Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze






Autor: Boni
Kiedy: 2017-02-23, czwartek
Tagi:  unrealpolitik, namysł
___________________________________
W tegorocznym nawale roboty i rozjazdów odpuściłem sobie nawet te resztki internetów, które w miarę regularnie przeglądałem czy subskrybowałem, dlatego z lekkim opóźnieniem wpadłem na WO kasandryczną notkę "Szosa na Zaleszczyki" tudzież solidne ponad 200 komentarzy pod nią.

Jakby to powiedzieć, zrobiło mi się przez to trochę wszystko na raz. Stąd chyba w końcu sklecę parę zdań (wiecie, haiku a la Dukaj) na tematy, które przez lata starałem się omijać, bo raz, że nudne i niepotrzebne, dwa, w stronę polityczną, trzy, muszę pisać o swoich postawach i wyborach, ergo o sobie i na tematy osobiste. A nie przepadam za tym.

No ale spróbujmy raz a dobrze przerzucić ten węgiel w temacie kto i co, zagrożeń, emigracji, a nawet zagrożeń emigracją; z próbą jakiegoś usystematyzowania i podziału na części, bo się zaraz sam pogubię, o was nie mówiąc (i poleca się przeczytać przynajmniej sam wpis WO, bo gęsto się odnoszę do).

1)

Dla przypomnienia, jakimś ekwiwalentem notki WO, tak na oko, jest moja "Epoka lodowcowa", czyli mikro-manifest rzucony w momencie kiedy zacząłem na serio szukać pracy w Szkocji i ustalać szczegóły planu wyprowadzki z PL. A że takie rzeczy nie biorą się nam z dnia na dzień, można przyjąć, że nastawienie jak WO i część komentatorów miałem gdzieś pod koniec 2012r. Dla ustalenia uwagi, to było drugie czy trzecie solidne podejście do emigracji, ale właśnie z zupełnie innym nastawieniem, nie, jak poprzednio, że "a może by łaskawie wyprowadzić się do Zopot" tylko "wypieprzamy na Zaleszczyki". Dla dalszego ustalenia uwagi, byliśmy #po40 i w zasadzie ustabilizowani, pewnie w jakiejś tam klasie średniej, itd. itp. jak w uwagach WO. Bo w zasadzie jesteśmy pokoleniowymi rówieśnikami WO, i prawie metrykalnymi.

Ale jak widać z powyższej 4 letniej różnicy zdań, na te same kluczowe tematy, w podobnej sytuacji - niekoniecznie mentalnymi.

2)

Co, wydaje mi się, różniło, moje i żony, spojrzenie na polską, i nie tylko polską, rzeczywistość na przełomie 2012/2013 roku, od WO i jemu podobnych? wtedy, kiedy PiS był w zupełnym dołku, prezes powyrzucał Ziobrę i Kurskiego i wyciekali mu posłowie; autostrady ładnie się budowały i było fajnie być w EU; większość znajomych z sercem po lewej stronie wierzyła w gwałtowną sekularyzację PL i że zaraz dogonimy Europę w temacie np. praw kobiet, LGBT, itp.; problemy imigracji spoza EU czy ekonomii jakiejś Grecji, to był mały druczek na 7 stronie gazetki czy portaliku; a o Brexitach czy innych Trumpach itp. nikomu się nie śniło?

My widzieliśmy powrót ambicji i zbrojeń Rosji i nadciągającą kontrę Zachodu i rekontrę Putina; destabilizację Bliskiego Wschodu; dalsze konsekwencje globalizacji; przejście jakościowe i ilościowe (być może nawet fazowe) internetu z portalozy i blogosfery na guglonet i simian-media zwane przez pomyłkę socialmediami i ogólny zanik dyskursu; załamanie wydatków na kulturę i edukację i w ogóle starań o nie; ogólną kontrreformację KK, szczególniej właśnie w edukacji; odżywanie faszyzmu (w sensie i stylu Mussoliniego, nie Hitlera); wyjście neolibu na absurdalny czubek krzywej wznoszącej i związane z tym perturbacje społeczno-ekonomiczne; itd itp. Co sugerowało daleko idące zmiany w sytuacji politycznej, społecznej i kulturowej, tak globalnej jak i polskiej, w ciągu powiedzmy, dekady.

Zdaje się, mieliśmy sporo racji. A nawet byliśmy znacznymi optymistami, że aż dekady.

3)

[Tu był tekst na parę tysięcy znaków o mnie i skąd się mi wzięła taka przenikliwość i inteligencja, niezależność od autorytetów i propagandy, spostrzegawczość, erudycja, filozofia życiowa, itd. aż po bogactwo, urodę i skromność, ale już mi przeszło. Głównie, wzięło się to wszystko ze wspaniałych rodziców i ich, mniej czy bardziej zamierzonych czy udanych, wysiłków. Dzięki, no i sorki!]

4)

Więc - emigracja. Z różnych obstrukcji podnoszonych przez WO i komcionautów u WO itp. rozmowach:

pozostawiony majątek - a może jednak nie warto się przywiązywać nadmiernie do majątku, szczególniej nieruchomości; historia uczy, że to bywa niezdrowe. Aczkolwiek nadal nie sprzedaliśmy domu w PL, gdyż nie ma takiej potrzeby, sensu i inne różne okoliczności mówią "poczekamy, zobaczymy".

ekonomia - "z inżyniera na magazyniera"? no way, nie taki był biznesplan i możliwości; więc może raczej jesteśmy ekspaci, no bo jednak nie spadliśmy dużo niżej na drabince ekonomicznej niż byliśmy w PL i jakby niewiele się zmieniło.

odcięcie społeczno-towarzyskie - naprawdę niewiele się zmieniło, "nie nasze porno".

rozerwanie między dwa kraje - owszem, szczególniej z powodu córek, ale też niepewnej sytuacji społeczno-ekonomiczno-politycznej; nie ma na to wielkiej rady, trzeba mężnie znosić.

odcięcie kulturowe od macierzy, Narodu itp. hasełek - jak powiedziałem policjantowi pierwszej nocy w SCO, kiedy sprawdzał co to za van na polskich numerach se na wsi stoi, i zaraz opowiadał mi gdzie są skupiska Polaków w okolicy: "oficerze, jakbym chciał do skupiska Polaków, to bym się z PL nie wyprowadzał".

oderwanie od rodziny - ustalmy, że moja rodzina to w kolejności: żona, córki, rodzice, bratankowie/bratanice, bracia, koty, cała reszta. Żona jest obok, jedna córka o pół godziny jazdy, druga, jakby co do czego, o dwie-trzy godziny podróży. Od rodziców, braci z rodzinami, całej reszty - oddaliłem się literalnie i metaforycznie przez 25 lat dosyć znacznie, więc nie ma wielkich potrzeb czy możliwości kontaktów czy wsparcia, od lat. Tzn. kontaktujemy się czy pomożemy sobie w razie czego nawzajem na miarę skromnych możliwości, ale co za różnica, czy jesteśmy o 60, 600 czy 2600km; nie jesteśmy ze sobą na co dzień, nie utrzymujemy codziennych kontaktów, każdy sobie musi jakoś radzić. Zresztą, z córkami jesteśmy na podobnej stopie, tak naprawdę (no może młodsza, uparcie pozostająca w PL, jest z nami w nieco innych stosunkach ekonomicznych ;). Ogólnie, w tym punkcie również nie było jakichś super zmian czy problemów; poza koniecznością oddania kotów, niestety.

szowinizmy miejscowych, zgwałcą, pobiją, zabiją polaczków - nie mieszkaliśmy nigdy w miejscach tak zagrożonych i to się nie zmieniło na emigracji, plus mamy skile +12 w unikaniu no-go zones (to ja) lub mimikrze (to żona), więc zagrożenie dla nas na bogatej szkockiej wsi czy wypadach do sklepu czy muzeum itp. do miasta jest raczej nikłe, a mocnych wrażeń nie szukamy. BTW tak na oko córka mieszkająca w SCO w strefie średniej mroku (bo taniej) wystawiona jest na podobne ryzyko jak córka mieszkająca w miarę normalnie na Mokotowie w Wawie.

obywatele drugiej kategorii, braki kulturowe, nie da się zintegrować - owszem, zapewne np. w pracy zdarza się odczuć, ale po pierwsze, spodziewany koszt, po drugie, jak się np. mamrocze po ang. niegramatycznie i niechlujnie, bo mi nie zależy, albo z natury i rozmysłu olewa integrację z kimkolwiek, to cudów nie ma i nie będzie.

nowy kraj nieznany, jak zaminowany - oczywiście, ale to się studiuje, ogarnia, ew. ponosi koszta wpadek; a jeśli ktoś twierdzi, że miał genetycznie wdrukowane polskie prawo, biurokrację, meandry władzy lokalnej itd. albo że ze szkoły wyniósł, to mu raczej nie uwierzę. Znacznie łatwiej uwierzę, że komuś nie chce się uczyć na starość nowego kraju, tak jak uczył się za młodu rodzinnego, ale to naprawdę nie nasz problem.

pogoda, środowisko - to są jakieś bajki z mchu i paproci, już dawno temu jak słyszałem te grube narzekania imigrantów, że UK nie do życia przez wiatr, albo przez brak słońca, albo coś tam, miałem je za wątłe i wtórne racjonalizacje jakichś zupełnie innych problemów z listy wyżej albo rodzinnych itp.

brak polskiego prawdziwego jedzenia - jak wyżej, plus ocena, że ktoś jest cyfrowo wykluczony albo tępawy po prostu; a najpewniej marudzi, bo ma z narzekania na braki więcej frajdy (to takie polskie!) niż ze znalezienia w 15 sekund danego żarcia w sieci, polskiego sklepu, itd itp.

5)

Co straciliśmy? Trudno powiedzieć. Garaż? Możliwości pracy żony-bibliotekarza, jeśliby koniecznie chciała pracować i koniecznie w zawodzie (inna sprawa, że perspektywy w PL jakoś nie był wiele lepsze...)? Ogólnie, chyba niewiele, plus jesteśmy w okresie przejściowym, są pewne koszta.

Co zyskaliśmy? Nadal znacznie przyjemniejszy, wielostronnie, kraj do życia; przeważnie mili ludzie; piękna natura; przyzerowo skwaszonych ryjów wkoło (poza nielicznymi imigrantami...).

6)

Co dalej? A kto to wie. Wcieramy się bardzo wolno w codzienność i normalność szkocką (np. do przychodni o 50m od domu zapisaliśmy się po 3 latach...). Zobaczymy, co z Brexitem, co ze Szkocją, co z EU, co z Rosją, co USA vs. reszta świata, a nawet co z wyścigiem zbrojeń czy globalnym ociepleniem - to pomyślimy. Na razie nam tu nieźle, będą wyrzucać, cóż, podoba nam się w SCO, spróbujemy jednak zostać; może dociągniemy do obywatelstwa. W rezerwie zawsze jakaś Irlandia czy Nowa Zelandia może się nada.

Do Polski staramy się nie wracać.


Aha, tytuł notki odnosi się też trochę do ulubionych Pitchforków:

My hate is like a bullet of a gun
That can't escape the core of a sun
I know it's hiding in this cloud
Run for cover, over and out











Licencja:
Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Menażeria inżynierii
Wed, 22 Feb 2017 21:40
Małe podsumowanie - klient A) załatwiony i chyba...

Boni - Menażeria inżynierii
Thu, 16 Feb 2017 22:02
@bzyk @SCADA (c) 1998 Nie, to jest Cimplicity wersja...

bzyk - Menażeria inżynierii
Thu, 16 Feb 2017 21:39
No, i na taką (branżową) notkę warto było czekać...

Boni - Menażeria inżynierii
Thu, 16 Feb 2017 11:25
@rozie W skrócie - nie ma dwu identycznych obiektów,...

Aniou - Menażeria inżynierii
Thu, 16 Feb 2017 10:48
@"że mają podejście raczej konserwatywne,...

zz_top - Menażeria inżynierii
Thu, 16 Feb 2017 08:41
@"Potem dorosłem ;)" A te "dorośnięcie" to u Ciebie...

rozie - Menażeria inżynierii
Thu, 16 Feb 2017 07:27
Naiwność to może nie, ale jakoś tak sobie...

Boni - Menażeria inżynierii
Wed, 15 Feb 2017 22:40
@rozie Bardziej "ośmielił się wyrwać", bo to...

rozie - Menażeria inżynierii
Wed, 15 Feb 2017 06:44
Z tymi zamkami to szok i niedowierzanie jak się...

Boni - Menażeria inżynierii
Tue, 14 Feb 2017 22:02
@Aniou Nie planujemy na razie, pewnie późniejszą...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Jetlag (pattern recognition)
Ogólna teoria
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
Modelarnia
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.70   BS 2012-2015