Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2017-12-16, sobota
Tagi:  triptrop
___________________________________
Wyprawę na wschód przygotowałem zimą, czyli wizyta raczej formalnoprawna i budowlanoporządkowa w PL, niż rozrywkowa, czy nie daj bogini świąteczna.

Na przed-dzieńdobry Wizzair polikwidował jakoś w listopadzie nieopłacalne połączenia z Okęcia do różnych zadupi Europy, między innymi do Glasgow. Co prawda, mam wrażenie, że menagerosy Wizzaira uderzyli się w główkę i nie umieli policzyć paru rzeczy na palcach (bo zawsze jak nimi lataliśmy, jak też córki, to samoloty były mniej więcej pełne, za to nieprzyzwoicie tanie; więc wydaje się, że wystarczyło zwiększyć ceny razy dwa albo i trzy, i nikt by nie był pokrzywdzony), ale co poradzić.

Przyszło przesiąść się w nieco bardziej dorosłe linie, bo na latanie z jakiegoś Edynburga czy Modlina, jakimiś Raynairami itp. to jednak nie miałem ochoty, Glasgow-Okęcie jest wystarczająco upierdliwe. Stąd, nie pierwszy raz na trasach UK-PL, padło na KLM.

Na rzetelne dzieńdobry KLM nie tylko miał zapchany samolot o plugawej porannej godzinie (jedno wynika z drugiego, wygodny do przesiadek w sobotę rano, nieprawdaż), ale też opóźniony i gubiący bagaże. Opóźnienie było mi lotto, bo miałem luzik, a bagaże, cóż, podobno się znalazły w Amsterdamie, gdzieś tam krążą po Polsce czy Europie. Przynajmniej tak wynika z bogatej bezsensownej korespondencji z outsourcowanym "bagażowiskiem", KLMem i ch... wie kim jeszcze.

Samochodownia była tym razem wcześniej zamówiona, przez jakieś superanckie wyszukiwarki internetowe, jako mądrość komentatorów pouczała poprzednim razem. Mądrość zza kontuaru wypożyczalni pouczyła natomiast, żeby następnym razem nie brać przez wyszukiwarki, bo ubezpieczenia i blokady środków dla wózków zamawianych przez "obce" internety, są niekorzystne bardzo.

Ale to wszystko był pikuś w porównaniu jakim wózkiem mnie uraczyli "jako bonus dostanie pan samochód o klasę wyższy", czyli wcisnęli mi roczną megankę made in Turcja, czyli renault fluence czy jakoś tak, zamiast byle kompakta od VW czy forda. Z zewnątrz i wewnątrz powiedzmy był normalny, ale technicznie, osiągami i jakością, masakra po prostu, dawno nie jeździłem g... takim.

A objeździłem sporo, łącznie z przebudową "gierkówki" pod Nadarzynem, no i z niesamowitą budową S8 Wawa-Bstok - nieco zapomniałem, jak źle zorganizowana i oznaczona potrafi być polska budowa drogowa. Szczególniej nocą było to kapitalne wyzwanie, ostatni raz takie rzeczy widziałem na przebudowie węzłów drogowych i ekspresówek pod Madrasem/Chennai, w Indiach, ładne parę lat temu.

Z powrotem nocą pojechałem mądrzej, przez Wys.Mazowieckie - Czyżew - Brok, pustymi lekko zmrożonymi drogami omijając pierdolnik i TIRy na budowie S8. Było znacznie przyjemniej, nawet nieplanowany postój i dyskusja ze znudzonymi pieczarkami na wsi była w porządku i do pośmiacia.

Spotkanie z rodziną było jak zwykle bardzo miłe. Starzy się starzeją, dorośli dorośli, dzieci rosną. Czyli chyba wszystko normalnie.

Najróżniejsze sprawy formalno-prawne udało się pozałatwiać prawie w komplecie, a niektóre kurcgalopem w ostatniej chwili. Co cieszy, bo np. wyłączenie prądu w domu w PL przez dostawcę, nie byłoby ani słuszne ani zbawienne.

Który to dom jakoś się nawet trzyma, choć oczywiście przyszło poprawiać małe co nieco, na ile zimowe warunki, brak czasu i zdrowie pozwoliły. Pozornie zmieniając temat, jeśli gdzieś tam zobaczycie w opisach i marketingu, że pokrycie dachowe typu Onduline wytrzymuje w PL aż 20 lat, to możecie w to spoko uwierzyć. Ale w więcej, to raczej nie.

Drzewa, które połamały się koło domu od wichur, nie trafiły w garaż czy chałupę, co kwestią czystego trafu, ale też miłe.

Wracając z podręcznym plecakiem tylko, lekko zszokowałem security na Okęciu, ileż mieści się w takim plecaku, nie tylko książek czy komputerów, ale też elektroniki z czapy (bo wyzbierałem sprzęty, które w miarę małe, nowe i sensowne, a po co mają w PL się kurzyć). Więc mieli na bramce zagadkę typu "gupi jakiś, wiezie drzewo do lasu?".

Powrót normalny, z dokładnością do pewnego szczęśliwego trafu, że wracałem dzień po tym, jak Amsterdam dotknęła klęska żywiołowa w postaci paru cm. śniegu i nieco mrozu, albo jak nie mogli rozmrozić Glasgow International przy bodaj -4 i KLM lądował późnym wieczorem w Edynburgu, co jest bardzo zabawne, tylko, że nie z punktu widzenia kogoś jak ja.

Po doświadczeniu nowoczesnej francuskiej motoryzacji przez parę dni, nagle przestało mi się wydawać, że nasz lexus potrzebuje przeglądu tłumików czy zawieszenia. Jest bardzo cichy, przyjazny i spoko-loko.

A teraz trzeba wracać do roboty, nieźle spiętrzonej. Nie tyle przez mój mini-urlop, co przez to, że nagle wszyscy klienci, a nieogarnięci bardziej, chcą dopiąć co się da, przed końcem roku, ergo w tym tygodniu; albo na gwałt i Nowy Rok potrzebują szczegółowych ofert na cośtam cośtam, o czym nie mają bladego pojęcia, no a my tym bardziej. Zresztą, już przed urlopem były takie okazy niepojęcia i nieogaru, wewnętrznego i zewnętrznego, że w chwili zwątpienia rzuciłem parę cefałek tu i tam, po jakichś firmach czy rekruterach. I będzie materiał do notek z cykli "osiongi".

Ale nie ma to wszystko większego znaczenia.




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Polska nazwa stolicy Japonii:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 3000 znaków.


zz_top
Sun, 17 Dec 2017 08:19:22
@to nie ma znaczenia
Może jednak ma? Chyba, że dla ciebie zmiana miejsca pracy, a czasami w konsekwencji miejsca zamieszkania, rzeczywiście nie ma znaczenia. Dla mnie raczej ma. Stąd siedzę chwilowo tam gdzie siedzę. Swoją drogą, wybralem sobie chyba zbyt wąską niszę, bo najbliższą robotę na widoku mam w Szwecji i a kolejną we Włoszech.

Boni avatar Boni
Sun, 17 Dec 2017 22:32:15
@zz_top

W tym sensie, nie planujemy większych przeprowadzek. Np. jedną z cefałek wrzuciłem w temacie niezbyt bliskim mojemu oficjalnemu doświadczeniu (tj. controls i automatyka), za to do interesującej firmy za rogiem wsi. A oferty typu Anglia czy inny Dubaj no to nieco same się pchają, ale na razie wywalam na kopach, nie mają sensu tu i teraz.

Ale i tak pewnie nic z tego nie będzie. Co nadal jw. nie ma większego znaczenia.

Co do nisz zawodowych - nie mam zdania. Czasem wydaje mi się, że leżą znacznie bardziej w oku patrzących niż w rzeczywistości. Czasem, że zapewne jakieś istnieją. Czasem, że wszystko zależy od ich definicji i poczucia. No ale to już zależy od definicji definicji itd.

zz_top
Mon, 18 Dec 2017 11:39:05
@nisze w oku
Może i masz rację. Zapewne z moją wiedzą i doświadczeniem nadawałbym się siako-tako do zarządzania technologią i jakością dowolnej produkcji. Ale jak pomyślę, że wylądowałbym wtedy w okolicach tych ziutków, co to wczoraj zarządzali halą wtryskarek a przedwczoraj stolarnią i bredzą, że drukarnią też dadzą radę, "bo to nic trudnego" - to mi się odechciewa...

Codiac
Mon, 18 Dec 2017 13:08:58
"widziałem na przebudowie węzłów drogowych i ekspresówek pod Madrasem/Chennai"

Trochę zofftopikuję (zgodnie z najlepszymi tradycjami prfsf-f)
Kierowanie się upodobaniami kulinarnymi w turystyce to może nie jest najbardziej oczywisty sposób, ale Indie to spory kraj i gdybym miał odwiedzić tylko jedno miejsce tam, to chciałbym właśnie do Madrasu.
Jeśli dobrze pamiętam, to nie miałeś tam za bardzo czasu zwiedzać, a ja zdążyłem już coś poczytać, ale jeśli masz jakieś ciekawostki to delikatnie podsuwam temat na inną notkę gdzieś tam, kiedyś. ;-)

Boni avatar Boni
Mon, 18 Dec 2017 22:17:10
@zz_top

No właśnie dlatego mam ambiwalentne odczucia kiedy ktoś mówi "pracuję w niszy nisz", że z punktu widzenia danego miejsca-czasu-osoby, to dowolna praca jest zawsze prawie-że-punktem w jakiejś n-wymiarowej przestrzeni kompetencji, skili, zarobków, "dojazdów", bonusów itd itp. Ale przecież obiektywniej rzecz biorąc, jest tylko punktem w jakimś tam iloczynie kartezjańskim w n-przestrzeni, dla skili od-do, zarobków od-do, dojazdów od-od, itd itp. A zbyt pewne siebie ziutki o jakich piszesz, czy typowe menagerosy, to wręcz próbują udowodnić, że ścisłe otoczenie tego punktu to jakieś 2/3 n-przestrzeni...

@Codiac

A czemu akurat Madras? Fakt, żarcie było tam dobre, ale myślałem, że prawie zawsze i wszędzie Indie są okej i np. indyjskie żarcie knajpiane rulez, a nie że Tamil Nadu to jakaś Mekka jedzeniowa.

Inna sprawa, że przywiązuję niewielką wagę do tradycyjnego czy lokalnego jedzenia, więc raczej trudno mi coś ciekawego spłodzić w temacie, nie będzie z mnie Makłowicza. A i materiału nie za wiele, bo przecież nie chcesz czytać (a ja pisać) o kulinariach duńskich czy niemieckich, więc co zostaje z moich włajaży? Indie, Japonia, na bardzo upartego Szkocja.

mgr Sianko
Tue, 19 Dec 2017 10:14:26
@lokalne jedzenie

Boni, a jadłeś już narodową szkocką potrawę deep fried snickers?



Codiac
Tue, 19 Dec 2017 20:40:36
"A czemu akurat Madras?"

Jest konkretny sos, który bardzo lubię, a który ma nazwę właśnie Madras, niby od regionu (jak trochę poczytałem to nie do końca, no ale skojarzenia się już zdążyły wypalić).
Poza tym masz oczywiście rację, hinduskie jedzenie jest generalnie ciekawe, ale mnie sam Madras zaczął się pozytywnie kojarzyć.
A informacje nie tyle interesują mnie kulinarne co właśnie historyczne i miejscowe, to czego nie zobaczę dopóki się tam nie wybiorę albo nie wczytam porządnie w historię.
Chodzi mi o takie rzeczy, jakie były wspominane tutaj: http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2012_04_02_0_Pobocza_swiata
Tyle że Indie chyba się u ciebie przewijały dość rzadko, a dla mnie to jest interesujący rejon. Nie tylko kulinarnie. :-)

Boni avatar Boni
Tue, 19 Dec 2017 23:56:10
@mgr Sianko

Nie, i nie mam zamiaru. No i ostrożnie z tą "narodowa", że jakieś ciężko upalone ziutki IIRC ze Stonehaven głupotę wymyśliły, nie znaczy, że zara narodowa ;P ale prawdą jest, że Szkoci usmażą wszystko...

@Codiac

Jakby to powiedzieć, czasem mam wrażenie, że Indie to jest świat nieco różnorodniejszy i bogatszy niż cała reszta świata razem wzięta... także kulinarnie ;) Ale Madras, bez przesady, z powodów historyczno-politycznych wykiełkowało se spore miasto, ale nie wydało mi się jakieś porywające czy szczególne. Jakbym miał zwiedzać, pewnie wolałbym Bombaj, Delhi, Kalkutę, nawet Bangalore, no ale delegacje z cytowanej notki to nie był mój wybór.

Co do moich zainteresowań, powiedzmy, interesuję się różnościami chaotyczno-historycznymi i okolicą zamieszkania, potem Japonią, potem jeśli jakieś zasoby zostają - Indiami. No ale przeważnie nie zostają.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018