniu muzy, co na jej publicznym wykonywaniu i całej otoczce. W innych branżach chyba podobnie. Nawet Michał Szafrański, autor książki Finansowy ninja na której jak sam przyznaje zarobił dużo (i podawał publicznie ile), nie żyje tylko z pisania. Blogowanie, podcasty, spotkania... I jest nawiasem ciekawym przykładem, jak ominąć pośredników (wydaje się sam, dystrybuuje się sam) i co z tego wynika dla autora (monety w sensownej ilości). Tylko pytanie, czy jakikolwiek artysta muzyk (znaczy taki, co ma talent) jest zainteresowany celebrytowaniem na etat i jeszcze samodzielnym umawianiem tego. Przypuszczam, że niekoniecznie.

A z jeszcze innej strony, to modele dostępu do kultury i sztuki się zmieniają. Chyba wszystkie branże (film, muza, książki na pewno) mają już stałą opłatę za +-nielimitowany dostęp, na zasadzie miesięcznego abonamentu. Czy to pomaga twórcom w praktyce - nie wiem, nadal pośrednicy mogą zeżreć większość przychodu, a platformy nie są otwarte, tylko "koncerny".

Boni avatar Boni
Tue, 23 Jan 2018 11:12:07
@Rozie

Nie powstają młode/nowe zespoły tego formatu, o tej rozpoznawalności.

Niedokładnie tak. Powstawać, to oczywiście powstają, tyle, że nikt ich nie sponsoruje i nie zaryzykuje promo nowego trendu czy zespołu. A już szczególniej, jeśli dany rynek lokalny nie śmierdzi forsą, i/lub piraci jak leci. Czego Korea Południowa była przykładem kiedyś, a ostatnio (as po kryzysie) Hiszpania modelem.

ale z wliczeniem live i całości przychodu? Bo tak trzeba by było na to patrzeć.

Nie trzeba. Bo a) w epoce cyfrowej nie koncertuje się praktycznie na okrągło przez 10 lat (jak lady Gaga) albo na starość i chorość (jak różne dinożaury rocka czy inne Depeche Mode) dlatego że się lubi, tylko dlatego, że z koncertów jakaś w miarę godziwa kasa jeszcze jest/była do podziału dla rzeczywistych twórców (ptaki ćwierkają rzędu 50-50 przy bardzo dobrych układach) - bo ostatnio z tantiem to "wystarcza na waciki" może Madonnie czy innemu Eltonowi Johnowi, ale już niekoniecznie takim Depeszom b) rentowność live po 2004 jest na poziomie IIRC takim sobie, ale że ceny biletów poszły w górę, ale popularność tych różnych openerów i glastonburych też, no to ogólnie wychodzi się na swoje. Inna sprawa, że to co miało być ucieczką z łap Wielkiej Trójki czy innego Appla czy ogólnie od "władców kontentu", w niekopiowalny niepowtarzalny live, z godziwą kasą, oczywiście tylko wpędziło muzyków w łapki różnych Live Nation itp. równie chciwych "władców festiwali i scen".

Ciężar zawodu przeniósł się z "muzyk" na "celebryta-muzyk" - nie tyle zarabia się na samym tworzeniu muzy, co na jej publicznym wykonywaniu i całej otoczce.

Ale przecież to co najmniej od czasów Beatlesów i Presleya, o Stonesach itp. nie mówiąc. A w kinie od przedwojnia. Więc nie, ten punkt jest inwalidą. Gwiazdorzenie i celebrytoza nie przeszkadzało Hollywood kręcić setek filmów zamiast setki, czy wydawać 30 gatunków muzy i 300 wykonawców, zamiast 3 gatunków i 30. Co jakby przeszkadza, to brak kasy.

I żebyśmy się zrozumieli, ja nie mam problemu, że "obecnie jest gorsza muza" czy "dawniej była lepsza muza" (ch... tam) - największym problemem jest konwergowanie mainstreamowej muzy do walącego po łbie dubstepu i remake starych hiciorów kina po raz fafnasty, czyli ogólny zanik różnorodności w mainstreamie. A alternatywą są setki niedorobionych półamatorskich filmów czy albumów muzycznych, w których może i są perełki, ale trzeba przerzucić tonę g... najpierw, żeby je znaleźć.

@ modele dostępu, abonament

Tia, są modele abonamentowe, ale jeśli obok jest youtube itp. to wiesz, "po co przepłacać". IIRC z tej ostatniej lektury, to średnio twórcom skapuje $1 z youtube, gdzie ze spotify itp. $20., a "oglądalności" mają jakby wprost odwrotne.

rozie
Tue, 23 Jan 2018 23:17:57
@Boni
Niedokładnie tak. Powstawać, to oczywiście powstają, tyle, że nikt ich nie sponsoruje i nie zaryzykuje promo nowego trendu czy zespołu.
No tak to też nie jest, bo zespoły/wykonawcy są czasem sponsorowani. Faktem jest, że po pewnych nazwijmy to testach, które zarabiają same na siebie (różne takie konkursy w TV, AFAIK to potem zwycięzcy są promowani i próbuje się z nich robić jakieś tam gwiazdy). A że nie tak hurtowo i przez wytwórnie, to inna sprawa.

Nie trzeba. Bo a) w epoce cyfrowej nie koncertuje się praktycznie na okrągło przez 10 lat [...] dlatego że się lubi
No wiadomo, że dla pieniędzy. Ale umówmy się, narkomania czy alkoholizm to też choroba, a bycie gwiazdą nigdy nie było łatwym kawałkiem chleba. Więc nie jest tak, że nagle przemysł muzyczny zaczął wyzyskiwać chorych, a kiedyś to dbali i zdrowie przede wszystkim.

Co jakby przeszkadza, to brak kasy.
Rzeczywisty lub sugerowany. Tu zgoda. Tylko może nie tyle chodzi o brak kasy, co o to, że lepiej zrobić sequel remake'u czy tam remake sequela, a za resztę wyprodukować kiczowate seriale, bo zysk z inwestycji będzie większy. Albo większa pewność dobrego filmu i nie ma sensu robić więcej, bo statystyczny Kowalski kino odwiedza N razy do roku, niezależnie od ilości dobrych filmów.
Patrząc na filmy i IMDB top 250:
ilość rok powstania
31 198x
39 201x
43 199x
50 200x
Tyle, jeśli chodzi o top4. Przy czym 201x powinno nadrobić - dwa lata na powstanie filmów, ciut więcej na głosowanie.

największym problemem jest konwergowanie mainstreamowej muzy do walącego po łbie dubstepu
Nie było czasem tak, że w latach 60/70 to samo mówili o rocku? ;-)
Oraz: średnio kojarzę dubstep w mainstreamie. Serio.

A alternatywą są setki niedorobionych półamatorskich filmów czy albumów muzycznych, w których może i są perełki, ale trzeba przerzucić tonę g... najpierw, żeby je znaleźć.
Kiedyś trochę nie miałeś czego przerzucać, bo czasy i zasięgi dostępu nie pozwalały, to po pierwsze. Po drugie, jak porównasz ówczesne profesjonalne filmy (a bardziej albumy) z obecnymi półamatorskimi, to może okazać się, że to ta sama liga. Last but not least - mamy całą masę innych rozrywek niż film czy muza, których kiedyś nie było. A doba ma nadal 24h.

Primo, sporo ludzi z otoczenia płaci za różne Spotify itp. Secundo, w YT nie płacisz za muzę, tylko klikasz reklamy, które mogą być, może nie być. Muza nie jest podstawowym produktem. Tertio, nie porównuj pirackiego YT z legalnymi portalami. To jest tak pojebany model, jak powiedzmy pizzerie, gdzie każdy może przynieść muzę na CD, a pizzeria odpali dolę tym, przy których płycie klienci zamówili najwięcej pizzy. Z trudnych dla mnie do zrozumienia względów Google w przeciwieństwie do innych podmiotów jest tolerowane w tym procederze.

Abonamenty nie będą zatem miały łatwo, bo jest YT. Plus abonamenty cały czas ciągną tę idiotyczną otoczkę typu limity dostępu (jednak!), regiony, DRM i wynikające z tego "koniecznie nasza appka", czy brak możliwości prepaidu, co skutecznie część ludzi (w tym mnie) zniechęca. Niedawno pisałem o Legimi.

Technikalia: w RSS widać, że komentarz jest od pewnego momentu cały kursywą. Nie wiem czy bug jakiś, czy coś z łapy edytowałeś. Winny to </a> zamiast </i> w linii:
<br><i>Ciężar zawodu przeniósł się z "muzyk" na "celebryta-muzyk" - nie tyle zarabia się na samym tworzeniu muzy, co na jej publicznym wykonywaniu i całej otoczce.</a><br>

Boni avatar Boni
Wed, 24 Jan 2018 01:25:24
@rozie

@ selekcja przez masz talenty, X-factory itp

Ale rozumiesz, że jakby tak powstawała literatura czy film od zawsze, to miałbyś tylko harlekiny w dowolnym medium, bo przecież na to głosuje najszersza publiczność vizuchną?

@ Więc nie jest tak, że nagle przemysł muzyczny zaczął wyzyskiwać chorych, a kiedyś to dbali i zdrowie przede wszystkim.

Poczytaj coś o tym może, zanim zaczniesz ssać paluch. Np. jakie kontrakty dla wybijających się debiutantów bywały w latach '80 od których nie bez powodu zacząłem notkę
a jakie w '90, albo po 2000 albo obecnie.

@ dowodzenie z IMDb

Proszę, nie rób tego więcej. W moim małym świecie dowodzenie ze zmyślonych metryk IMDb mieści się zaraz obok dowodzenia z polskiej wikipedii, tak nieco poniżej mułu.

@ dubstep w mainstreamie

Przenośnia taka. Może przeczytaj to co podlinkowałem w notce o loudness wars i dlaczego obiektywnie wali się po uszach już drugie pokolenie i dlaczego przy cyfrówce problem jest znacznie poważniejszy niż typowe narzekania "bo te rockmany to walą w bębny i gitary, panie, nie to co jazzmani przed wojnom".

@ sprawa Googla/youtuba

No bo to przecież takie przyjazne ludziom i ekololo korpo, przytuli, ukocha, da za darmo. Jaaasne. Oraz "duży może więcy".

greg
Fri, 2 Feb 2018 13:04:22
Cześć Boni tu brat. Fajnie że zacząłeś od Kraftwerka i tamtych el-klimatów, bo mi szajba na elektronikę współczesną ale ludzko brzmiącą pogłębia się (do tego stopnia, że sobie kupiłem KORGA volca keysa)..ale nie o to. Jak dla mnie są jakieś jednak plusy we współczesnej sieciowej dystrybucji muzyki - zwłaszcza tej niszowej np. właśnie elektronicznej. I nie jest to youtube (śmietnik) Tidal (lobby czarnego popu) Apple (bez komentarza)...a SPOTIFY, które jak na razie wciąż zadziwia mnie algorytmem wyszukiwania rzeczy na które bym nigdy sam nie wpadł...a tu samo się losuje i podsuwa mi (oby kiedyś taka telewizja powstała). Myślę, że narzędzia sieciowe są i tylko kwestia uczciwości właściciela takiego dużego muzycznego serwisu czy będzie twardo manipulował wyszukiwaniem (kto zapłaci więcej ...czy tego promujemy a tamtego nihuhu)czy też dopuści w algorytmie wyszukiwania i proponowania muzyki na zasadzie ruchu tysięcy użytkowników-świrów wyszukujących jakieś swoje ulubione kawałki np. elektroniczne coby taki algorytm skumał podobieństwa i zaproponował mnie ichnie playlisty i wszyscy będą happy...Oczywiście odrębną kwestią jest jakość kontra wygoda..ale nie chce o tym akurat gadać. Pozdrawiam!

Boni avatar Boni
Fri, 2 Feb 2018 21:50:01
@greg

Cze młody! Ja przecież nie mam problemu ze zmyślną algorytmizacją polecanek w sieci jak spotify (inna sprawa, że jakoś nigdy nie potrzebowałem), a nawet jak zaznaczyłem w komciu, ludzie twierdzą, że spotify jest 20x uczciwsze niż np. te przyjacielskie google/youtube.

Mam hejt co najwyżej na elegancko zwany "value gap", czyli ogólne kradziejstwo i "darmowość" kosztem twórców (tych prawdziwych), które w konsekwencji wiedzie do zaniku różnorodności i do badziewia. Bo tak naprawdę, tylko pulpowe badziewie jest/będzie za darmo.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018