Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

telemach - Cud nie-pamięci
Sun, 24 Feb 2019 01:36
100% zgody. Z wyjątkiem tego, że co "nikogo prawie"...

Boni - Cud nie-pamięci
Sat, 23 Feb 2019 10:22
@telemach O, Telemach jak żywy! ;) Prawda. Ale...

telemach - Cud nie-pamięci
Fri, 22 Feb 2019 20:06
>>>Bo ogólnie rzecz biorąc, doskonale...

ploosh - Głos w sprawie holajzy
Mon, 11 Feb 2019 16:27
Dopiero dziś tu trafiłem, ale myślę, że wiem, co...

Boni - Film (10)
Sun, 10 Feb 2019 12:18
@hellk Jw. wszelkich arachnopodobnych staram się...

hellk - Film (10)
Sat, 9 Feb 2019 13:02
Tylko Homecoming miałem okazję widzieć - taka...

Boni - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 10:28
@zz_top Otwarło mi to w mózgu takie rejony, że...

zz_top - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 09:54
@Fiat Fastback Też nie moje porno, ale się...

Boni - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 09:15
@zz_top UX przedprodukcyjnego okazywali już w lecie...

cmos - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 08:25
@zz_top Przesadzasz, jak na concept-cary to i tak są...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2019-03-16, sobota
Tagi:  varia
___________________________________
Podzielę się garścią refleksji o Internecie AD2019, powstałych na tle ogłoszenia przez Agorę, że zamyka platformę blogerską Blox oraz towarzyszących temu narzekań i wypowiedzi. Są to refleksje niezbyt uporządkowane a przy tym wielopiętrowe - zostaliście ostrzeżeni.

Na pewnym poziomie, oczywiście, nieco mnie dziwi, w granicy - nieco śmieszy, nieogarnięcie ludzi, którym wydawało się, że taka platforma będzie "na wieki wieków" i jeszcze trochę dłużej. Tak jakby jakakolwiek była i tak jakby kiedykolwiek i gdziekolwiek, wkładanie darmo i bez jakichkolwiek sensownych umów oryginalnych treści w cudze portale czy wydawnictwa itp. skończyło się dobrze dla wkładającego.

I rzecz jasna, nie dotyczy to tylko Bloxa, ale zupełnie dowolnej platformy "darmo danej", na której użytkowników porównuję raczej do drożdży, niż do mrówek. Kiedyś będzie płacz i zgrzytanie zębów, bo zniknie czy drastycznie zmieni się Blogspot czy Wordpress. Albo Instagram czy Facebook albo Youtube. Skądinąd, małym przedsmakiem był pierwszy spory pad usług Facebooka parę dni temu - co pozostało nieogarniętym użytkownikom, poza płaczem w kąciku? niektórzy podobno próbowali na policję dzwonić, ale to jednak nie chce działać, policja nie uratuje Bloxa czy Instagrama.

Na tle powyższego nieogaru i "cyklu życia Darmowej (TM) Cyberprzestrzeni (c)" niektórzy snują kasandryczne albo tylko ponure rozważania o współczesnym internecie, jak to nie spełnił wizji wolności i dostępności, i że trzymany jest w garści Złych Korposów; dosyć reprezentatywną próbką jest ostatnia notka Wojtka Orlińskiego.

O ile rozumiem rozgoryczenie szczególne, bo ktoś nieopatrznie oddał kawał pracy i twórczości jakiejś firmie, która to zużyje jak zechce, albo np. zniknie; czy ogólne, co do "poziomu" intehnetsów (nawet sam je częściowo podzielam), to jednak niektóre ranty są nietrafione jak coś nietrafionego, jak powyższy WO.

Pewnie, że różni guru i maveni się mylili i mylą co do "wolności internetu", propagowania wiedzy czy twórczości w internecie, wolnego oprogramowania i całego tego cyrku. Ale to było wiadomo i w 2000 a nawet w 1995, że to tylko przybredzania kolejnej fali entuzjastów, w dobrej czy złej wierze lecących po hype i modzie jakiejś nowej technologii. Przecież im się zawsze wydaje (albo - udają, że się wydaje, bo odcinają od tego kupony), że dana technologia wypełni wszystkie możliwe nisze i wszyscy będą jej użytkownikami, producentami albo i beneficjentami. Ktoś tam poleciał balonem - już za parę dekad wszyscy będziemy latać balonami, producenci balonów będą potentatami! Ktoś tam zbudował radio - wszyscy będziemy odbiorcami, nadawcami i w ogóle!! Ktoś tam zrobił wideotelefon - za parę lat wszyscy będą używać wideotelefonów! O, drukarka 3D jest taka fajna - drukarka 3D w każdym domu i zagrodzie! Ktoś tam zrobił w miarę wydajny samochód elektryczny - za 10 lat wszyscy przesiądą się w elektryki!1! Itd itp. A co do hype w podtemacie "wszyscy będą prosumentami", to nawet mi się komentować nie chce, dość się naśmiałem z tego dekady temu; tak jakby wszyscy mieli potrzeby czy kapitał, także kulturowy, do pisania książek czy malowania obrazków, jaasne. Co mądrzejsi ludzie śmieli się z przybredzania o powszechnej tfurczości internautów już przed 2000.

Ale - to się ma nijak ("przyzerowo") do problemu gatekeeperów sieci czy władców jej zawartości. Bo to jest zupełnie niezależny problem od urojonych "wolności" czy "twórczości" jw. i w tej opozycji opisywanie problemu jest raczej nietrafione, jak w notce WO.

Gdyż w sensie jaki kasandrycznie podnoszą niezbyt ogarnięci użytkownicy wygodnych - wkrótce - byłych platform internetowych, sieć nadal jest wolna - to, że jesteście niewolnikami swojej wygody czy pożądania lajka czy 5min sławy, więc godzicie się na kopy w dupę czy ograniczenia czy warunki dyktowane przez gugla, fejsa czy inne korpo, no to naprawdę nie jest problem sieci, tylko wasz problem. Nominalnie możliwości i potencjał sieci są nadal prawie nieskończone, tyle, że nie o to wam chodzi, żeby coś zrobić W SIECI, ale żeby mieć maksimum zysków (nie tylko monetek, ale też sławy, emocji, itp) przy minimum wysiłku. Niestety, przy takim nastawieniu rzesz ludzi, "zasoby" sieci stają się błyskawicznie zasobami kapitalistycznymi, z popytem, podażą, ceną, dostawcami i władcami.

Niezłą analogią tego podejścia i krytyki wydaje mi się problem urbanizacji i aglomeracji miejskich. Ludzie migrują do miast, bo tam jest "wszystko", gotowa infrastruktura, zasoby, rynek pracy, mieszkaniowy, itd. Po czym po chwili narzekają na kamieniczników, urzędników, wysokie ceny, wysoką przestępczość, itd itp. Ale - naprawdę, przecież można się wyprowadzić gdzieś indziej. Podobnie w sieci - slogany, że "sieć to Google" czy "sieć to Facebook" są prawdziwe tylko w takim sensie jak "prawdziwe mieszkanie to tylko w Warszawie" albo "poza Londynem nie ma w Anglii perspektyw". Owszem, zapewne gdzieś na boczku w sieci nie "zrobisz sobie" drugiego Facebooka, tak jak nie wybudujesz sobie autostrady do domku w lesie, tylko pierwsze i najważniejsze, czy ich naprawdę potrzebujesz.

A następny poziom krytyki internetsów AD2019 jak WO znajduję ambiwalentnym, a może nawet - dosyć groźnym. Gdyż w teoriach teoretyków, którym znikają darmowe blogi, następnym elementem po (voice mode: Jan Maria) "ratujcie! korposy mnie biją! a ja koniecznie muszę mieszkać u korposa!" bywa nawoływanie do regulacji internetów przez aparat państwowy czy ogólniej - polityczny. A to jest co najmniej obosieczne - tak, ja też bym sobie życzył, żeby korposy szlag trafił, kartele do więźnia, monopole rozbijać, itd. ale z nadzorem politycznym jest taki problem, że jest polityczny ergo przemocą wprost, a nie "ekonomiczną" czy "socjalmedialną". Więc owszem, może być demokratyczno - empatyczno - wolnościowy, jeśli akurat taka polityka panuje w danej okolicy, ale może też być nadzór autorytarny czy dyktaturą dowolnej maści i co mu zrobisz, jak ci wyłączy kawałek internetu? Czego, oczywiście, przykład chiński i The Great Firewall doskonałym przykładem AD2019.

Bo prawdziwymi gatekeeperami nie są bynajmniej fejsbuk czy gugle, które "dokuczają" użytkownikom i "zawłaszczają sieć" (czy raczej tych, którzy dają im się zawłaszczyć), ale właściciele DNSów, firewalli i filtrów, wielcy providerzy Internetu, którym nagle może spaść na głowę legislacja i/lub służby, wyjęte z chorej albo chytrej politycznej czapy; a czy w imieniu Bezpieczeństwa Narodowego, Wojny z Terroryzmem, Dobrego Imienia Partii czy Walki z Mową Nienawiści, to już najmniej ważne. Ważne, że siły polityczne, przy użyciu odpowiednich narzędzi i służb mogą NAPRAWDĘ "wyłączyć" wolność w Internecie, w takim sensie, że będzie wyłącznie Właściwy Internet, mniejsza czy dostarczany przez fejsa czy gugla czy łotdefaka, grunt, że Właściwy, i nagle nie da się zrobić legalnie drugiego malutkiego fejsbunia; albo zbyt silna kryptografia gwarantuje dochodzenie ze skutkami karnymi; albo pewnej nocy twój Nowy Lepszy Instagram okaże się pełny dziecięcej pornografii i to twoja wina, itd. itp.

Do takiej władzy naprawdę daleko guglom czy fejsbukom, znacznie bliżej cyberpolicjom i cyberlegislacjom, jak świat długi i szeroki. Więc tak, owszem, trzeba klepać po ryjach korposy i giganty Internetu (i wszystkie inne też), przy pomocy w miarę demokratycznych i w miarę cywilizowanych narzędzi politycznych, ale znacznie ważniejsze, że trzeba TYCH NARZĘDZI pilnować, w czyim interesie i woli mieszają w Internecie i nie tylko, i czy na pewno w publicznym - naszym.








Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018