Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze






Autor: Boni
Kiedy: 2016-06-18, sobota
Tagi:  namysł, unrealpolitik
___________________________________
(będzie długie...)

Zaczęło się od jakichś pyskusji w necie po strzelaninie w Orlando. Ogólnie mam na to, rzecz jasna, "aconowego"; w USA jest już chyba więcej niż jedna strzelanina dziennie. Ale - jak zwykle - ludzie się mylą w internetach na temat zabójstw, bezpieczeństwa, dostępu do broni, na zylion sposobów, więc koniecznie musiałem popyskować.

Aż poszedłem popatrzyć w kwity i źródła (chociaż niezbyt daleko poza wiki, FBI, itp. no bo po co), czy coś się zmieniło za ostatnią, powiedzmy, dekadę, w temacie, powiedzmy, "zabójstwa takie i owakie a dostęp do broni", ale nic ciekawego nie wypatrzyłem. USA nadal jest dziczą, nie to że jakąś bardzo wyjątkową (choć niektórym się wydaje, że w USA jest bardzo dużo morderstw, tylko że nie), ot przeciętną, jak na planetę Ziemia. Za to jest wyjątkową dziczą, jak na ich poziom ogólnego "rozwoju".

Powszechny dostęp do broni kosztuje ich, powiedzmy (licząc na palcach i chamsko rzutując dane jakiejś Kanady itp. miejsc kulturowo niezbyt odległych i z w miarę normalnym dostępem do broni palnej, na USA), jakieś 4000 dodatkowych trupów rocznie w zabójstwach i pewnie nieco więcej niż drugie tyle w samobójstwach (bo samobójstw jest mniej więcej dwa razy tyle co zabójstw, ale tu mi się nie chciało nawet na palcach liczyć) - jak to mówią, "duży kraj, można się zgubić"; nie mnie sądzić, czy te 3000-4000 w skali 12000 wszystkich morderstw to mało czy wiele, niech se Amerykanie sami to wyceniają.

Kosztuje ich też, oczywiście, sraczkę medialną po każdej strzelaninie itp. z "wieczną" dyskusją między debilami brandzlującymi się giwerami i lobbystami liczącymi kasiorkę z tego przemysłu a mniej lub bardziej (serio, czasem - mniej niż bardziej) zwolennikami obostrzeń i utrudniania dostępu do broni. Ale tu też, nihil novi, co najwyżej można się podziwować, jak debilnie argumentują czy nieudolnie manipulują jedni czy drudzy. Moim faworytem, pod względem hilaryczności, od strony lobbystyczno-redneckowej nadal są argumenty "z samoobrony" (BTW w USA dwa razy więcej ludzi ginie od wypadków z bronią niż zastrzelonych w samoobronie, i są to liczby 3 cyfrowe...), a od strony antygiwerowej-cywilizowanej, chyba pokazywanie jak źle jest w USA pod takim czy owakim względem, na przykładzie Japonii...

Ale to wszystko, cała ta sieczka i rozważania o broni i zabójstwach przy jej pomocy, no i te parę tysięcy trupów, to jest część problemu, spora, ale tylko część. Gdyż ważniejsze pytanie jest takie - dlaczego społeczeństwo supermocarstwa, które pod wieloma mierzalnymi względami nadal jest w czołówce planety, jest taką dziczą, że ma poziom zabójstw per capita (tudzież inne przejawy przestępczości) na poziomie jakiegoś Iranu czy Tajlandii? I dlaczego, jeśli nawet wyjątkowo optymistycznie, udałoby się im zabrać te zbędne 250 milionów giwer, spadliby pod względem zabójstw per capita do poziomu jakiejś Turcji czy Libii, wysoce teoretycznie i w najlepszym wypadku?

Bo normalny, w miarę cywilizowany świat, wygląda trochę inaczej, co nie.

homicides

Długie i nudne objaśnienie - w ramach liczenia na palcach straszliwie twardych danych z wikipedii, i tak wsadziłem co nieco w excela, więc paroma ruchami myszki mogłem zrobić powyższą ilustrację notki (rid maj lips - notki na blogu a nie dysertacji z socjologii czy pokrewnych). To jest scatter ilości zabójstw na 100tys. mieszkańców, dla 30 krajów z tzw. pierwszego świata, vs. indeks rozwoju HDI w osi x (skądinąd vs. PKB per capita itp. miar dobrostanu nie będzie większych różnic). Listę krajów skompilowałem se arbitralnie acz rozsądnie, czyli górne 30 po HDI, wywalając po drodze enklawy jak Monaco czy Singapur (i powinienem enklawę zwaną Islandią, ale bo mnie zmylili, pszepani, i przeoczyłem) i wywalając rzeczy których nie mam zamiaru porównywać z EU czy USA, czyli co dalszą Azję czy rozwinięte kraje arabskie, ale NIE omijając Kanady czy Australii itp. powiedzmy, kulturowo równie bliskich EU jak USA. Listę otwiera Norwegia, zamyka Chorwacja. Plus "dyscyplina dodatkowa", 31 kraj, ale nie uprzedzajmy niespodzianki.

Jak widać, "normalny I świat", przynajmniej pod względem mordowania rodziny, sąsiadów i mniej czy bardziej znajomych, to ta chmura na dole. Znaczy, moim skromnym zdaniem, ten naprawdę normalny, to kończy się gdzieś tak w okolicy jedynki (czyli UK albo Danii...), no ale czego wymagać od gupich acz bogatych małp naczelnych; powiedzmy, że do dwójki to jest jeszcze normalność.

Skądinąd Polska po tym względem, wbrew temu co bredzą żądne kliknięcia i oglądalności media, przy dowolnie wybranej morderczej okazji, i co powtarzają za nimi rzesze chwilowo odłączonych od massmediów idiotów, bynajmniej nie jest jakąś dupą świata czy powodem do wstydu, czy wymaga natychmiastowego wprowadzenia kodeksu Hammurabiego i rozdania broni wszystkim chętnym do "samoobrony" - to ten uroczy jasnoniebieski trójkącik w okolicy 0,84/0,7. A jeśli już, to powody do pewnego wstydu i pracy u podstaw w temacie mordowania się, ma europejska "chmurka" w okolicy 0,88/1.5 - to Francja, Belgia i Finlandia, no ale to pewnie przez te miliardy imigrantów, szczególniej w Finlandii.

Dygresja - najbardziej morduje się, rzecz jasna Ameryka Południowa i Środkowa, potem, mniej więcej, Afryka. I to są kraje gdzie NAPRAWDĘ jest dużo zabójstw, bezwzględnie i względnie; to są poziomy 5-10 razy wyższe niż straszliwe strzelające-do-kogo-popadnie USA. Ale wiadomo, Honduras czy Wenezuela czy nawet Brazylia to zadupie świata, nieistniejące w globalnych mediach i świadomości dzieci sieci. Inna dygresja - jedyne, co w całym tym mikro-riserczu mnie naprawdę zaskoczyło, to, że Karaiby mordują się per capita i decapita całkiem paskudnie, i nie mówię tu o jakichś małych wysepkach, gdzie parę zabójstw robi statystykę (coś jak Lichtenstein czy Luksemburg - parę zabójstw przesuwa ich od razu w drugi czy trzeci świat), ale o Jamajce, Haiti, Bahamach, nawet Kubie. Nie wiedziałem tego, nie znam się, ale zasmuciło mnie to znacznie.

Ad rem - dyskutowane USA to ten zielony trójkącik po prawej w górze - widać jak bardzo się coś zesrało, jeśli kraj, który powinien być pod względem zabójstw tam, gdzie Kanada czy Niemcy czy Irlandia (to co jest poniżej w "chmurze"), jest tam gdzie Iran czy Albania, czy ogół krajów "dwa ekrany w lewo". I jeśli, jw. hipotetyczne zabranie im całej broni, wcale nie przesunie ich na dół, tylko gdzieś w okolice 2,5-3.

I nie tłumaczą tego, jak najbardziej istotne, różnice między stanami USA - nawet najbezpieczniejsze New Hampshire jest w okolicy EU, a jakby się "poprawiło", to byłoby w okolicy Polski, a nie Islandii. O większości stanów, a szczególniej "konfederackim" południu, lepiej nie mówiąc...

Ale w tym momencie czujnie przyglądamy się towarzystwu, mordującemu się na tym samym poziomie, co USA, jeśli nie lepiej, które jak najbardziej zmieściło się na wykresie i też odstaje nieźle - to te trzy pomarańczowe trójkąciki po lewej (skądinąd, w temacie dostępu do broni - jeden ma dostęp niższy niż Polska, a inny całkiem spory, klamka albo strzelba w co drugim gospodarstwie).

To jest (od lewej) Łotwa, Litwa i Estonia. A Litwa jest obecnie nie tylko stolicą europejskiego mordunku, ale też samobójstw; jeśli ktoś myśli, że nadal Węgrzy są słynnym ewenementem Europy pod tym względem, jest nieaktualny jak coś nieaktualnego, Litwini wykonali wielki krok naprzód pod tym względem i ogrywają Węgrów jak 3 do 2 pod względem odbierania sobie życia. I innym też, jak widać na wykresie.

Różne są tłumaczenia powyższego nieciekawego stanu w krajach bałtyckich - od "pasa wódczanego" (ale gdzie Finlandia?), przez ekonomię (ale gdzie Chorwacja, Słowacja, itp?) po socjologię (jakieś zupełnie mętne wywody, jak to paranauki). Do mnie trafia najprostsze - to wina imigrantów, oczywiście.

I tu przechodzimy do "dyscypliny dodatkowej", kraju nr 31, czyli czerwonego trójkącika w lewym górnym rogu. To jest Rosja. Czyli nieco under development, że tak polecę sucharem, i dzicz, przy której dzicz amerykańska przypomina rozważania "Syberia a preria". Stąd wnoszę, że wielostronne i przemożne wpływy rosyjskie na, tudzież solidna imigracja rosyjska do, Litwy, Łotwy i Estonii, powodują, że kraje te są pod dyskutowanym względem w pół drogi miedzy normalnym I światem a, cóż, Rosją.

A kiedy tak kontempluję ten wykresik, gdzie jest USA i Rosja, gdzie normalne kraje i nad nieszczęściem krajów bałtyckich, i kombinuję co tu jest nie tak, i poczytuję to i owo, a nawet, nie bójmy się tego słowa, ciągnę i ciągnę, żeby wyciągnąć jakieś wnioski, przypomina mi się, że praprzyczyna już została zdiagnozowana i opisana dawno temu.

A nawet - dokładnie 100 lat temu.

Gdyż dokładnie 100 lat temu Lenin kończył w Zurychu/Bernie esej-książeczkę "Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu" (wydaną dopiero w 1917). A niedługo potem pojechał do Rosji robić rewolucję.

Dlaczego wyciągam nie dość, że esej o imperializmie i to jeszcze Lenina, w kontekście jak wszystko powyżej? Bo to bardzo dobry esej, który się bardzo niewiele zdezaktualizował, co skądinąd, przerażające; bo wydaje mi się lepszy i aktualniejszy niż np. rozważania Marksa w temacie; bo historia najnowsza i "nasze czasy" pokazują, że Lenin miał w sednie rację, a np. Kautsky z pomysłami, z którym Lenin polemizował tą książką, raczej racji nie miał.

Bo to co "tak naprawdę" różnicuje krainy z wykresu i tłumaczy różnice ich społeczeństw, również w temacie mordowania bliźnich, to permanentny i 100 letni, dojrzały imperializm USA i Rosji (a nawet, powiedzmy, neoimperializm, za chwilę o tym) vs. jego historyczna nieobecność lub zapaść w pozostałej 29 społeczeństw.

Oczywiście, mordowanie bliźnich 4 czy 10 razy bardziej niż w innym, acz porównywalnym kulturowo czy ekonomicznie czy politycznie społeczeństwie, wynika z mnóstwa czynników - z biedy ergo z nierówności ekonomicznej i politycznej, także klasowej i etnicznej, z braków opieki społecznej, zdrowotnej (jak słusznie podniósł ktoś w pyskusji od której się zaczęło - również opieki psychiatrycznej), różnicach w dostępie do edukacji, w różnych modelach lansowanych przez media i popkulturę itd. itp. no i na końcu, w różnicach w dostępie do narzędzi zaprojektowanych i wykonanych tak, by efektywnie mordować innych ludzi, czyli do broni. Tylko, że moim zdaniem, za 9 na 10 z tych najróżniejszych czynników stoi drapieżny, neoliberalny, zglobalizowany i rozwinięty kapitalizm, czyli imperializm, jak z czasów Lenina. Który na wszystkich poziomach usiłuje zagrabić wszystko, co jest do zagrabienia i sprzedać to maksymalnej ilości ludzi, i zagrabić jeszcze raz, i tak bez końca, co najwyżej w nowych podziałach starych ról i kawałków świata.

Jak pokazała historia, mrzonki jak "ultraimperializm" Kautsky'ego, czyli pójście imperialistów w jakieś kooperacje czy demokracje czy inne Unie Europejskie, i że już nie będą tacy drapieżni i żądni wyciskania kasy i krwi z wszystkiego i wszystkich, tylko mądrzy i dobrzy, było możliwe na historyczną chwilę, po wstrząsie klasy II wojny czy w warunkach Zimnej Wojny i cienia Sowietów rzuconego na świat. Kiedy wojny zapomniano, a planeta stanęła otworem, nowe pokolenia imperialistów po staremu usiłują zagrabić i podzielić świat, nie ważne jakim kosztem. Co dynamika Zachód - Chiny, czy Zachód - BRICS, czy w wielu miejscach i poziomach bardziej lokalnych, dosko pokazuje w ostatnich dekadach.

A co się moim zdaniem istotnie zmieniło od czasów Lenina, i co można nazwać neoimperializmem czy jakoś tam fikuśniej - i co drastycznie pogarsza, także na wykresie powyżej, stan społeczeństwa USA, statku-matki neoimperializmu, jak i Rosji, pre-post-over-ultra-imperium?

Kolosalne zwiększenie wydajności pracy itp. parametrów przez ostatnie sto lat.

Stąd normalne rozwarstwienie, walka klas, czy jak tam se nazwiecie to, co w stosunkach wewnętrznych z własnymi społeczeństwami robią neoimperialiści - elity, banksterzy i władcy świata, z wiszącymi u ich mankietu politykami i mediami - jest obecnie pomnożone, przez moją i waszą statystyczną niemoc i zbędność. I jeszcze większą niemoc i zbędność mieszkańców USA czy Rosji.

Gdyż jeśli w rolnictwie wydajność wzrosła tak, że zamiast 20% ludności wystarczy do pracy 2%, te zbędne 18% może obchodzić socjalistę, komunistę, może nawet chadeka - ale nie ma takiej siły na świecie, żeby obeszło (neo)imperialistę. I tak samo w innych gałęziach gospodarki i w ogóle społeczeństwa.

Neoimperializm przesunie ich gdzieś do jakichś gównianych usług, do pseudopracy za pseudopiniądz, żeby na ulicę nie wyszli. I nigdy nie wyjdą, bo większość z nich wierzy (a wmawiają im to najlepsi na świecie specjaliści mediów i "edukacji"), że od zera do milionera, że konstytucja USA da best, że car Putin jest swój chłop, że wolność rządzi i jeszcze więcej wolności trzeba, szczególniej dla neoimperialistów i ich zauszników, że każdy może założyć własny kartel czy monopol, że twardym trzeba być a nie miękkim, że kły i pazury i oko za oko, że nasi chłopcy w mundurach spuszczą manto każdemu; a kto nie ma broni, ten cipa. A jak będziecie niegrzeczni, to przyjdą źli muzułmanie i zjedzą wasze kobiety oraz zgwałcą wasze owce, czy też wprost przeciwnie.

"Na zewnątrz", można rozważać globalizację czy neokolonializm na zasadach "normalnych" imperializmu, prawie tak jak 100 lat temu Lenin. "Wewnątrz", jak przy rozważaniach statystyk morderstw społeczeństw I świata, sugeruję perspektywę jw. leninowską skrzyżowaną ze zmianami wydajności pracy, "społeczeństwem 20/80" itp.

Kwestia, czy neoimperialistom, wnukom Reagana i Thatcher, uda się zupełnie rozmontować to, do czego doszły społeczeństwa, które kiedyś się nieco opamiętały w duchu ultraimperializmu, te na dole wykresu, i czy uda się zgotować nam wszystkim coś pomiędzy USA a Rosją, albo, znowu, góry trupów, kiedy imperialiści będą se ustalać Kolejny Nowy Porządek Świata - ta kwestia wydaje się wciąż nieco otwarta. Albo, być może, "jestem wyjątkowo naiwnym łosiem".

Pożyjemy, zobaczymy.





doxa
Sat, 18 Jun 2016 07:15:27
Dobre wyliczenia, wnioski kiepskie. Otoz skad sie bierze przemoc w USA? To efekt istnienia ogromnej kolorowej mniejszosci. Dzieki temu getta w USA przypominaja RPA. Ostatni strzelec to tez kolorowy koles, tym razem z Afganistanu.

Boni avatar Boni
Sat, 18 Jun 2016 10:23:33
@doxa

Jaaasne. Bo ta "ogromna kolorowa mniejszość", kolosalnie dyskryminowana przez ostatnie więcej niż 100 lat, to są natywni Indianie, albo samorzutnie na drzewach wyrosła. Nie, wcale nie została stworzona i umocowana, czasem wręcz - przywieziona i importowana, przez kapitalistów amerykańskich; i wcale nie jest utrzymywana w obecnym kształcie (przynajmniej do niedawna - w sensie małych dekad) przez ich imperializm.

Z innej beczki, jeśli nic się drastycznie nie zmieni, "mniejszość" jeszcze tylko przez chwilę.

zz_top
Sat, 18 Jun 2016 10:38:09
@doxa
Wnioski nie są tak całkiem z dupy, co najwyżej Boni zrobił spory skrót myślowy. No bo zadaj sobie pytanie: skąd te getta kolorowych się wzięły? Jaki system powoduje napływ biedniejszych, nieskłonnych do integracji ludków?

Codiac
Sat, 18 Jun 2016 12:39:18
Ciekawy wpis, dający sporo do myślenia. Zwłaszcza w kontekście innych wiadomości. Turniej piłki kopanej być może nie interesuje ciebie za bardzo, ale jak to bywa, doszło przy jego okazji do awantur między kibicami. Przodują w tym Rosjanie, a po tym jak zrobili niezłą rozpierduchę, władze Rosji stwierdziły że godnie reprezentują swój kraj. No bo nie dają sobie w kaszę dmuchać, tylko pokazują wszystkim że Rosjanie są silni i trzeba się z nimi liczyć. Banda debili bijąca się na meczu godnie reprezentuje kraj, bo są w stanie pobić innych i to jest oficjalne stanowisko ich kraju.
Swoją drogą ktoś cytował jednego z tych bojówkarzy, który stwierdził że francuska policja to im na wszystko pozwala, w ogóle nie umie zapanować. A gdyby coś takiego próbowali zrobić w Polsce, to nasza zaraz by ich rozbiła na małe grupki i spacyfikowała. I to jest oczywiście anecdata, ale pokazująca jak oni widzą zachód i nas. Francja to przecież postimperialny kraj, a my najwyżej wannabeimperialny.

rozie
Sun, 19 Jun 2016 20:38:23
Dobrze trafiłeś z tematem, akurat ostatnio dyskusja na FB była z okazji udostępnienia przez znajomego tego zestawienia:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10153605353836709&set=a.10150279068136709.325516.711946708&type=3&theater (mam nadzieję, że zadziała i trochę dłużej podziała...).

Jeden ze zwolenników swobodnego dostępu bardzo chciał zestawienie w ogóle, to dostał:
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_intentional_homicide_rate
Jakoś dokładnie korelacji nie liczyłem, ale dla paru przykładowych się pokrywa. Z tym, że przekonać to raczej nikogo nie przekona, bo "gun ownership is not about numbers, it's about freedom". Ale może policzysz, skoro lubisz wykresy robić. ;-)

Podniesiono kwestię Szwajcarii i Kanady, które ponoć odbiegają. Zwł. ta pierwsza. Może kwestia przepisów. W Kanadzie podobno można mieć tylko broń myśliwską.

W ogóle tak mi przyszło do głowy w tej dyskusji na FB, że dość dokładnym odpowiednikiem prawa do posiadania broni palnej przez obywateli jest w skali globalnej posiadanie broni ABC przez państwa. Też "ci co mają zachowują się generalnie odpowiedzialnie", też "it's all about protection/freedom", też "źli mają, mimo braku pozwoleń i sankcji". No i też jest to zbędny, niebezpieczny overkill.

Co do badania wpływu, to samobójstwa bym wykluczył. Samobójstwa raczej nie są spontaniczne, więc jak ktoś jest zdecydowany, to jest tyle innych prostszych i pewniejszych metod... Brak dostępu do broni palnej niewiele tu IMO zmieni.

krwawy_krolik
Mon, 20 Jun 2016 14:18:25
Latwy dostep do broni zwieksza liczbe smiertelnych ofiar przemocy domowej: http://smartgunlaws.org/domestic-violence-firearms-policy-summary/


leslie
Mon, 20 Jun 2016 22:03:42
Dostęp do broni jak najbardziej zwiększa liczbę skutecznych samobójstw. Prób samobójczych może jest podobnie, ale skutecznych samobójstw - mniej. Większość metod, która nie jest specjalnie drastyczna (typu pigułki) umożliwia odratowanie niedoszłego samobójcy. Ale broń palna jest tutaj bardzo skuteczna i jednocześnie prosta w obsłudze i zmniejszenie dostępu do niej przekłada się na mniejszą liczbę udanych samobójstw.

Podobnie było wcześniej w Wielkiej Brytanii przy przejściu z gazu węglowego (gdzie wystarczyło włożyć głowę do piekarnika i odkręcić gaz) na gaz ziemny (gdzie owocowało to tylko bólem głowy). Utrudnienie łatwego dostępu do samobójstwa powoduje mniej udanych prób samobójczych, to dość dobrze ustalone w literaturze.

rozie
Tue, 21 Jun 2016 06:26:16
Mhm. Ja tam jakoś sceptycznie podchodzę do broni palnej jako narzędzia samobójstwa. IMHO drastyczne, i skuteczność... niepewna - co jakiś czas ktoś źle trafia i z szybkiej i bezbolesnej metody robi się bolesna powolna. Patrz młody Werter, że tak się do literatury odwołam.

Wydaje mi się, że dostęp do sznura jest powszechny? Nie wiem jakie są wyobrażenia w społeczeństwie dotyczące tej metody, ale wiem, jak w praktyce działa "duszenie" przez ucisk na tętnice. Tak w kontekście łatwej dostępności do niedrastycznych metod...

cmos
Tue, 21 Jun 2016 08:43:20
@rozie
"dostęp do sznura"

Nie żebym się na tym znał, ale wydaje mi się że sznur wymaga dość długich i nietrywialnych przygotowań, a żeby zabić się z broni palnej wystarcza impuls i parę sekund. To może robić poważną różnicę.

Boni avatar Boni
Tue, 21 Jun 2016 08:53:43
@rozie

Proszę, postaraj się unikać dyskusji z głosami w twojej głowie i twoimi silnymi wrażeniami, że samobójstwa są spontaniczne, że "podobno w Kanadzie", że jeśli tobie sie podoba sznur, to Amerykanom też, itd itp. W epoce gugla i netu to obraża moje poczucie estetyki, a nawet statystyki.

USA używa do skutecznych samobójstw (BTW - których ma zwyżkę ostatnio) broni w około 50%, duszenia/wieszania w 25%, trucia w 16%. A np. "superskutecznego" skoku z wysokości zaledwie w 2%, innych metod jeszcze rzadziej. I jest to wszystko guglalne w 5min, więc twoje rozwodzenie się nad tym, co ci się wbrew faktom wydaje, jest słabe.

krwawy_krolik
Tue, 21 Jun 2016 16:04:01
IMHO kwestia ulatwiania badz nie samobojstw jest drugorzedna wobec ulatwiania badz nie zabijania innych osob.

krwawy_krolik
Tue, 21 Jun 2016 16:04:25
PS. Bedzie notka o Brexit?

igor
Tue, 21 Jun 2016 21:43:07
Nie do końca przekonuje mnie ta teoria (albo inaczej rozumiemy słowo imperializm). W nieimperialnej (?) .pl mamy w ostatnich latach straszny wzrost kultu siły i agresywnej retoryki, mniej więcej takiej, jaką cytowałeś 4 akapity od końca. Ale nasi kibole wyklęci z braku wymarzonego karabinu muszą zadowolić się pobiciem przypadkowego Meksykanina czy Hindusa (w ramach obrony przed islamizacją). Mam wrażenie, że tylko ograniczenie dostępu do broni trzyma nas w europejskim klastrze.

Moim zdaniem jest jakiś ogólny poziom agresji w społeczeństwie, widoczny wszędzie: począwszy od tego jak często ludzie na siebie drą ryja, przez ilość przestępstw z użyciem przemocy a skończywszy na skłonności do przedłużania dyplomacji wojną. Europa Zachodnia przeszła w drugiej połowie XX wieku soft betryzację. Fakt, we Francji czy UK zbiegło się to z utratą kolonii, ale
a) to był raczej skutek, a nie przyczyna - społeczeństwo mniej chętne do przemocy coraz mniej przychylnie patrzyło na tłumienie buntów,
b) kraje, które kolonii nigdy nie miały lub straciły je znacznie wcześniej, powinny mieć niższy poziom agresji, tymczasem mają zbliżony lub większy.



krwawy_krolik
Tue, 21 Jun 2016 23:14:31
Akurat Francja bunt w Algierii tlumila bardzo brutalnie. Tudziez Wielka Brytania w Kenii. Stracili kolonie, bo nie mieli sily zeby je utrzymac. Not for the lack of trying.

Boni avatar Boni
Wed, 22 Jun 2016 02:46:34
@igor

Imperializm rozumiem mniej więcej tak, jak definiował go Lenin, czy teorie z niego wywodzące się, jak centrum-peryferia itd. raczej nie w jakichś zabytkowych definicjach wiktoriańsko-kolonialnych czy czysto politycznych czy "nacjonalistycznych".

W nieimperialnej (?) .pl mamy w ostatnich latach straszny wzrost kultu siły i agresywnej retoryki, mniej więcej takiej, jaką cytowałeś 4 akapity od końca.

"Po czym wnosisz?" I względem czego? Jakiejś Polski sprzed lat? A jakiej? Może wspaniałej Skandynawii - z cudeńkami nacjonalistycznymi i faszyzującymi, albo np. z retoryką i systematycznym wzrostem duńskiej DPP? UK jw.? USA z Trumpem? Rosji - "all inclusive", że tak powiem? To może wzg. Rwandy w 1994?

Ad. kolonializm - nie jest ani warunkiem koniecznym ani wystarczającym imperializmu, choć go zapewne ułatwia. Coś w deseń - w rozwiniętym kapitalizmie spoko można mieć imperializm bez istotnych klasycznych kolonii, ale trudno mieć istotny merkantylizm i kolonializm bez, za chwilę, jakiegoś solidnego imperializmu.

I jeszcze - m.in. tezą notki jest, że jak nawet nie było / nie ma kolonii, albo słabszych sąsiadów wrednie zabierających lebensraum, to zawsze można BYŁO próbować skolonizować wewnętrznie jakiś kawał własnego, aby odpowiednio dużego i wielostronnie rozwarstwionego, społeczeństwa. Teraz też niby można, ale "coraz mniej warto", bo z powodu zmian struktur i okoliczności pracy i wytwarzania (w tym - wytwarzania kapitału), ci ludzie są kapitalistom czy imperialistom itp. "zbędni" i "nie opłaci się" i rzesze własnych proli itp. już nie są tak łakomym kąskiem, jak były powiedzmy 50 lat temu.

Ad a) Dekolonizacja z punktu widzenia metropolii, to jest IMHO zagadnienie bardziej polityczne, znacznie mniej społeczne; w sprzężeniu zwrotnym "nagle kolonizatorzy mają "w domu" co innego na głowie, niż kolonie - nie mają siły na utrzymanie kolonii, choć nieco próbują - jeszcze bardziej nie mają zasobów itd." po paru iteracjach robią dobrą minę do złej gry, i ogłaszają postkolonializm (wcześniej rozpieprzając co się da we wkrótce byłych koloniach). Przecież to jest ten sam mechanizm, który dał PL niepodległość w 1918 itp., nie widzę zawiązku z taką czy owaką "chęcią do przemocy" czy "agresywnością" zaborców czy kolonizatorów; IMHO przemoc w polityce jest w pewnym sensie constans.

Ad b) Nie uważam, że "powinny" to co piszesz, dlatego podpiąłem temat zabójstw per capita jednak pod imperializm, a nie pod kolonializm.

Ogólniej, odmawiam filozofowania o jakichś niezdefiniowanych i niemierzalnych "poziomach agresji", "retorykach", itp.

@notka o brexit

Nie planuję w dającej się przewidzieć przyszłości.

rozie
Wed, 22 Jun 2016 06:40:54
@Boni Gwoli ścisłości, twierdziłem, że samobójstwa raczej _nie są_ spontaniczne. Tu masz dane o notkach/listach pożegnalnych https://en.wikipedia.org/wiki/Suicide_note I że brak dostępu do broni niewiele zmieni w ich ilości.

Sposób rozumowania, który zdajesz się prezentować "50% samobójstw jest z wykorzystaniem broni, gdyby nie było dostępu do broni, to (istotnej części) tych samobójstw by nie było" jest błędny. Jak pisałem wyżej, metodę można łatwo zmienić.

Zresztą, tu masz dane https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_suicide_rate I w przeciwieństwie do liczby zabójstw USA nie odbiega w ilości samobójstw, mimo dostępu do broni.
To także @leslie w kontekście zmniejszenie dostępu do niej przekłada się na mniejszą liczbę udanych samobójstw.

Zupełnie nie wiem, skąd pomysł, że twierdzę, że w USA nie używają broni palnej przy popełnianiu samobójstwa? Odniosłem się do tego, że jest to metoda drastyczna. I są skuteczne i powszechnie dostępne zastępniki.

Tak czy inaczej, włączanie samobójstw w kontekście rozmowy nt. dostępu do broni nie ma sensu.

@cmos Też się nie znam, ale "długich i nietrywialnych"? To chyba jak będziesz ten sznur sam zaplatał... ;-)
Wyżej masz dane, czemu uważam, że:
1. samobójstwa są raczej zaplanowane, a nie pod wpływem impulsu,
2. nie ma (oczywistego) związku między ilością samobójstw, a dostępem do broni. Oczywiście można gdybać, że wybierający broń palną jako narzędzie nie zdecydowali by się w ogóle w przypadku jej braku. Albo nie zdecydowałoby się 80% z nich. Albo 20%. Ale to właśnie gdybanie jest.

Boni avatar Boni
Wed, 22 Jun 2016 10:12:27
@rozie

Nadal mętnie pobredzasz (niby jaki "dane" przyciągnąłeś z wiki o notkach samobójców?? jak ty mierzysz spontaniczność? że niby twitt czy wrzuta na fejsa w 160 znakach nie jest spontaniczna?) ze swojego bąbelka, w którym dużo ci się wydaje o drastyczności, metodach, przyczynach, itd. samobójstw.

Skądinąd właśnie dlatego nie rozwijałem tematu samobójstwa a broń w notce, gdyż znam "od zawsze" te statsy per capita per country, i mój pogląd w temacie od dawna jest, że najpierw kultura i socjologia, potem dostęp do narzędzi.

Ale włączanie samobójstw z bronią i bez do dyskusji ma pewien sens w kompleksowej dyskusji o efektach dostępu do broni (nawet jeśli ma się podejście jak królik, że kogo obchodzą samobójstwa). Bo skoro 100 krotna per capita różnica w dostępie do broni przekłada się na 50 krotną różnicę per capita w ilości samobójstw przy użyciu broni, to może jednak ta cała broń nieco zmienia sytuację? A może jednak warto to "interpolować" na inne drastyczne i pociągające za sobą ofiary, sposoby i zakresy używania tejże broni?

cmos
Wed, 22 Jun 2016 12:46:45
@rozie
"Też się nie znam, ale "długich i nietrywialnych"? To chyba jak będziesz ten sznur sam zaplatał... ;-) "

Długich w porównaniu. Co innego jest ogólna decyzja "mam dość, zabiję się", co innego jej wykonanie. Zakładając że masz już sznur/broń to przy sznurze musisz znaleźć odpowiednie miejsce do jego przymocowania, zrobić pętlę (wcale nietrywialna rzecz, jak się nie znasz na węzłach), przywiązać go, itd. czyli wykonać sporo operacji, a przy każdym z kroków możesz się rozmyślić albo rzecz odroczyć. Przy broni palnej odbezpieczasz, przykładasz i przyciskasz spust - mniej kroków, mniej czasu, mniej szans na wycofanie się.
A potem jeszcze jak ktoś wejdzie, to przy pętli masz szanse na odratowanie, przy broni nie za bardzo.

Owszem, teoretyzuję.

rozie
Wed, 22 Jun 2016 20:00:30
@boni Skądinąd właśnie dlatego nie rozwijałem tematu samobójstwa a broń w notce, gdyż znam "od zawsze" te statsy per capita per country, i mój pogląd w temacie od dawna jest, że najpierw kultura i socjologia, potem dostęp do narzędzi.

Może nie chciałeś rozwijać i może uważasz, że najpierw kultura, ale przeczytaj, co napisałeś:
Powszechny dostęp do broni kosztuje ich [...] i pewnie nieco więcej niż drugie tyle w samobójstwach
To jest dokładnie odwrotnie, niż "najpierw kultura", bo wprost stoi, że X samobójstw wynika wprost z dostępu do broni (jest kosztem dostępu).

Bo skoro 100 krotna per capita różnica w dostępie do broni przekłada się na 50 krotną różnicę per capita w ilości samobójstw przy użyciu broni, to może jednak ta cała broń nieco zmienia sytuację?
I znowu swoje. Wyżej masz linka do odsetka samobójstw na daną liczbę ludności. Sumarycznego. Czy kraje z dostępem do broni odbiegają jakoś w ilości samobójstw? To może się zdecyduj, czy najpierw względy kulturowe i potem narzędzia, czy najpierw narzędzia. I czy trzymasz się danych, czy wolisz pogdybać.

@cmos Rozpisując w punktach: musisz znaleźć miejsce, pobrać z domu broń, wcześniej wydobywając z kasetki. Musisz ją załadować. Napisać list (30-50%). Przy każdym z kroków możesz się rozmyślić albo rzecz odroczyć. ;-)

Boni avatar Boni
Fri, 24 Jun 2016 11:02:31
@rozie

A jednak nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

Z innej beczki - proszę, nie obniżaj poziomu jeszcze bardziej, dodawaniem jakiś emotek po co durniejszych twoich tezach.

charliebravo
Fri, 24 Jun 2016 11:17:57
Steven Pinker w "Better Angels of Our Nature" tłumaczy USA trochę jako "ofiarę własnej postępowości". Idzie to w uproszczeniu tak: Deklaracja Niepodległości i Konstytucja USA powstały w czasach kiedy światem rządziły monarchie. Jedną z cech monarchii był monopol na przemoc (który z kolei wywodzi się z przejścia od feudalnego "król potrzebuje rycerzy do walki, i zostawia im wolną rękę do mordowania chłopów" do nowszego "monarcha absolutny potrzebuje chłopów do piechoty"). A więc w tamtych czasach postępowe było to, że w USA każdy obywatel mógł mieć własną broń, poniekąd także do potencjalnej "obrony przed państwem". Milicje ochotnicze, "minutemani", te sprawy.

No ale od tamtych czasów "nieco" jednak na świecie się zmieniło. I w dzisiejszej Europie na przykład państwu _pozostał_ monopol na przemoc, ale jest to (póki co) dużo fajniejsze państwo niż dawno temu. Dalej nie wolno nam trzymać "mocnej" broni w domu (sprawdzić, czy nie Szwajcaria), ale większość zgodzi się, że nie jest nam ona do niczego potrzebna.

A Amerykanom pozostał taki artefakt, cena postępu w pewnym sensie. Coś jak z kolejami w Anglii, które bardzo długo były gorsze technicznie niż w reszcie świata (na pewno jeszcze w czasach IIWŚ), no bo oni je wynaleźli, i musieli wszystkie błędy u siebie przerobić - a niektóre zostały na długo.

PS. "Mocna broń" - w sensie że taka, która pozwala na konfrontację z powiedzmy formacjami wojskowymi. Kiedyś muszkiet, dzisiaj automatyczna.
PPS. Fenomen Szwajcarii jest tłumaczony bardzo silną lojalnością w stosunku do państwa i dobrym wpojeniem właśnie tej zasady, że ma ono monopol na przemoc. Stąd Szwajcar z karabinem maszynowym w domu w razie kłótni domowej używa częściej młotka.

Boni avatar Boni
Fri, 24 Jun 2016 11:38:20
@charliebravo

To wypaczenie idei Ojców Założycieli, z legalizacji anty-brytyjskich milicji, w lobby rednekowo-producenckie broni, jak tak oczywiste i znane, że nie chciało mi się wspominać w notce; tym bardziej, że IMHO nie ma większego znaczenia, do jakich tradycji odwołują się imperialiści i ich wielostronni i wielopłaszczyznowi poplecznicy czy sponsorowane przez nich tuby, czy do poprawek Ojców Założycieli, czy do tradycji caratu, who cares. Jak w genialnym cytacie z "Killerów2" - "Już pan senator znajdzie sobie odpowiednie święto o charakterze rodzinnym".

Co do Szwajcarii i krążących wokół niej mitów, przypominam, że w razie kłótni domowej przeciętny Szwajcar może używać karabinu wyłącznie w charakterze długiego i niewygodnego młotka, gdyż może i ma "na stanie" karabin, ale IIRC amunicji do niego nie powinien mieć mniej więcej tak samo, jak przeciętny Polak nie powinien mieć nielegalnego pistoletu.

charliebravo
Fri, 24 Jun 2016 11:58:39
@Guns of Switzerland
Wydaje mi się, że Szwajcar w domu nie będzie miał amunicji wydanej przez wojsko, bo takową zużywa/oddaje po ćwiczeniach. Ale z drugiej strony spokojnie może (legalnie!) kupić dokładnie taką amunicję na własną rękę, i używać jej razem z "państwową" bronią na strzelnicy. Więc summa summarum do broni automatycznej z amunicją ma dostęp nawet łatwiejszy niż przeciętny rendeck, bo wystarczy że sobie kulki kupi, gnata już ma.

Boni avatar Boni
Fri, 24 Jun 2016 13:11:49
IIRC żeby kupić legalnie amunicję np. do karabinka wydanego przez armię, musi mieć pozwolenie na posiadanie broni itd. a nie - członkostwo w milicji itp. I o ile pamiętam, poprzednio wydawano jakieś tam, zapieczętowane i często kontrolowane, pudełka z amunicją zwykłym obywatelom, ale jakiś czas temu zaprzestali, pewnie po paru incydentach; teraz IIRC Szwajcar nie może mieć na legalu amunicji w domu, CHYBA że ma full pozwolenie na broń, na warunkach mniej więcej jak w PL.

charliebravo
Fri, 24 Jun 2016 13:27:08
Mnie się z kolei wydaje (ale to jest relacja kogoś, kto z kimś gadał), że jest tak że oni często zostawiają sobie tą broń, tylko "zdeautomatyzowaną", jako broń prywatną. Znaczy jak już nie służą w milicji czy rezerwie, czy jak się to nazywa. Więc duże ilości amunicji kompatybilnej z bronią automatyczną muszą być w obrocie. I może muszą mieć na to jakieś papiery, ale mam wrażenie, że temat był nie taki czy są papiery czy nie ma, tylko czy "poważna" broń jest łatwo dostępna, czy nie. W takiej Polsce można stosunkowo łatwo zrobić papiery i mieć pistolet samopowtarzalny w domu jako broń sportową, ale mieć w domu legalnego kałacha, i mieć możliwość legalnego zakupu amunicji do niego, to już jest inna historia.

Boni avatar Boni
Fri, 24 Jun 2016 14:57:40
Szczerze, nie mam pojęcia o tym, czy Szwajcarzy zostawiają sobie broń "po służbie", jak dokładnie jest w tej chwili u nich z amunicją, itd itp. i nie bardzo mam czas czy chęci wnikać. Na deser tylko - spojrzałem w jakieś kwity z pralni per capita, zdaje się, że wliczając broń "wojskową", są na poziomie 50% wzg. USA, a odliczając te karabinki, są na poziomie Finlandii i nieco niżej niż Niemcy.

rozie
Sat, 25 Jun 2016 17:08:46
@Boni Jakbyś przeparsował emotkę, to nie twierdziłbyś, że to tezy.

Odnośnie Szwajcarii - jeśli w domach u nich dominuje broń długa, to IMHO wiele tłumaczy w kwestii awantur i przestępstw - na krótki dystans jest zupełnie nieporęczna, trudno też ją ukryć. I pewnie przy okazji jest bezpieczniej przechowywana, niż "klamka" w szufladzie.




Licencja:
Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Na zakupy (21)
Tue, 28 Jun 2016 15:36
@Codiac O aferze VW było w notce o tytule "Im presje"

Codiac - Na zakupy (21)
Tue, 28 Jun 2016 15:18
Nie wiem gdzie to wpisać - pamiętam że w którejś...

rozie - Zabawy nie tylko z...
Sat, 25 Jun 2016 17:08
@Boni Jakbyś przeparsował emotkę, to nie...

Boni - Zabawy nie tylko z...
Fri, 24 Jun 2016 14:57
Szczerze, nie mam pojęcia o tym, czy Szwajcarzy...

charliebravo - Zabawy nie tylko...
Fri, 24 Jun 2016 13:27
Mnie się z kolei wydaje (ale to jest relacja kogoś,...

Boni - Zabawy nie tylko z...
Fri, 24 Jun 2016 13:11
IIRC żeby kupić legalnie amunicję np. do karabinka...

charliebravo - Zabawy nie tylko...
Fri, 24 Jun 2016 11:58
@Guns of Switzerland Wydaje mi się, że Szwajcar w...

Boni - Zabawy nie tylko z...
Fri, 24 Jun 2016 11:38
@charliebravo To wypaczenie idei Ojców Założycieli,...

charliebravo - Zabawy nie tylko...
Fri, 24 Jun 2016 11:17
Steven Pinker w "Better Angels of Our Nature" tłumaczy...

charliebravo - Merol
Fri, 24 Jun 2016 11:05
Próbowałem sobie w Polsce wyklikać takiego mniej...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Jetlag (pattern recognition)
Ogólna teoria
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
Modelarnia
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.65   BS 2012-2015