Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2017-08-05, sobota
Tagi:  namysł, hejt
___________________________________
Ze dwa razy "źle skręciłem" w internetach (dzięki, Utilitymon) i niechcący wylądowałem poczytując, co tam ciekawego w epistemologii, a nawet w epistemologii eksperymentalnej, powiedzmy. A tak naprawdę to dziwując się, dlaczego filozofowie robią to wszystko tak źle, a inni jeszcze się potem na te bajki z mchu i paproci powołują.

Idzie o papierek sprzed paru lat: Blake Myers-Schulz, Eric Schwitzgebel "Knowing That P Without Believing That P" (2011), rozszerzający "eksperymentalnie" dawne znane przemyślenia jak Edmunda L. Gettiera, "Is Justified True Belief Knowledge?" (1963) i eksperymenty myślowe Colina Radforda (1966).

Streszczę wam ich prackę, potem se uleję na ich metody i wnioski, a jak starczy woli mocy, tfu, woli i nocy, to naszkicuję to, o czym dawno się odgrażałem, czyli moje wypociny nt. epistemologiczne.

Schwitzgebel i spółka, za Gettierem i Radfordem, atakują klasyczne "wiedza = uzasadnione prawdziwe przekonanie" ("justified true belief", JTB) od strony: można mieć wiedzę, a niekoniecznie mieć przekonanie, nawet jeśli wszystko wydaje się prawdziwe (w sensie "true") i uzasadnione (w sensie jakimś tam, bo to jest prawie nie do uzgodnienia, co ludzie, a nawet filozofowie, rozumieją przez "justified").

W eksperymencie próbowali ustalić, jak widzą powyższy problem "przeciętni" ludzie - odpytywali przypadkowych studentów na kampusie, ankietą "za batonika", poddając do rozważenia eksperyment myślowy, skonstruowany tak, by zdaniem autorów pokazywał prawdziwą i uzasadnioną wiedzę podmiotu, ale niekoniecznie przekonanie podmiotu. Wypisali 5 takich eksperymentów myślowych, niektóre wzorowane na dawniejszych pracach teoretyków, dodali dwa kontrolne (dosyć toporne; taki, który jest ewidentnie wiedzą i przekonaniem, i taki, który ewidentnie nie jest ani wiedzą, ani przekonaniem). Do każdego przykładu dodano pytanie "Czy twoim zdaniem X ma wiedzę o Y? Tak/Nie" albo "Czy twoim zdaniem X ma przekonanie o Y? Tak/Nie". Badany dostawał do ręki ankietę z jedną z 14 kombinacji. Streszczę może, nieco parafrazując, jeden z przykładów (spatynowany, pochodzący jeszcze od Radforda), żebyśmy lepiej zrozumieli, z czego warto się pośmiać:

Kaśka studiowała pilnie do pisemnych egzaminów z historii. Odpowiada całkiem sprawnie. Już widzi finałowe pytanie "Kiedy złożono tzw. hołd pruski?". Rozluźnia się, bo nie dalej jak wczoraj opowiadała o tym koleżance. W tym momencie prowadzący egzamin gromko oznajmia, że "czas prawie minął, proszę kończyć". Kaśka ma nagłą pustkę w głowie, nie pamięta najprostszych rzeczy. Rozczarowana nie poddaje się, próbuje zgadnąć datę, wpisuje 1525. To jest poprawna odpowiedź.

Czy Kaśka wiedziała jaka jest odpowiedź? Tak? Nie?

albo
Czy Kaśka wierzyła w swoją odpowiedź? Tak? Nie?

(oryginalnie jest data śmierci królowej Elżbiety I, 1603)

I tak dalej, pozostałe eksperymenty podane w ankiecie są podobnej, lub znacznie gorszej, klasy.

Z której by tu strony zacząć krytykę, bo nie wiem gdzie ręce włożyć, taki burdel.

1) Nie robi się ankiet binarnych, a już szczególniej na takie tematy. Po prostu - nie. Jeśli ktoś daje do wyboru tylko "tak/nie", to w zasadzie dyskwalifikuje wyniki w moich oczach. Widziałbym tam co najmniej jeszcze "ani tak, ani nie" i ew. "nie mam zdania". Wtedy można by rozważać "co anglojęzyczni studenci rozumieją jako "wiedzę" vs. "przekonanie"". Szczególniej, że parę przykładów z ankiet jest ewidentnie o wiedzy "nieuświadomionej".

2) Nie jest jasne, czy zbadano, nawet jeśli wadliwie bo pkt 1), co ludzie myślą o abstrakcyjnych wiedzy i przekonaniu, czy raczej, co ludzie myślą o zdolnościach, a nawet - zobowiązaniach (w sensie kontrastu "ability" a "obligation") innych ludzi w temacie posiadania wiedzy i przekonań. W przykładzie powyższym - czy zdaniem respondentów Kaśka wie, jaka jest data hołdu pruskiego, czy powinna wiedzieć, jaka jest data hołdu pruskiego?

3) Nie jest jasne, jak na oceny przykładów wpływa bias z doświadczenia i wiedzy respondentów, wzmacniający pkt 2). Bo może studenci mniej więcej wiedzą, kiedy był hołd pruski? Albo wydaje im się, że powinni wiedzieć? Więc każdy powinien wiedzieć? Ciekawe byłoby zrobić tę samą ankietę na tej samej populacji, ale z trzema wersjami daty/zdarzenia - hołd pruski, Grunwald i koronacja Zygmunta Augusta powiedzmy (w wersji angielskiej śmierć Elżbiety, Hastings i jakaś mało istotna data z XVIw.), albo z zupełnie zmyślonymi "faktami" z jakiejś odległej dziedziny nauki, w której respondenci nie mogą mieć biasu z egzaminów z historii, czy zapominania informacji drogowych, czy wypierania dowodów na romans partnera/partnerki, itp. jak w użytych przykładach.

4) Ciekawa byłaby ankieta "odwrotna", kiedy Kaśka zgaduje złą datę, i ilu respondentów nadal uważałoby, że jednak Kaśka posiada tę wiedzę, "tylko zapomniała".

5) Ciekawe, ilu z respondentów w ogóle odróżniałoby w takim kontekście korelację od przyczynowości, tj. trzeba uważać czy nie badamy jak ludzie oceniają przyczynowość/losowość, zamiast badania epistemologii w wersji laickiej.

6) W żartobliwym kombo pkt 3) i 4) - ciekawe, co by respondenci zaznaczali, kiedy przykład z datą Grunwaldu kończyłby się "Kaśka z totalną pustką głową wpisuje 1140. To jest poprawna odpowiedź".

Po czym autorzy podliczyli wyniki, i wyszło im to, co miało wyjść, czyli, że laicy uważają, że można mieć wiedzę, bez posiadania przekonania (wiary) w tę wiedzę.

Moim skromnym zdaniem, wyszła badaczom nieistotna bzdura. Co nie przeszkadza innym filozofom uważać, że to "wonderful paper". Jaasne. Zresztą, to dosyć powszechny problem z całą "filozofią eksperymentalną" (a nie tylko z Schwizgebelem, za którym nie przepadam ogólnie), że zadaje nieadekwatne pytania, z nieadekwatnymi możliwościami odpowiedzi, zbiasowanym ludziom, po czym dumnie oznajmia "jak jest", w etyce czy epistemologii czy podobnie skomplikowanych dziedzinach.

Teraz może dla odmiany wyłożę w blogaskowym skrócie moją wersję epistemologii, wypracowaną przez dekady ssania kciuka w internecie (bo chyba już w usenecie lansowałem coś jak poniżej).

Stoję jakby tam, gdzie krytycy JTB, jak Gettier, czyli wnuki po późnym Wittgensteinie, ale z nieco innych przesłanek i przyczyn. A może i dalej stoję, w relatywizmie i pokrewnych.

Nie przepadam za logiką arystotelesowską i sylogistyką, i silnym opieraniem na tym filozofii, czy epistemologii w szczególe - uważam, że do opisu świata, a w nim naszej wiedzy, znacznie lepiej przystają logiki rozmyte a może nawet niearystotelesowskie.

Nie przepadam za myleniem ogólnie rozumianego języka, z ogólnie rozumianym doświadczeniem czy "bytem" (czyli jednak nieco nie zgadzam się z Wittgensteinem, no i mnóstwem filozofów, którym "język uderzył do głowy"). Dla ustalenia uwagi - matematykę mam za specjalny rodzaj języka, a nie specjalny rodzaj wiedzy czy podobnych.

Ale też nie zgadzam się w praktyce z ekstremizmami jak Berkeleya "esse est percipi" („być znaczy być postrzeganym”), bo jednak moim zdaniem kamień istnieje, nawet jeśli nikt go nie postrzega. "W praktyce", bo w teorii "idealnie kulisty" solipsyzm czy Matrix, jest moim zdaniem filozoficznie niewywrotny, ale jest też doskonale trywialny i jałowy.

W epistemologii pewnie najbliżej mi do podejścia pokroju Nietzschego, behawioryzmu, może jakichś psychologizmów (bo Nietzsche był chyba nawet "biologistą" a nie "psychologistą", tj. sprowadzał epistemologię do tego, co obecnie rozumiemy przez twardy behawioryzm).

Ze wszystkiego powyższego, ogólnie odrzucam podziały na wiedzę i przekonania. Czyli też, z automatu, na różne rodzaje wiedzy, te wszystkie "a priori", "a posteriori", al dente ravioli, itd. którymi brandzlowały się rzesze filozofów w historii.

Dalej będę pisał dla wygody "przekonanie", ale rozumiemy się, że mam na myśli "wiedza=przekonanie". I pamiętamy, że jestem fanem logik rozmytych.

Istnieje bazowy poziom "zero" przekonań dla dowolnego świadomego bytu, czy raczej predyspozycji do przekonań. Jest różny dla różnych "gatunków", może być nieco różny u różnych "osobników". Określa go świat i "języki sprawcze" budujące dyskutowane byty w świecie (w naszym ludzkim przypadku - genetyka itp.). Kamienie mają ten poziom raczej nisko, jakieś owady pewnie wyżej, jakieś ssaki pewnie wyżej, naczelne zapewne jeszcze wyżej.

Żaden człowiek nie rodzi się jako zupełna "tabula rasa", ale raczej jako "prawie tabula rasa". W zasadzie, jest tak od pantofelka po homo sapiens, tylko zakres jest różny.

Z poziomu "zero", predyspozycji, budujemy na podstawie interakcji i doświadczenia, jeszcze przed językiem, kolejne poziomy przekonań. Po zdobyciu wystarczającego zasobu przekonań co do reguł i możliwości języka, własnego i otoczenia (rodziny, stada, grupy, przedszkola, itp.), nasze przekonania eksplodują wręcz, zasilane poprzez komunikację językową przekonaniami środowiska, czyli dla ludzi - całej otaczającej kultury; tej żywej, ale także utrwalonej materialnie. Plus są przycinane i formowane, na tej samej zasadzie, "dla celów" otaczającej nas kultury.

Na tym fundamencie możemy budować przekonania najróżniejsze, także te coraz bardziej szczegółowe, pragmatyczne i "skuteczne", powszechniejsze, bardziej intersubiektywne, poddające się weryfikacji, itd. Te "twardsze" albo "oczywistsze" uczymy się nazywać wiedzą, te "najtwardsze" wiedzą naukową czy najwyższą czy najlepszą. Oczywiście, nie mają te "najlepsze" przekonania moim zdaniem żadnego obiektywnego szczególnego epistemologicznego zero-jedynkowego arystotelesowskiego wyróżnika czy uzasadnienia - są tylko w danym "miejscu i czasie" w danej kulturze przez daną osobę uważane za "najtwardsze" i "najlepsze".

Zawsze może przyjść kolejna warstwa "lepszych" przekonań - przeważnie kiedy jacyś ludzie przekonali się do nowych hipotez, doświadczeniem albo rozważaniami w jakichś językach albo w jakiś inny dowolny sposób, po czym przekonali rzesze innych, że warto podzielać właśnie takie przekonania.

Skądinąd, w tym momencie rozważań nieistotne, czy to będzie nowa fizyka, nowa teologia czy nowa homeopatia czy nowa epistemologia. Jakieś kryteria "dobroci", "mocy", prawdziwości zapewne będą spełnione, jakieś uzasadnienia przedstawione - bo inaczej nikt by tych przekonań dobrowolnie nie podzielił.

Wracając do definicji "knowledge" jako "justified true belief" - ponieważ zarówno "justified" jak "true" mam ogólnie rzecz biorąc za względne ze wszystkich powodów jw., "knowledge=belief", wiedza=przekonanie.

A czy dane przekonanie, dowolnej "mocy", jest uświadomione czy podświadome; jak bardzo "prawdziwe" i wg jakich kryteriów prawdy; jak bardzo podmiot jest przekonany o swoim przekonaniu; czy jest potencjalne czy "używane"; czy powinnością czy zdolnością; czy komunikowalne czy raczej z trudem; czy jego użycie niesie skutki i jakie - to są tematy do zupełnie innych rozważań, bardzo bardzo istotnych, tylko nie wolno ich mylić z sednem epistemologii, jak Schwitzgebel i Myers-Schulz pomylili.




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Nazwisko autora "Monachomachii" 1778:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 3000 znaków.





Licencja:
Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

gszczepa - Zasady i ich łamanie
Fri, 18 Aug 2017 23:01
@Boni - pomysł był ze starej SF jak Lema, nikomu się...

charliebravo - Zasady i ich...
Fri, 18 Aug 2017 09:28
jak ważny menago tłumaczy się "że przecież...

charliebravo - Zasady i ich...
Fri, 18 Aug 2017 09:26
@Boni "DoD i NASA be, Tesla cacy" Ja tego nie...

gszczepa - Zasady i ich łamanie
Fri, 18 Aug 2017 09:01
Mam poczucie że Musk/Spacex/Tesla/etc to stał się...

Boni - Zasady i ich łamanie
Fri, 18 Aug 2017 01:47
@rozie @po staremu pisany soft Jeśli IYO Apple pisze...

charliebravo - Zasady i ich...
Thu, 17 Aug 2017 15:08
@cmos "Wyparłeś wtopy Tesli. Zauważ że jak nie...

cmos - Zasady i ich łamanie
Thu, 17 Aug 2017 14:45
@gszczepa "To gdzie jest to ostateczne niebo gdzie...

charliebravo - Zasady i ich...
Thu, 17 Aug 2017 09:25
@soft Tesli/SpaceX To jest mniej kwestia stare/nowe (bo...

janekr - Zasady i ich łamanie
Thu, 17 Aug 2017 07:54
"po co komu w praktyce domykanie br? W sensie br/...

rozie - Zasady i ich łamanie
Wed, 16 Aug 2017 23:33
@Boni Zauważ jednak, że te przykłady błędów to...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Jetlag (pattern recognition)
Ogólna teoria
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
Modelarnia
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.72   BS 2012-2017