Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-01-13, sobota
Tagi:  varia, Alba
___________________________________
Nie pamiętam dokładnie, w czym i kiedy przeczytałem o tym jak łatwe jest zakładanie działalności gospodarczej w UK, a w Szkocji, panie dzieju, to już w ogóle - w porównaniu ze "średniowieczną" Polską. Mam wrażenie, że były to bardzo wczesne lata '90 i przeczytałem to na papierze, w jakimś tygodniku publicystyczno-politycznym? Pewnie przy odwiedzinach u rodziców, walał się gdzieś pod ręką jakiś papier.

Ktoś zachwalał, że w UK wszystko da się na telefon, listownie, itp., a tak w ogóle, to najpierw się działa, a potem się z państwem i jego agendami załatwia papirusy, z przyzerowym kosztem i kłopotem. Itd. itp. pienia jakiegoś przyszłego albo i ówczesnego korwinisty, chyba.

Utkwiło mi to dosyć mocno, bo akurat wtedy miałem pierwszą działalność gospodarczą i zderzałem się na co dzień z, że tak powiem, przejściowym stanem polskiego ustroju, tj. starym postPRLowskim zbydlęceniem biurew z okienek i gabinetów urzędów, skrzyżowanym z burdelem nowych zasad, nowym stanem prawnym i balcerowiczowską napierdalanką ekonomiczną.

Mam wrażenie, że rzeczony artykuł nawołujący do zrobienia porządku i poluzowania posowieckiej biurokracji na przykładach z UK musiał być gdzieś około 1993, bo jakoś łączy mi się z nim pamiętna akcja w skarbówce, kiedy na moje drobne pytanie, co do jakiegoś drobiazgu związanego z właśnie wprowadzanym VATem, cały pokój (3 osoby) w skarbówce pokłócił się dosadnie, rozgłośnie i na amen, do totalnego zburaczenia największego buca i łez najsłabszej psychicznie panienki. Uciekłem w zdumieniu i bez wykładni VAT (i tak niewiążącej, ale).

Stąd, bajki o "UK/Szkocja a działalność gospodarcza" czytało się wtedy jak SF średniego zasięgu. Powiedzmy, nie było wielkiej różnicy w opowiastkach o tym jak Ijon Tichy rozbija się zdalnikami po nekrosferze księżycowej, czy o przepychankach Saxa Russela z Ann Clayborne o terraformowanie Marsa, czy o tym, że państwo może być przyjazne obywatelowi aż do poziomu załatwiania spraw przez telefon i PO fakcie, a nie w kolejkach i z ryjem w okienku a najlepiej na klęczkach.

Ostatnio zweryfikowaliśmy te stare ale i nowsze baśnie, dosyć naocznie i namacalnie, bo jak wspomniałem w poprzedniej notce, firmy nam się zachciało.

Jak zmieniła się Szkocja/UK po 25 latach od tamtego artykułu? Cóż, zdecydowanie nieprawdą jest, że wszystko da się wygodnie załatwić na telefon. Rzecz jasna, wszystko najwygodniej załatwia się przez internet.

Reszta mniej więcej się zgadza.

Firmę typu spółka zoo zakłada się wersji "normal" w dwa dni, rzecz jasna, zdalnie. Trza mieć internet, może telefon, kogoś z adresem w UK, kto zechce być derekcjom, no i minimum 10 funtów. W wersji "wypas", za dopłatą, tego samego dnia. W wersji "wyczes", może być trochę dłużej i trochę drożej niż dyszka, bo np. jak się chce ukryć domowe adresy delikwentów i takie tam, to trza objawić ryja i bumagę odpowiedniemu pośrednikowi pocztowemu (inaczej to nie nazywałoby się United Kingdom, tylko Uniwersalna Pralka Lewego Piniądza).

Po czym dyrekcja dostaje list gratulacyjny od Companies House, że właśnie została dyrekcją. Z przypomnieniem, tak na wszelki wypadek i żeby się dyrekcja nie musiała przemęczać liczeniem na palcach miesięcy itp., kiedy wypada następny deadline sprawozdania spółki (dla nas styczeń 2019) i sprawozdania księgowego (dla nas wrzesień 2019, powtórzę dla tych z tyłu, którzy nie dosłyszeli: DEADLINE WRZESIEŃ 2019 za rok 2018 dla firmy zarejestrowanej 28/12/2017).

Haribo(BTW nie ma nic śmieszniejszego, niż pierwsza najpoważniejsza przesyłka od firmy, która nam robi papirusy i wydruki, i transfer pocztowy - zacna paka ze statutem spółki, certyfikatami, itp. i na dodatek paczką miśków Haribo, ku uciesze. Dziwne, ale to działa.)

Oczywiście, rejestracja to jedno, potem jest normalna kołomyjka skarbowo - formalno - księgowa. Ale dla małych firm motzno uproszczona. Dla mikro-firm (to my, trociny!) uproszczona razy cztery. Itd. itp. Na przykład, to nie my zasuwamy do skarbówki z jęzorem na brodzie, żeby się zarejestrować podatkowo na czas, to skarbówka przysyła nam kwity, że są wieści z Companies House, że kminimy, więc nr rej. podatkowej mamy taki i taki, terminy i sprawy takie i takie, a tak w ogóle, jakbyśmy się zarejestrowali do trzech miesięcy po zaczęciu NAPRAWDĘ jakiegoś handele czy w podobie, to byłoby klawo jak cholera i Królowa będzie zachwycona. I ogólnie, jest takie wrażenie, że Her Majesty Revenue and Customs, obsługując mikrodelikwentów jak my, wzdycha pod nosem "tylko, NA MIŁOŚĆ BOSKĄ, nie zawracajcie nam dupy przed osiągnięciem obrotu rzędu 80 tysięcy funtów. Prosimy."

Nie uwierzycie co w zamieszaniu ostatnich dwu tygodni było łyżką, nie, chochlą, dziegciu w beczce miodu. Zakładanie konta biznesowego w banku. Gdyż banksterzy też się zrobili całkiem zdalni i internetowi, ale za to upierdliwi jak coś niezwykle upierdliwego, z warunkami i szczegółami z czapy chorego człowieka i operujący bardzo sprawnie wziernikiem doodbytniczym, zaglądając we wszystkie jamy ciała potencjalnych klientów. Którzy BTW mają od lat prywatne konto w rzeczonym banku. Powiedzmy, był moment, kiedy miałem wielką ochotę pierdolnąć wirtualnymi drzwiami i zacząłem procesować aplikację do biz-konta u konkurencji. Która dla odmiany miała nieco mniejszy i mniej kanciasty wziernik, za to wymaga jednak pogawędek ryj w ryj - no ale nie umie w kalendarz na formularzu webowym, więc nie udało zarejestrować się do rzeczonej rozmowy... Dlatego nadludzki wysiłkiem zen, jakoś dokończyliśmy zje... rejestrację w "naszym" banku. Który i tak za parę dni wydzwaniał z uwagami i pytaniami z czapy, ale w końcu łaskawie przeprocesował wniosek i podobno firma ma konto. I też bez wychodzenia z domu.

Tak, bank to była na razie największa i chyba jedyna grzybnia. Acz nadal niewielka w porównaniu z tym co pamiętam z polskich banków, ZUSów, skarbówek, urzędów. A przecież nigdy nie zderzyłem się z urzędem itp. naprawdę twardo i śmiertelnie, co najwyżej upierdliwie i małokosztownie.

Teraz należałoby robić towar (ludzie, jakie fajne głośniki były w promo na Nowy Rok, w Takiej Jednej Firmie! nie dało się ich nie nabyć), robić stronę internetową, robić zamieszanie. Ale najpierw muszę skończyć program do księgowości, bo niestety, księgowość w excelach itp. nie podoba mi się na zasadach ogólnych; programy darmowe i proste są do dupy i/lub w chmurze; tańsze programy komercyjne przekombinowane jak coś przekombinowanego i/lub w chmurze.

Ale nie narzekam, księgowość ważny temat, a przy okazji pisania appki do tematu, zawsze można się tematu poduczyć.

Czego sobie i wam życzę.





doxa
Sun, 14 Jan 2018 11:21:11
Mialem i mam firmy w nastepujacych jurysdykcjach: Polska, Estonia, Niemcy, UK, US. Oczywiscie PL najbardziej zamordystyczna, chyba przecietny prywaciarz z UK by w to nie uwierzyl. W DE niewiele lepiej. Pewnie nie przez przypadek kodeks handlowy mamy zaimportowanych od Szkopow.

W UK byly zabawne momenty. Na przyklad ksiegowa tlumaczyla mi jak mam robic ksiegowosc - mam sobie kupic papier i notowac, po jednej stronie koszty a po drugiej przychody, a potem to podsumowac.

UK ma jednak swoje ciemne strony. Ksiegowy nie jest twoim przyjacielem, ale agentem rzadu, ktory pod rygorem odpowiedzialnosci karnej kontroluje, czy nie krecisz walow. No i banki, to bol w dupie, totalnie 19 wiek. Dobrze ze choc IBAN odkryli, bo w USA nawet tego nie ma...

Boni avatar Boni
Sun, 14 Jan 2018 12:58:40
@doxa

@tłumaczenie księgowości w UK

No trochę jest to zabawne, jak się nieco postudiuje tutejszą teorię i praktykę księgowości. Ale w gruncie rzeczy "poczciwe". Np. jednak ujmujące, że wszędzie zaznacza się, także w prawie, że księgowość ma dawać "true and fair view", a nie "widok zgodny z aneksem A2 do rozporządzenia HGW2832 do ustawy Ordynacja Zdupno-Księgowa". Aż do poziomu jak "jeśli zarząd ma zdanie, że standardowe "dobre" narzędzia i praktyka nie dają fair and true view stanu finansów firmy, to se może wymyślić własne (drobny druczek: tylko może lepiej decyzją na piśmie i żeby umiał tę decyzję obronić)". Co oczywiście daje pole do popisu różnym Enronom i wałkom, ale też - miłe jako paradygmat prawa.

Wiadomo, jak przychodzi co do czego i zderzenia z Systemem, to z definicji - System jest System i nie miejmy złudzeń co do skarbówki czy najętych księgowych czy prawników, ale też np. menadżerów czy behapowców, i odpowiedzialności za różności, itd.

Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw, ale skrzyżowanym z takim najbardziej zje... nowomodnym banksterskim "walimy klientów na miliardy, mamy setki milionów zysku, ale nie daj bogini, żebyśmy gdzieś mieli jakiś koszt czy stracili 100 funciaków, to wbrew prawu boskiemu i ludzkiemu i woła o pomstę i grom z jasnego nieba".

charliebravo
Sun, 14 Jan 2018 15:49:08
@Prowadzenie firmy w PL
No wiec ja mam wrażenie (DG od 2006, w tym czasie także z o.o. częściej niż nie) że ogólnie jest spoko a robi się zajebiscie. Wiec albo jest to kwestia dawnych czasów, albo endemiczna (dla mnie Kraków), albo legendy miejskiej z lubością podbijane przez różnych kucy, „że jak to panie urzędnik-pasożyt biednego przedsiębiorcę męczył i kłody pod nogi rzucał”.

Mialem może ze dwie i dawno, takie historie ze costam było nie tak, głównie dlatego, ze księgowa odwaliła amatorszczyznę i prostowalem rzeczy typu „nadpłata 3pln w ZUSie”. Ale ogólnie, luz i łatwo, a jak coś się dzieje to grzecznie, profesjonalnie i szybko. Zreszta z obecna obsługa księgowa, za która płacę jakieś grosze w stylu 2/3 stówki, to w ogóle mnie urząd nic nie obchodzi, skan pisma wysyłam księgowemu i tyle.

Z o.o. to oczywiście drożej, ale 1500/miesiąc obleci. Banki oczywiście upierdliwe, a nie daj Boże kredyt na z o.o. załatwiać.

Codiac
Sun, 14 Jan 2018 19:36:14
'Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw'

It's grand to be an Englishman in 1910
King Edward's on the throne;
It's the age of men
I'm the lord of my castle
The sov'reign, the liege!
I treat my subjects: servants, children, wife
With a firm but gentle hand
Noblesse oblige!

A British bank is run with precision
A British home requires nothing less!
Tradition, discipline, and rules must be the tools
Without them - disorder!
Catastrophe! Anarchy! -
In short, we have a ghastly mess!

Tak mi się skojarzyło, MSPANC ;-)

'ale nie daj bogini, żebyśmy gdzieś mieli jakiś koszt czy stracili 100 funciaków'

To nie tylko brytyjskie, ale banki w ogóle. Ja pracuję dla amerykańskiego, ale zatrudniają mnie w PL. We wrześniu 2016 pojechałem na tydzień w delegację, dałem radę ją rozliczyć po roku. A i tak zakwestionowali mi jeden wydatek na jedzenie, jedyny jaki miałem (bo przez resztę czasu jadłem albo za swoje albo na koszt szefów, którzy jakieś tam kolacje dla wszystkich robili) na całe $10, gdy zaaprobowane miałem $400 na żywienie. Dlaczego? "bo jedzenie rozliczamy inaczej." Do tej pory nie wiem jak, ale jak będę znowu gdzieś jechać to postaram się zrobić jak w tym starym dowcipie z parasolem. Możliwości są zawsze.

'Dobrze ze choc IBAN odkryli, bo w USA nawet tego nie ma...'
Fakt, USA to jest w ogóle jakaś sroga porażka i ja nie rozumiem jak oni ciągle są tak bardzo do przodu. Czy to jakaś siła inercji czy wyrobili w innych takie przekonanie o swojej potędze że nikt tego nie kwestionuje, czy po prostu kwestia skali a inni potencjalni konkurenci są słabsi.
Ani razu nie podawałem pinu przy płaceniu, parę razy składałem podpis ale chyba większość transakcji przeszła mi po prostu przez swipe karty i tyle. Raz mi odrzuciło kartę przy zakupie to wyjąłem inną, poszła a pani tylko się uśmiechała, żartowała sobie ze mną i generalnie zero stresu. I nie to żeby wyłapywała to historia transakcji, przecież pierwszy raz byłem w USA w ogóle, nigdy wcześniej nie płaciłem w tej części świata. Zero weryfikacji, każdy mógł tymi moimi kartami płacić i nikt by się nie połapał.
Jak potem oglądam takie "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" i widzę że koleś naklejał na czeki kalkomanie z modeli to nie wiem czy to prawda, ale wcale by mnie to nie zdziwiło.
Europa ogólnie i nawet nasze drogie PL to inny świat. Tu co prawda też się kombinuje z jakimiś płatnościami przez stuknięcie telefonem albo bezdotykowo, ale to ma nadal swoje limity i pewne zabezpieczenia (np. transakcje bezdotykowe są do 50 PLN i jeśli w międzyczasie nie będzie potwierdzenia PIN w jakiś sposób to co 10 wymusza).

Boni avatar Boni
Sun, 14 Jan 2018 19:46:54
@charliebravo

Primo, dlatego nawiązałem do zamierzchłej przeszłości, bo po 2000r. to ja się działalności gosp. w PL nie dotykałem nawet trzymetrowym kijem. Ale mam wrażenie, że nagle "racjonalizacja piękna rzecz" ;P bo:

legendy miejskiej z lubością podbijane przez różnych kucy

Ale da się w PL założyć firmę, tym bardziej zoo, bez wychodzenia z domu? Za 100zł? Bo tutaj w praktyce NIE DA się inaczej.

w ogóle mnie urząd nic nie obchodzi, skan pisma wysyłam księgowemu i tyle

Znaczy, wydaje ci się, że w PL księgowy za 70zł/miech odpowiada zamiast ciebie przed skarbówką, ZUSem, itp. w razie jakiejkolwiek wtopy? Bo mam wrażenie, że wcale. Tutaj jednak odpowiada znacznie solidarniej, jak doxa zauważył.

z o.o. to oczywiście drożej, ale 1500/miesiąc obleci

Zanim skomentuję, ustalmy czy może tu miało być 150zł/mies, czy naprawdę 1500zł/mies za outsourcowaną księgowość zoo w PL "obleci" i to jest IYO normalne...

charliebravo
Sun, 14 Jan 2018 20:33:21
@księgowy DG
(księgowy jest za 3-4 stówki, widzę że napisałem 3/4, tak to jest jak się z telefonu)
Sądzę że nie odpowiada realnie za nic, poza jakimiś grubymi przekłamaniami, na tym w końcu polega DG, że to mój problem. Odnosiłem się bardziej do tych sławetnych "trudności w prowadzeniu DG".
@słownie tysiąc pięćset za z o.o.
Taką słyszałem stawkę w firmie, z której księgowości DG jestem zadowolony. Jak byłem w zarządzie innego z o.o., to robili to jeszcze inni ludzie, dosyć poważna firma prawno/księgowa. Ale to raczej spory biznes był, i z kapitałem do tego. Czy to jest normalne...bo ja wiem? o.o. to jest dość poważna rzecz.

red.grzeg
Mon, 15 Jan 2018 08:24:36
Tak, teraz (od 2 lat?) da się założyć firmę bez wychodzenia z domu, czysto online. Za darmoszkę!

Ale nie przesadzajmy że to ma aż takie duże znaczenie, od dawna to była to jedna wizyta wizyta w urzędzie gminy i kosztowało 100 zł.

Dekadę temu z hakiem to były 3 wizyty (gmina, regon, zus jak dobrze pamiętam) co zajmowało pół dnia. Też nie róbmy z tego problemu wielkiego. Ale widać jak to się upraszcza. Prostą księgowość do DG można znaleźć na poziomie od 100 zł/msc.

ZOO jest dużo trudniejsze niż Limited w UK, ale... to trudno porównywać, bo to jednak inna trochę rzecz jest.


Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Druga planeta Układu Słonecznego:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 3000 znaków.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Dyskretny urok monarchii
Tue, 22 May 2018 12:47
@mgr Sianko Idąc tym tropem, ale ruchem konika...

mgr Sianko - Dyskretny urok...
Tue, 22 May 2018 11:50
"Wesołe kumoszki z

Boni - Pięć lat
Fri, 18 May 2018 09:12
@Łukasz @wylewka "słonik" Dobre, nie spotkałem...

Łukasz - Pięć lat
Thu, 17 May 2018 21:53
Ja w 1997 w całkiem wysokim bloku (centralny...

Boni - Pięć lat
Wed, 16 May 2018 09:27
@cmos @domki sprzed epoki wodociągów No może...

cmos - Pięć lat
Wed, 16 May 2018 08:57
@rozie "Nadal jednak nie rozumiem braku pitnej w...

Boni - Eat me. Drink me.
Tue, 15 May 2018 22:28
@Codiac @małe restauracyjki Z małymi...

rozie - Pięć lat
Tue, 15 May 2018 21:34
@woda z kuchni No dobra, rozumiem, że brali wodę z...

Codiac - Eat me. Drink me.
Tue, 15 May 2018 17:54
Mnie gwiazdki niewiele obchodzą. Gdy posłuchałem o...

janekr - Pięć lat
Tue, 15 May 2018 11:32
"bateria w stylu jednouchwytów: nowoczesna wylewka,...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017